Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Zrób sobie piwo

11.06.2004

Kapsel otwierasz powolutku i lejesz ostrożnie, bo piwo się wzburzy i sięgnie sufitu. Siarczysta Kula ma charakter zimowy. Ciemne, z bursztynowym połyskiem, treściwe, o mocnym świeżym zapachu. Smaczne. Wyprodukowano: "Browar Domowy - Sulfur&Kuli. Mons Viridis A.D 2003".
Na wareczkę umawiam się z Siarą. Jedziemy najpierw do źródełka za zielonogórski amfiteatr. Kilka pięciolitrowych bukłaków znika w bagażniku. W wieżowcu przy Wyszyńskiego czeka już Kuli w firmowej koszulce, identycznej jak ma Siara. Browar Domowy - Sulfur&Kuli w pełnym składzie.

Na blacie fermentor - plastikowe wiadro na 30 litrów z kranikiem z przyklejonym termometrem ciekłokrystalicznym. Pod blatem dwie skrzynki długich butelek. Takie lepiej się kapslują. Najpierw rozlew produkcji sprzed trzech tygodni. Do butelki sypiemy po łyżeczce słodu (pobudza drożdże, żeby nie zdechły). Otwieramy kurek. Leci. W ruch idzie kapslownica, na część butelek kabłąki z porcelanowymi główkami (takie jak u Kelta). Na koniec naklejki i za trzy tygodnie można piwo w typie koźlaka pszenicznego próbować. Mamy dwie skrzynki. Zawsze są dwie: jedna Siary, druga Kulego. Poczekają w spokoju w piwnicy Siary (nie mieszka w wieżowcu).

To był wstęp. Teraz warzenie od początku. W perspektywie, za trzy godziny, następny pszeniczniak z domieszką 60 proc. słodu jęczmiennego. W sklepach internetowych kupuje się gotowce w puszkach (jest już rodzima produkcja!). Kipi gar z 5 litrami wody i słodem, co smakuje jak miód. Potem chmielimy. Kuli robi miksturę z chmielu aromatycznego i goryczkowego i do gara. Mieszam brzeczkę jak żołnierz zupę. Po gotowaniu zlewka do fermentatora. Dochodzi 20 litów wody ze źródełka. Siara mierzy ekstrakt: 11,5 Blg. Teraz dochodzą drożdże. Najlepsze są niemieckie i belgijskie. Mieszanie. I to już koniec. Trzeba schłodzić i poczekać 10 dni. Niech popracuje i nabierze pełni smaku.

A, byłbym zapomniał. To wszystko zostało zapisane w Dzienniku.

Ciemna pierwszyzna

- Co 50. piwo w Stanach, pochodzi z domowych, amatorskich browarów. To już jest przemysł. U nas parę setek gości się tym para. Jeszcze nie jesteśmy w klasie zaawansowanych. Za sobą mamy jakichś 10 wareczek - opowiadają.

Ciemna Pierwszyzna - to był debiut. Sprzęt kupili na giełdzie birofiliów w Żywcu.

Fermentacja 4 lipca 2003 r.; degustacja 8 sierpnia - otworzyliśmy zabutelkowane w Fischerach, w trakcie otwierania było trochę syczenia. W smaku całkiem ciekawa, niewyczuwalna goryczka, smak słodowy - to z notatki w Dzienniku

- Bez euforii. Nie nagazował się. Piany też nie było. Baliśmy się i za oszczędnie poszliśmy z glukozą [zastępuje w końcowej produkcji słód - red.] - opowiadają.

Domowego browamatora wciągnie pierwsze piwo albo zakończy na tym swoją przygodę. To tak jak z kolekcjonerem i pierwszym eksponatem, Będzie ciąg dalszy albo nic z tego.

Siara z Kulim, dziś 30-latkowie, poznali się na studiach na Politechnice Zielonogórskiej. Kuli przyjechał z Góry pod Lesznem, Siara był stąd, chodź przyjechał w 1980 r. ze Śląska, piwnego regionu nr 1 w Polsce.

Wciągnęły ich gadżety, a nie studiowane konstrukcje budowlane. Zbierali podkładki, kufle, szklanki, pękate kielichy, kapsle, w albumy wklejali etykiety. Prawdziwy piwosz (Siara z Kulim wolą nazwę birofil) nie kończy swojej pasji na jasnym pełnym, tak jak kolekcjoner piwny czuje w pewnym momencie niedosyt. Piękna jest kolba na piwo zwana kulawką, ale pusta. Za urodziwa na przemysłowe barachło, jakie leją w ogródkach i sprzedają w sklepach. Obaj piwowarzy już jeździli na Zachód. Spróbowali belgijskiego klasztornego typu trapistowskiego, niemieckiego pszenicznego. Przyszedł czas na drugi rozdział w życiu domowego piwowara.

Szatański mętniak

Druga warka. Listopad 2003 r. - Piwo jest po prostu świetne! Pianka wysoka i bardzo trwała. Nagazowane jak trzeba! Hurra - potwierdzili w Dzienniku. Mętniak dał wiarę w sens roboty.

To już nie amatorszczyzna, piwo pszeniczne było poważnym wyzwaniem, wszak to król wśród wszelkich piw. W sklepie internetowym zdobyli słód Muntons Wheat Beer, drożdże Muntonsa, trochę naszego jasnego słodu. Historyczny (bo zwycięski) mętniak spoczął w specjalnych flaszkach po pelikanie, altenburu, starych-zielonych.

