Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Źródło przyjemnej goryczki

13.08.2005

Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus) to nasza polska liana. Tyle że rośnie nie w dżungli, ale w dolinach rzek, na brzegach wilgotnych lasów i zarośli.
Kanciaste pędy grubości nie więcej niż centymetra, są uzbrojone w „zadziory", które kotwiczą pęd w korze drzewa czy innej podporze. Tak właśnie chmiel wije się w górę ku
światłu. Bo musi go mieć dużo, aby rosnąć jak trzeba.
Sięga do 5 metrów wysokości, a odmiany uprawne - nawet ponad
8 metrów. Liście ma duże trzy- lub pięcioklapowe, szorstkie. Korzenie są niewiele krótsze od pędów nadziemnych; sięgają 4 m w głąb. Rośliny uprawiane rozmnaża
się wyłącznie wegetatywnie, z łatwo się ukorzeniających
sadzonek. Chmiel to roślina rozdzielnopłciowa. „Faceta"
można rozpoznać po podobnych do sitowia czy wielu traw luźnych wiechach drobnych, żółtych kwiatów. A „panie" cieszą oczy kształtnymi „szyszkami". W zasadzie są to kwiatostany, ale nikt ich nie nazywa inaczej niż szyszki. I to właśnie te szyszki są w chmielu najcenniejsze. Bo zawierają lupulinę. Ma ona charakterystyczny żywiczny aromat
i gorzki smak. Składa się z nadających aromat olejków eterycznych oraz żywic. Te z kolei składają się z alfa-kwasów (to one nadają piwu przyjemną goryczkę), beta-kwasów
oraz tzw. żywic twardych. Ale chmiel ma też inne zastosowania. Świeże pędy można jeść jak szparagi. A z suchych, z których już oberwano szyszki, można uzyskać grube
włókno. Także lupulina ma też inne zastosowanie, niż piwo. Wchodzi w skład szamponów (bo walczy z łupieżem i wzmacnia
włosy) czy medykamentów (bo uspokaja i działa nasennie). W zależności od dodatków, trwale barwi tkaniny na zielono, czerwono lub brązowo.
Dziennik Wschodni

(RHS)