Bractwo piwne

EBCU


Cele EBCU:


Promocja europejskiej kultury piwnej
Promocja tradycyjnych gatunków piwa
Promocja różnorodności i zapewnienie klientom możliwości wyboru 
Poprawa wizerunku piwa jako napoju w Europie
Reprezentowanie interesów konsumentów 

Priorytetem EBCU jest zapewnienie konkurencji i wyboru na europejskim rynku piwa.


Zapobiegać nadużyciom dokonywanym przez browary, , które osłabiają uczciwą konkurencję i ograniczają klientom wybór
Wspierać nowe browary w ich staraniach wejścia na rynek
Starać się usunąć bariery pozaprawne, które ograniczają klientom wybór
Zapewnić małym browarom ochronę przed nadużyciami w polityce recyklingu i ponownego użycia opakowań, które ograniczałyby im rynek
Zachować tradycyjne gatunki piwa

Podatki
Walczyć z nierównością podatkową w obrębie jednolitego rynku
Wspierać redukcję obciążeń podatkowych dla małych browarów

Wzmacnianie pozycji klienta
Promować wyszczególnienie składu na każdym produkcie
Promocja efektywnego prawodawstwa zapewniającego konsumentom otrzymanie towaru deklarowanej i wysokiej jakości oraz odpowiedniej ilości 
Wspierać inicjatywy wspierające kulturalne i odpowiedzialne spożycie piwa

Najważniejsze fakty
Piwo było warzone w Europie od ponad 2000 lat
Piwo jest naturalnym i zdrowym produktem wytwarzanym z jęczmienia, chmielu, drożdży i wody
Europa jest eksporterem netto piwa
Badania dowodzą, że umiarkowane spożycie piwa może przynieść korzyści dla zdrowia
Warzenie piwa zapewnia ponad 2 miliony miejsc pracy w całej Europie.

 

Kontakt do reprezentanta przy EBCU w Bractwie Piwnym:

ebcu@bractwopiwne.pl


« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Wokół 40 Meetingu EBCU

24.11.2009
Wokół 40 Meetingu EBCU Wokół 40 Meetingu EBCU

W dniach 5-8 listopada 2009, w położonym na zachodnim wybrzeżu północnej Anglii mieście Liverpool odbył się 40 Meeting EBCU (Europejskiej Unii Konsumentów Piwa). Dla jednych Liverpool nierozerwalnie łączy się z jednym z najbardziej utytułowanych, angielskich klubów piłkarskich Liverpool F.C. („The Reds”), dla innych z zespołem The Beatles, który w tym mieście powstał i gdzie dawał swoje pierwsze koncerty (klub The Cavern).

Miasto to, ze względu silne uprzemysłowienie, podczas II wojny światowej zostało znacznie zniszczone, czego efekty pod różną postacią widoczne są po dzień dzisiejszy. Liverpool jest również drugim co do wielkości, po Londynie, portem w Wielkiej Brytanii. To tu właśnie dopływały statki dowożące bogactwa i siłę roboczą z najodleglejszych kolonii. To przecież Wielka Brytania była największym posiadaczem kolonii niemal na wszystkich kontynentach.
To bogactwo widać po dzień dzisiejszy. W mieście tym przeplatają się monumentalne XIX wieczne budynki z współczesną architekturą. Jest to spowodowane faktem, że nie wszystkie zniszczone w wyniku działań wojennych budynki zostały odbudowane.

Dla mnie, wielbiciela złocistego napoju, miasto to będzie kojarzyło się z piwnym stylem „Real ale” bo taką właśnie nazwę nosi brytyjskie , „ale”.
Piwo to znacznie odbiega od klasycznego, kontynentalnego „lagera” czy „ale” belgijskiego”
Powstaje ono w wyniku górnej fermentacji i nie wymaga tak mocno zawansowanej technologii.