- Daliśmy znajomym na próbę. Nie udawali zdziwienia. Wyglądali jak fani po filmie science fiction, czy to rzeczywistość. Inni chwalili pewnie z grzeczności. Naprawdę ciężko coś powiedzieć ludziom, którym smak wyrobiły koncernowe napoje naszpikowane chemią. Jedno jest pewne, gdyby było obrzydliwe, to nie jest to wina piwa, ale nasza - opowiadają.

Mętniak prowadził wprost do mętniaka szatańskiegotypu stout. Mocne, ciemne, z kremową pianą - "bardzo szybko uderzało w dekiel" (Dziennik).

Białas, Siarczysta Kula i antyglobalizm

Jasny Białas, zimowa bursztynowa Siarczysta Kula, Czarna Mańka, zielone xxx-s, Kopyto - przeglądam kolejne warki w Dzienniku. Gotowe przepisy, nowe rozwiązania, trafiłem na stouta z browaru Johna Bulla, popularny W.E.S (słód pszeniczny). Niezły podręcznik. Już wiem, czym się różni fermentacja górna od dolnej, co to jest matka drożdżowa i starter.

Przekonał jednak smak.
Weźmy Siarczystą Kulę, piwo specjalnie na zimę, cięższe, o intensywniejszym świeżym zapachu. Pełnia smaku, jak to piszą na butelkach przemysłowcy (tylko że po Siarczystej wiem, co to naprawdę pełnia).

Siara dziś kieruje linią produkcyjną w Rockwoolu w Cigacicach. Czasem poczęstuje przyjezdnych Duńczyków, przedstawicieli narodu zakochanego w piwie. Jak już ci do kiwają głowami z uznaniem, to wyroby z browaru Sulfur&Kuli muszą być przyzwoite.

- Nie żebym bojkotował koncernowe piwo. Wypiję czasem do grilla. One mają jeden feler - zabijają indywidualność piwa. Jakie byś nie kupił, smakuje identycznie, a to dlatego, że browary mają podobne technologie. Wolę małe browarki. Szkoda mi takiej naszej Witnicy. Robi świetnego portera, ale czy przetrwa. Jeśli idzie o piwo, to jestem antyglobalistą - opowiada Siara.

- Pewnie, że w browarku z domu liczy się przyjemność. Ale nie tylko. Sprawa jest banalna - możesz zrobić coś, czego nigdy nie kupisz w sklepie. Tworzysz coś od samego początku, do końca, aż zaciśniesz ostatni kapsel i przykleisz nalepkę. To jest tylko twoje - mówi Kuli, dziś wykładowca na Uniwersytecie, i w jego głosie też słychać antyglobalistyczną nutkę.

Trzeci rozdział

Skończyliśmy wareczkę. Wrzucamy dwie skrzynki do bagażnika. Spoczną na dwa miesiące w piwnicy Siary.

- Jesienią zrobimy krok dalej. Przechodzimy na ziarno - zaskakuje Siara.

No tak, gotowy słód do gotowania, to przecież podstawówka. Nasi przodkowie musieli na żarnach ścierać zboże na piwo. Skoro im się chciało...

Rób piwo w domu

Dzisiaj, gdy poznano i zrozumiano podstawowe aspekty procesu piwowarskiego, możliwe jest robienie piwa w domu nie tylko nie gorszego od produktów przemysłu browarnianego, ale wręcz od nich smaczniejszego, ciekawszego i cenniejszego dla zdrowia!Piwowarstwo domowe może się stać zajęciem na całe życie. Warzenie piwa ma w sobie coś ze sztuki, tak jak wykwintne kucharzenie. Także coś z magii, choć procesy z nim związane są dość dobrze poznane i zdefiniowane naukowo. By z powodzeniem warzyć piwo w domu, nie trzeba przygotowania naukowego, ale warzenie świadome oznacza nabycie wielu wiadomości z chemii, technologii żywności, mikrobiologii. To naprawdę pożyteczne hobby!

Nie ma przeszkód formalnych, by warzyć w polskich domach. O piwowarstwie domowym, jako bycie praktycznie dotąd nieistniejącym, przepisy ustawowe ani skarbowe w ogóle nie wspominają! Ustawa o Produkcji Win z 18.11.1948 r. (Dz. U. 58, poz. 462) w art.1, pkt 2 dopuszczała domową produkcję wraz z zapasami do poziomu 100 litrów rocznie. Najnowsza, właśnie ogłoszona Ustawa winiarska w ogóle nie zabiera głosu w tej kwestii. Śmiało więc można rozszerzyć stosowalność regulacji winiarskiej, a raczej jej braku, na pokrewny winu niskoalkoholowy produkt fermentacji, jakim jest piwo, i uznać, że niekomercyjne warzenie na własny i przyjaciół użytek jest w Polsce zajęciem legalnym.

(www.browamator.pl, najpopularniejsza witryna polskich piwowarów domowych)

Oceni Makłowicz

18-19 czerwca w Żywcu odbędzie się najważniejsza w Polsce IX Międzynarodowa Giełda Biriofiliów oraz II Festiwal Piwowarów 2004. Miło donieść, że w konkursie Piw Domowych Zieloną Górę reprezentuje browar domowy Sulfur&Kuli. Może ciemny stout podbije podniebienia znawców? Konkurencja będzie ostra, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, bo w jury zasiada Robert Makłowicz.

Gazeta Wyborcza

Artur Łukasiewicz