O piwie

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

AMATOR PIWA PREZENTUJE - CALL ME SIMON

25.08.2014
AMATOR PIWA PREZENTUJE - CALL ME SIMON AMATOR PIWA PREZENTUJE - CALL ME SIMON

ALK.6,9%. Na kanwie popularności piwnych kolaboracji, Browar Pinta uwarzył w maju piwo z Simonem Martinem. Chociaż w tym przypadku kolaboracja to może za duże słowo, bowiem ‘Pan-fantastic’ nie reprezentuje żadnego browaru, a jego udział w tym przedsięwzięciu praktycznie ograniczał się tylko do nieudolnego wrzucenia granulatu chmielowego do kadzi. Dla tych co niewiedzą jeszcze kim jest ów jegomość to wyjaśniam: walijski vloger piwny, który swego czasu skumał się z Kopyrem i ze trzy razy odwiedził Polskę.

Powiedzmy sobie szczerze, chłopak jest co najwyżej średnio popularny i rozpoznawalny w Wielkiej Brytanii, natomiast w Polsce w ciągu kilku miesięcy stał się gwiazdą i importowanym celebrytą w świecie piwa. No, ale jak się ma takiego promotora jak Tomasz Kopyra, to nie ma się co dziwić.
Piwo Call Me Simon to taka wzmocniona wersja Ogni Szczęścia, czyli Imperial Irish Red Ale, w którym poza wyrazistą podbudową słodową główną rolę mają odgrywać amerykańskie chmiele i solidna goryczka.
Pierwsze co rzuca się w oczy w tym piwie, to niski stopień odfermentowania – wręcz bardzo niski. Z 19,1% ekstraktu początkowego uzyskano zaledwie 6,9% alkoholu! Toż to nasze rodzime portery bałtyckie niekiedy z 18% ekstraktu osiągają, aż 8-9 „voltów”, zachowując przy tym niemałą treściwość. Koncerny natomiast 7% alko z palcem w du... wyciskają z „czternastki”.
Taki nadmiar cukrów w piwie nie pozostaje oczywiście bez znaczenia na jego smak i tak też jest w tym przypadku. Zacznę jednak od koloru, który faktycznie jest czerwono-rubinowy, przy czym zawiera w sobie nieco brunatnej naleciałości.
Drobno pęcherzykowa piana o kremowej barwie nie jest zbyt obfita, ale utrzymuje się dość długo na powierzchni, po części osadzając się na szkle.


W zapachu prym wiedzie bardzo wyrazista słodowa baza o wyrafinowanym orzechowo-tostowym klimacie. Nie brakuje tu także elementów słodkiego karmelu, prażonego słonecznika, opiekanego ziarna oraz chleba razowego. Nieco w głębi baraszkują sobie nuty rześkiego chmielu, cytrusów i innych owoców, głównie czuję tu dojrzałe śliwki węgierki i rodzynki. Daleko w tle pojawia się nieznaczna żywiczność oraz szczypta alkoholu, który – od razu zaznaczam – absolutnie nie przeszkadza. Naprawdę bogactwo!
W smaku piwo jest mega treściwe i posiada niebanalną pełnię. Słodowość osiąga tutaj chyba swoje ekstremum, łącząc się z niuansami karmelu, czekolady, orzechów i prażonego zboża. Przez moment jest słodko, jednak po chwili do głosu dochodzą tony chmielowo-owocowe, dając ciętą ripostę w kierunku potężnej ilości słodu i zboża. W głębi można spotkać niewielkie akcenty żywicy oraz ziół. Na finiszu obecna jest mocna i wyrazista, chmielowa goryczka, która co prawda delikatnie zalega, jednak sumarycznie pozostawia po sobie sympatyczne wrażenie.
Nad wyraz treściwe piwo, głębia smaku i aromat niemal zwalają człowieka z fotela. Jednak momentami, pomimo sporego balansu, miałem wrażenie, że jest ono zbyt ciężkawe od słodu. Poza tym w zasadzie wszystko gra i buczy. Aha, może jeszcze trochę zbyt mało czuć tutaj amerykańskie lupuliny, ale to akurat niekoniecznie jest wadą w tym stylu.
Konkludując, Pinta (wraz z Simonem) odwaliła kolejny raz kawał dobrej roboty. Piwo jest bardzo wyraziste i niebanalne, a przy tym po prostu smaczne i wielowątkowe.
OCENA: 8/10
CENA: 8ZŁ (Skład Piwa)
BROWAR PNITA//BROWAR NA JURZE

Piwu cześć!
Amator Piwa