O piwie

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

AMATOR PIWA PREZENTUJE - OKI DOKI

12.08.2014
AMATOR PIWA PREZENTUJE - OKI DOKI AMATOR PIWA PREZENTUJE - OKI DOKI

ALK.4,3%. Niemal każde piwo z Pinty jest smaczne i czymś się wyróżnia, by nie powiedzieć, że jest wyjątkowe. Dlatego też moje brwi powędrowały bardzo wysoko, gdy dowiedziałem się o piwie Oki Doki. Jest to jasny lager, który zdecydowanie nie kojarzy mi się z nowofalowym piwowarstwem. Nie mogłem wprost uwierzyć, że Browar Pinta uwarzył coś na kształt pilsa (czyżby chłopakom kończyły się pomysły na wyszukane i ekstrawaganckie craftowe wypusty?).

Jedynym czynnikiem odróżniającym to piwo od innych są nowozelandzkie chmiele, występujące tu aż w pięciu odmianach: Pacific Jade, Pacific Gem, Green Bullet, Waimea oraz Motueka. W sumie to nawet dobrze - przecież nic mi się nie stanie, jak przez chwile odpocznę od wszędobylskich „amerykańców”.
Ciekawi mnie natomiast jak w jasnym lagerze odnajdą się słody: pale ale, pszeniczny jasny, Carapils i Caramunich, które raczej rzadko stosuje się w piwach dolnej fermentacji.
Słowem podsumowanie niniejszego wstępu – Oki Doki to z założenia piwo lekkie, sesyjne, rześkie, mocno pijalne, dość dobrze pochmielone i wyraźnie goryczkowe. Idealne na wakacyjne temperatury. Zobaczmy, czy założenia pokrywają się z rzeczywistością.
Piwo zostało przyodziane w klasyczny, złocisty odcień, jest klarowne, ale tzw. iskry to ja w nim nie widzę. Piana w zasadzie spełnia moje oczekiwania: jest biała, wysoka, mieszano ziarnista, w miarę trwała i bardzo dobrze oblepia szkło. Póki co daję czwórkę z plusem.


Nasycenie nie jest wysokie, skłaniałbym się je opisać jako średnie lub nawet troszkę poniżej średniego. Cechuje je natomiast drobna struktura oraz subtelna perlistość.
Średnio intensywny zapach został uzbrojony w wyrazisty słód oraz dużo mniej wyraziste owoce tropikalne i kwaskowe cytrusy. Tuż za nimi podążają delikatne cienie chmielowo-trawiaste, a także ulotne aromaty kwiatowe. Szału nie ma, ale i tak jest nieźle.
Smak to przede wszystkim solidna porcja chmielowo-żywicznej, zalegającej goryczki z przebłyskami ziołowymi, która jest długa, tępa i lekko męcząca. Spod mocarnej ilości lupuliny próbują się wydostać niezdarne nuty żywicy, trawy, chmielu, cytrusów i innych bliżej niezidentyfikowanych owoców. Pomiędzy nimi bryluje niewyraźna słodowość podbita łagodną nutą biszkoptów.
Całość jest bardzo gorzka i wytrawna. Zdecydowanie zbyt gorzka jak dla mnie, co ujemnie rzutuje na pijalność i lekkość tego napitku. Obecność nowozelandzkich chmieli jest bezsprzeczna, ale przy masakrującej kubki smakowe goryczce niewiele one mogą zdziałać.
Są też i plusy – wysoka pełnia i całkiem przyjemny aromat, który nie zapowiada, aż tak ekstremalnych doznań w smaku.
Nie wiem, czy to piwo miało takie być, czy po prostu Pinta zapomniała tu o jakimkolwiek balansie. Piwo jest za bardzo jednowymiarowe, gorzkie i męczące, ale to wcale nie znaczy, że nadaje się do tylko zasilenia miejscowej kanalizacji. Z pewnością odnajdą się w nim wybitni hop headzi.
OCENA: 5/10
CENA: 6.40ZŁ (Skład Piwa)
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

Piwu cześć!

Amator Piwa