Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Żeby chociaż browar wrócił

05.01.2003

Samorządy studenckie starają się o przywrócenie koncesji na sprzedaż piwa w klubach studenckich. Miasto się opiera.
Przedstawiciele samorządów studenckich wszystkich trzech opolskich uczelni - uniwersytetu, politechniki i Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji - spotkali się przed świętami z wiceprezydentem Opola, Arkadiuszem Karbowiakiem. Przekonywali, że koncesja na sprzedaż alkoholu, odebrana klubom studenckim cztery i pół roku temu, powinna być im ponownie przyznana. Studenci wnioskują o możliwość sprzedaży piwa w klubach "Graffiti" (Politechnika Opolska) i "Kocioł" (Uniwersytet Opolski).
- Staraliśmy się o to jeszcze kiedy prezydentem Opola był Leszek Pogan - wspomina Karina Zawada, przewodnicząca samorządu studentów PO. - Wniosek przepadł.

Wiceprezydent Karbowiak nie widzi szans na przywrócenie koncesji, ale deklaruje poparcie dla projektu. Władze Opola tłumaczą zakaz sprzedaży jej niezgodnością z ustawą o wychowaniu w trzeźwości.
- Obowiązuje ona chyba tylko w Opolu - oponuje Zawada. - W klubach studenckich innych ośrodków uniwersyteckich alkohol się sprzedaje. Nasi znajomi z Krakowa czy Wrocławia nie chcą uwierzyć, że u nas jest to zakazane.
Studenci chcieliby, aby sprzedażą piwa zajmowały się stowarzyszenia. W klubach pracowaliby tylko studenci - co pozwoliłoby na utworzenie kilku miejsc pracy, a cały dochód miałby być przekazywany na wspieranie kultury studenckiej.
- Wciąż brakuje pieniędzy na organizowanie jakichkolwiek imprez studenckich - mówi Monika Mielczarek, przewodnicząca samorządu studentów UO. - Zyski ze sprzedaży mogłyby choć po części pokryć zapotrzebowanie.

Samorządy na początku stycznia chcą spotkać się z prezydentem Opola, Ryszardem Zembaczyńskim. Chcą też wpisać się na jedno z posiedzeń Rady Miasta, by na nim przekonywać do swojej propozycji radnych.

Samych studentów zakaz sprzedaży bulwersuje.
- Kluby studenckie to nie instytucje charytatywne, a miejsca spotkań, ludzie, którzy tam bawią i tak piją alkohol, tyle że kupowany 150 metrów dalej, na stacji benzynowej - podsumowuje spór Szymon Ogłaza, student V roku politologii UO. - Dlaczego bardziej zgodny z ustawą o wychowaniu w trzeźwości jest sklep naprzeciwko uczelni, gdzie każdy może kupić co chce, niż klub studencki, gdzie spotykają się osoby pełnoletnie?

Nowa Trybuna Opolska

Katarzyna Kownacka