O piwie

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

AMATOR PIWA PREZENTUJE - HAPPY CRACK

16.08.2014
AMATOR PIWA PREZENTUJE - HAPPY CRACK AMATOR PIWA PREZENTUJE - HAPPY CRACK

ALK.8%. Są takie piwa, które pamięta się przez długie, długie lata, by nie powiedzieć do końca życia. Dla mnie takimi pozycjami są między innymi: Hades z Olimpu, Gruit Kopernikowski z Kormorana, Dziadek Mróz z Artezana, czy Imperator Bałtycki oraz Koniec Świata od Pinty. I nie chodzi tylko o to, że były to nad wyraz smaczne trunki – one po prostu były wyjątkowe, nieszablonowe i niepowtarzalne, bo niekiedy większe wrażenie robi cała otoczka, aniżeli samo piwo. Happy Crack szokuje już samą etykietą, a właściwie jej brakiem! Zamiast tego mamy czarny kawałek papieru, a literki sobie można poczytać jedynie z tyłu na kontrze (a to ci cwaniaczki ;>).

Wspominane wyżej piwo Koniec Świata w stylu Sahti było inspiracją do uwarzenia tego nad wyraz dziwnego wynalazku, określanego mianem Black Sahti. Tym razem jednak ekipa Pinty nawiązała współpracę z Pracownią Piwa, po to, by wspólnie świętować otwarcie dwóch krakowskich pubów firmowych tychże browarów – Viva La Pinta i Tap House.
Nazwa Happy Crack to połączenie nazw dwu piw – eksportowej wersji Końca Świata, czyli Happy End z Pinty oraz Cracka z Pracowni.
W składzie znalazły się pędy sosny, gałęzie i owoce jałowca, chmiel Amarillo w szyszce, słody żytnie i wędzone oraz fińskie drożdże piekarnicze. Większość tych dziwactw znamy z Końca Świata, ale tym razem chłopaki z pewnością dłużej musieli błąkać się po lesie ;p.
Zobaczmy zatem jak smakuje „pół litra horroru w gatunku Black Sahti”.
Zanim jednak napiszę jak smakuje, dowiecie się jak wygląda. Piwo jest okrutnie mętne, ciemno brunatne, ale nie czarne. Dosyć dobrze przypomina kolor kawy zbożowej. Piany w zasadzie nie było, więc ten punkt pomijam. Wysycenie jest bardzo niskie, zdecydowanie poniżej średniego.


O dziwo zapach nie jakoś szczególnie intensywny i w zasadzie nie przypomina mi żadnego, znanego mi stylu piwa. Z łatwością można wyczuć jedynie ciemny słód, delikatną wędzonkę oraz ślady kawy zbożowej i lekkiej czekolady. Bardziej w głębi znikoma paloność łączy się tutaj z klimatami drożdżowymi, borówkami i jakimiś dziwnymi ziołami (może to ten jałowiec?). Dalej jest już ciężko coś zdefiniować. Z pewnością występują tutaj akcenty leśne, jednak naprawdę ciężko wyodrębnić tu sosnę, szyszkę, czy żywicę. Ten aromat można porównać do zapachu lasu tuż po ciepłym, letnim deszczu.
Smak jest częściowo słodki i owocowy, częściowo natomiast kwaskowy i lekko cierpki od palonych słodów. Bez problemu odnalazłem tu niuanse ciemnych opiekanych słodów, trochę dymu i wędzonki oraz ślady łagodnej kawy zbożowej. W tle przewija się odrobina pikanterii, przypraw i ziół. Na finiszu występuje lekkie muśnięcie goryczkowe, uzupełnione o nuty iglaków, pieprzu, jagód oraz subtelnej żywicy.
Piwo jest nad wyraz gęste, treściwe i pełne w smaku, przy czym zachowuje sporą gładkość i aksamitność. Owa tekstura nie dodaje mu jednak pijalności za sprawą ww. pikanterii i dość specyficznej mieszanki akcentów leśno-ziołowych. Tak, czy owak wypiłem je ze smakiem i z nieskrywaną miną piwnego odkrywcy, bowiem ten specjał naprawdę nie smakuje jak żadne, znane mi dotąd piwo.
Podsumowując jest to dziwne, specyficzne, a przy tym ciekawe piwo. Mimo, że nie znajduje się w moim top ten polskich piw - jest warte uwagi. Z pewnością nie nadaje się dla początkującego smakosza ‘napoju z pianką’. Jednak dla prawdziwych beer geeków jest tym, czym Mekka dla muzułmanina.
Brawo za pomysł, odwagę, bezkompromisowość i wykonanie!
OCENA: 8/10
CENA: 6.63ZŁ (Piwne Smaki)
BROWAR PINTA, PRACOWNIA PIWA

Piwu cześć!
Amator Piwa