O piwie

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

AMATOR PIWA PREZENTUJE - JU-RAJSKA POMARAŃCZA

18.09.2014
AMATOR PIWA PREZENTUJE - JU-RAJSKA POMARAŃCZA AMATOR PIWA PREZENTUJE - JU-RAJSKA POMARAŃCZA

ALK.4,7%. Browar Na Jurze stara się rękami i nogami aspirować do grona browarów warzących piwa dla koneserów, świadomych piwoszy, czasem zwanych też bardziej zorientowanymi w realiach craft beer. Ju-Rajska Pomarańcza to najnowsze dzieło piwowarki z Zawiercia, które wbrew nazwie nie jest żadnym radlerem, chociaż można go z nim pomylić. Otóż jest to weizen. Oczywiście tradycyjnym hefe weizenem to mogli kogoś zaskoczyć, ale jakieś 20 lat temu.

 Aby nasycić piwnych maniaków i wyróżnić się z tłumu (niestety zamysł minął się z efektem) do pszenicznego piwa dodali amerykańskich chmieli (i polską Marynkę), skórki świeżej pomarańczy (chociaż to nie witbier), 3% naturalnego miodu (nie wiem w jakim celu), naturalny olejek pomarańczowy, kwasek cytrynowy oraz (uwaga!) 7,5% syropu malinowego!!! Dziękuję, postoję! Jakbym chciał się napić pszeniczniaka z sokiem to sam bym go sobie dolał. Po kiego diabła kalać piwo jakimś syropem owocowym, zwłaszcza jeśli to ma być trunek dla beer geeków, pijących na co dzień polskie krafty (bo zakładam, że taki jest target browaru). Zresztą nawet jeśli nie jest, to jestem pewien, że przy takiej cenie żaden Mietek, ani Zdzisiek spod monopolowego nawet na nie nie spojrzy.
Piwo po przelaniu nie wygląda zbyt apetycznie. Piana jest brzydka, niezbyt wysoka, grubo pęcherzykowa i krótkotrwała. W niewielkim tylko stopniu osadza się na szkle. Cóż, nie od dziś wiadomo, że syrop w piwie to wróg piany.
Ze szklanki spogląda na mnie bardzo mętna, różowo-pomarańczowa ciecz, która generalnie wygląda jak.... piwo pszeniczne z sokiem malinowym. Na zdjęciu tego nie widać, bo sztuczne oświetlenie to nie to samo, co światło słoneczne.


W zapachu jest bardzo owocowo – malinę i czerwoną pomarańczę wyczuje każdy, co niektórzy odnajdą tutaj także grejpfruta, truskawkę oraz limonkę. Głęboko w tle majaczy niewyraźna słodowość, natomiast miód występuje na granicy autosugestii. Chmielu zero!
W smaku powtórka z rozrywki. Owoce spod znaku maliny, pomarańczy, grejpfruta i innych cytrusów skutecznie przykrywają to, co być może byśmy wyczuli, gdyby nie ten nieszczęsny syrop malinowy. Piwo jest wyraźnie słodkawe, choć na finiszu pojawia się niewielka, grejpfrutowo-pestkowa goryczka, która jednak nie wiele tu zmienia. Co gorsza mało naturalny jest ten smak – trąca sztucznością.
Podsumowując Ju-Rajska Pomarańcza to nie jest piwo w normalnym tego słowa znaczeniu. W zasadzie piwa nie czuć tu w ogóle. Mamy za to dość słodki, mdły i przyciężkawy napój malinowo-cytrusowy na bazie piwa pszenicznego. Nie wiem, czy faktycznie miało takie być, ale na pewno jest to krok w tył dla browaru, zwłaszcza po takich piwach jak Jurajskie z Ostropestem i Amerykańska Pszenica.
Na duży plus zasługuje natomiast wspaniała i nowoczesna etykieta, z której przemawia wysoka jakość, styl, elegancja, klasa i kunszt.
Ps. etykieta występuje w dwóch kolorach – oczojebny róż i niemal luminescencyjny pomarańcz. Niestety zawartość butelek jest taka sama.
OCENA: 4/10
CENA: ok. 6.50ZŁ
BROWAR NA JURZE

Piwu cześć!
Amator Piwa