O piwie

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

AMATOR PIWA PREZENTUJE - IMPERATOR BAŁTYCKI

08.01.2014
AMATOR PIWA PREZENTUJE - IMPERATOR BAŁTYCKI AMATOR PIWA PREZENTUJE - IMPERATOR BAŁTYCKI

ALK.9,1%. Imperator Bałtycki, choć pojawił się na rynku pod koniec roku, był jednym z najbardziej wyczekiwanych piw roku 2013. Na ten trunek przez kilka (kilkanaście?) tygodni z językiem na wierzchu czekało 99% piwnych beer geeków, maniaków złocistego trunku, blogerów piwnych i innych ludzi, dla których piwo jest pępkiem świata. Informacje/zapowiedzi o piwie celowo były reglamentowane przez samych twórców, po to by stopniowo pobudzać wodze naszej nieposkromionej wyobraźni. Pomysłów było co najmniej tyle, ile osób się nad tym zastanawiało, a summa summarum chyba nikt nie odgadł co to będzie za piwo. W taki właśnie sposób tworzy się nowoczesny marketing. Zjawisko dodatkowo potęgował fakt limitowanej ilości 7380 butelek o niespotykanej jak dotąd u Pinty pojemności 0,33 litra(!!!), które mimo bardzo wysokiej ceny rozeszły się, szybciej niż przysłowiowe ciepłe bułeczki.

Nowość z Zawiercia to bardzo mocne i ciemne piwo, dla którego inspiracją jest nasz rodzimy, znany i ceniony na świecie porter bałtycki. Jednak 24,7° Plato, chmiele amerykańskie i deklarowane 109 IBU, zdecydowanie nie pasują do porteru bałtyckiego. I słusznie, bo Imperator Bałtycki to zupełnie nowy styl, który zwie się porter imperialny. Większy ekstrakt, więcej chmielu (from USA), więcej goryczy, więcej ciała, większa gęstość - taki właśnie jest Imperator Bałtycki. Potężny, mocarny i bezwzględny dla dziewiczych podniebień.


Baczność! Szklanki w dłoń! Do piwa marsz! Otwórz, napełnij i spocznij.
Pintowski specjał pieni się niemiłosiernie. Piana koloru kawy z mlekiem jest gęsta jak bita śmietana, bujna jak tropikalna puszcza, drobno ziarnista jak piasek na Saharze. Śmiało można ją jeść łyżeczką. Mimo ostrożnego nalewania zajmuje ponad połowę pokala, a żeby móc dolać do pełna musiałem czekać całą wieczność! Jest bardzo trwała, chyba nawet bardziej trwalsza niż niemieckie samochody. Do tego jest niebywale estetyczna - z każdym łykiem na ściankach zostaje obfity
Piwo ma idealnie czarny kolor, który nawet pod światło nie jest przejrzysty.


Zapach jest silny i intensywny. Urzekająca kawowa paloność, opiekane ciemne słody, odrobina mlecznej czekolady, do tego jankeskie chmiele w postaci delikatnej żywicy, czerwonych owoców tropikalnych i cytrusów. Aromat kawy, czekolady i prażonych słodów nieźle został zbalansowany przez chmielowo-owocowe klimaty. Z jednej strony czuć rześkość, a z drugiej pełnię i solidne ciało słodowe.
W smaku jest tylko lepiej. Uderzająca czekoladowa słodycz i karmel, bardzo wnikliwie przeplatają się ze świeżą nutą palonej kawy i gorzkiej, leśnej żywicy. Natomiast ciemne, opiekane słody idealnie dogadują się z potężną dawką chmielu, kwiatowych niuansów oraz delikatnych czerwonych owoców w posmaku. Finisz obfitujący w żywiczno-grejpfrutową, dość mocną (ale nie aż tak silną, jak na 109 IBU), nie zalegającą, szlachetną i przyjemną goryczkę. Co ciekawe mimo wysokiego woltażu, alkoholu nie czuć tu w ogóle! Nie wiem, jak oni to zrobili.
TO PIWO JEST NAPRAWDĘ NIESAMOWITE. Ogromna pełnia smaku, niespotykana gęstość, aksamitność, głębia oraz nieprzeciętna treściwość normalnie zwalają z nóg. Jeśli do tego dorzucimy niebiańską pijalność to czego trzeba nam więcej do pełni szczęścia?
Moim zdaniem Pinta wzniosła się na wyżyny swoich obecnych możliwości. Nie wyobrażam sobie, by w niedalekiej przyszłości zrobili piwo, które by mi bardziej smakowało.
Ilość epitetów w tym tekście oraz jego długość mówią same za siebie – to piwo to ideał!
Według mnie Piwo Roku 2013. Będę na nie głosował.
OCENA: 10/10
CENA: 8.30ZŁ (Kraina Piwa)
BROWAR PINTA//BROWAR NA JURZE

Piwu cześć!
Amator Piwa