W grupie Real Ale wydzielić należy następujące piwa: pale ale, mild, bitter, barley wine, porter i stout. Każde z nich, wytrawny konsument podzieli jeszcze na kilka innych.
Gatunek ten został jeszcze bardziej wzbogacony w Stanach Zjednoczonych dzięki zastosowaniu innych odmian chmielu jak: Cascade i Amarillo, które to nadają piwu niezwykle cytrusowy aromat.
To właśnie chmiel, a właściwie jego ilość i rodzaj, nadaje temu piwu intensywny zapach chmielowy i matową goryczkę.

Kolejną cechą jest znacznie mniejsze nasycenie CO2, które to potęguje jeszcze efekt goryczki. Z całą pewnością nie można tego napoju zaliczyć do orzeźwiających, jednak można zaliczyć go do ciekawych. Zwiększona dawka chmielu to jednocześnie zwiększona dawka lupuliny. Występuje ona w żeńskich kwiatostanach chmielu, czyli szyszkach. Wykazuje działanie uspokajające poprzez hamujący wpływ na czynności kory mózgowej.

Nieco niższe odfermentowanie (np. w stosunku do stylu weizen) powoduje, że piwo to jest pełniejsze dzięki czemu dostrzega się „brązowe smaki”. Ten stopień odfermentowania to również mniejsza zawartość alkoholu (3,5-4,5% alk. obj.).

Piwo to, zgodnie z wielowiekową tradycją, winno być nasycone tylko naturalnym dwutlenkiem węgla, powstałym podczas fermentacji. Z wielu względów tak nie jest. CAMRA, czyli największa piwna organizacja konsumencka na świecie, stara się na różne sposoby lansować to piwo w takiej właśnie postaci. Swoistym oszustwem w wielu pubach jest stosowanie mieszanki gazu: dwutlenku węgla i azotu (większość azotu ~70%), co nadaje piwu niezwykle drobnoziarnistą, wręcz kremową pianę i nie wywołuje tak znanego nam wrażenia rześkości. Stosowane lewarowe nalewaki bardzo często sugerują, że piwo to jest tylko zasysane siłą mięśni barmanki czy barmana, a nie jest wytłaczane jak klasyczny „lager”.

Spośród niemal niezliczonej liczby pubów osobiście udało mi się odwiedzić zaledwie kilkanaście. Wielbicieli tego złocistego, choć niekoniecznie, napoju można w nich spotkać już w godzinach rannych. Siedzą oni w nich pijąc piwo i przeglądają poranną prasę.
Jednak kulminacja odwiedzin pubów następuje po godzinie 18.00. Spoglądając na tak bardzo wypełnione miejsca można odnieść wrażenie, że do domów chodzi się tam tylko spać.
Obserwując puby w Liverpool można dostrzec swoiste zróżnicowanie klienteli. W tych o wiktoriańskim stylu dominują osoby po czterdziestce. I oni to raczą się klasycznym „Real Ale”. Młodsza grupa konsumentów raczy się kontynentalnym „lagerem”. W tym przypadku królują na wyspach: belgijska Stella Artois i australijski Foster. Ta młodsza populacja w wyborze pubu kieruje się bardziej ilością dodatkowych atrakcji niż wiktoriańskim wystrojem. Nie spotkałem również ani jednego pubu, w którym zabrakłoby Cidera, określanego mianem młodego wina owocowego.

Lokalny przemysł piwowarski dostrzegł już wpływy kontynentalnego „lagera”, szczególnie na młodszą populację. W efekcie pojawiło się kilka lokalnych marek tego stylu. Taka sytuacje może nasuwać wrażenie, że styl „Real Ale” na wyspach brytyjskich jest w defensywie. Jednak stale rosnąca liczba członków (105 tyś.) CAMRY jakby temu zaprzeczała. Wiadomo mi, że i ta organizacja dostrzegła także takie zagrożenie. CAMRA (Campaign for Real Ale) została stworzona, jak głosi nazwa, w celu obrony wyspiarskiego stylu piwa. Jednak naciski, zarówno te wywołane agresywnymi reklamami stylu „lager” jak i wyborem przez konsumenta innego typu piwa, spowodowały otwartość organizacji. W jej szeregi przyjmowani są również wielbiciele „lagera”.

