Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Związkowcy z grupy Żywiec solidarni z kolegami z Kujawiaka

08.11.2006

Związkowcy ze wszystkich browarów należących do Grupy Żywiec protestują przeciwko zamknięciu Kujawiaka w Bydgoszczy. Solidarnie oflagowali zakłady.

- Postawa zarządu firmy budzi zastrzeżenia - twierdzi Ryszard Borucki, przewodniczący Solidarności w Kujawiaku. - O zamiarach sprzedaży bydgoskiego zakładu dowiedzieliśmy się zbyt późno, niespełna miesiąc temu. Wówczas, gdy sprawa była już właściwie przesądzona. Byliśmy zdezorientowani. Nie wiedzieliśmy, jaka przyszłość nas czeka. Nagle okazało się, że nikt nie chce kupić browaru, więc trzeba go zamknąć. Pracownicy pójdą na bruk. Za dużo w tym wszystkim niejasności.

- Ciągle mam nadzieję, że to tylko zły sen - dodaje Robert Pomykajczyk, zastępca Boruckiego. - Nie wyobrażam sobie, że przy ulicy Ustronie może nie być Kujawiaka. To 150-letnia tradycja bydgoskiego browarnictwa! Będziemy walczyć, w proteście wspomagają nas koledzy z innych zakładów należących do grupy.

Jutro (9 listopada) związkowcy z tych browarów (z Elbląga, Warki, Leżajska, Cieszyna i Żywca) spotkają się w Żywcu z zarządem firmy. Liczą, że zakład uda się utrzymać.

Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych w Grupie Żywiec podejrzewa, że związkowcom chodzi o coś więcej, niż tylko browar w Bydgoszczy i stąd wynika ich solidarność. Okaże się to w czwartek. Rut nie chce powiedzieć, ile jego firma żądała za zakład przy ul. Ustronie. Zdradza tylko, że zaproponowali niską cenę - połowę wartości browaru. Jednak inwestorzy odrzucili ofertę. Tymczasem: - Wyspecjalizowana agencja szuka pracy dla ludzi zatrudnionych w Kujawiaku. Dostaną odprawy, średnio po 80 tys. zł - zapewnia.

Nieoficjalnie wiadomo, że maszyny z Bydgoszczy trafią do innych zakładów, a piwo Kujawiak będzie warzone w Warce. Grupa Żywiec chce pozbyć się - jej zdaniem - nieopłacalnego browaru, ale zachowuje markę.
 

Gazeta Pomorska

 

Agnieszka Domka-Rybka