Jak Liverpool tak i wiele miast i miasteczek posiada mniej lub więcej pubów, gdzie sącząc piwo można podziwiać relikty minionej potęgi Królestwa Brytyjskiego. Jedno, co im wszystkim trzeba przyznać, to to, że mają swój charakter i styl. Nie brak im ducha, którego mnie osobiście brakuje w nowoczesnych, często awangardowych lokalach.

Będącym w Liverpool osobiście polecam, położony przy dworcu centralnym, The Crown Hotel. Budynek w wiktoriańskim stylu już z daleka odznacza się na tle bladoszarych kamienic. Niemal czarna elewacja na parterze i ceglane wyższe kondygnacje z wielkimi witrażowymi oknami tworzą nierozerwalną całość. Wielkie stylowe litery informują o jego charakterze. Obecnie budynek nie pełni już funkcji hotelowej i został całkowicie zaadoptowany na cele gastronomiczne.
W środku w trzech salach, na dwu kondygnacjach, mieści się kilkadziesiąt miejsc siedzących.
Najciekawszą jest niewątpliwie sala, do której wchodzimy na wstępie. Długi drewniany bar z kilkoma lewarowymi nalewakami, wokoło ciemnobrązowe dekoracyjne boazerie a na podłodze kolorowa terakota. Nieco w głębi wijące się do góry dębowe schody pokryte zdobionym dywanową wykładziną. Pod sufitem i na ścianach miedziane żyrandole wieńczące stylowo całość.

Przy monumentalnym budynku filharmonii, po przeciwnej stronie skrzyżowania, mieści się pub The Philharmonic. Niezwykle zdobiona, narożna kamienica, doskonale wkomponowuje się w ciąg jej podobnych. W dolnej części kilka małych salek oddzielonych o siebie cienkimi drewnianymi ściankami z matowymi kryształowymi szybami. Do wysokości około 2,5 m. ściany wyłożone są ozdobną ciemną boazerią, na której zawieszono liczne miedziane kinkiety. Powyżej tych ścian, po sufit i na nim, w kolorze ciemnego ecru ornamentowe zdobienia. Półkolisty bar, jak i podłoga wokół niego wykonane są z niezwykle barwnej terakoty. Przy podłodze, wokół baru, grube miedziane podnóżki w kształcie rury. We wszystkich salach niezwykle zróżnicowane miejsca do siedzenia wykonane z drewna i obite brązową lub ciemnozieloną skórą.
To właśnie to miejsce stało się miejscem obrad 40 Meetingu EBCU.

Nieco odmiennym w charakterze, choć tylko ze względu na ofertę piw, jest pub Fly In The Loaf. To, czym pub ten zwraca na siebie uwagą to niezwykle szeroka, jak na wyspy brytyjskie, oferta piw. Oprócz klasycznych Real Ale, można w nim zakosztować niemieckiego: Kölscha (Fruh kölsch), Pilznera (Veltins i Krombacher), Rauchbiera (Aecht Schlenkerla) czy Weizena (od Weihenstephana Kristala po Aventinusa Schneidera). Nie zabrakło również reprezentantów piw belgijskich zarówno klasycznych (Affligem Blonde), trapistów (Chimay), jak i fermentacji spontanicznej (Timmermans i Boom).

To, że Anglicy niezbyt lubią Irlandczyków, najdobitniej podkreśla fakt, że piwo Guinness, zaliczone jest do „piw specjalnych”, obok takich marek jak australijski Coopers Sparking Ale czy amerykański Anchor Liberty Ale. Dla wielbicieli kontynentalnego „lagera” przygotowano czeskiego Budvara.
Pub jest zaopatrzony w kilka ledowych ekranów, na których ogląda się mecze, nie tylko piłkarskie.

Będąc w Loverpool należy również odwiedzić pub wykorzystujący stare pomieszczenia lokalnego, funkcjonującego browaru. Browar ROBERT CAINS (1850) usytuowany jest przy starych dokach przy Stanhope Street. Choć jest on niewielki, jednak w swojej ofercie posiada kilkanaście rodzajów piw z tegoż browaru. Choć są one dostępne w różnych porach roku, to i tak jest z czego wybierać.

Piwu cześć
Marek Suliga