Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Zbyszek. Jakim Go pamiętam

28.12.2011
Zbyszek. Jakim Go pamiętam Zbyszek. Jakim Go pamiętam

Zbigniew Olobry. Widziałem Jego nazwisko w druku dziesiątki, setki razy. Drukowałem Jego nazwisko, powielałem, rozsyłałem. Jako Pisarz Kapituły, sekretarz Wielkiego Mistrza, przygotowywałem szkice wystąpień, oficjalne pisma, powiadomienia, życzenia… Wszystkie podpisane Jego nazwiskiem.

Zbigniew Olobry. Dziesiątki, setki przegadanych wieczorów, omówionych spraw i tematów. W ten sposób powstawały wystąpienia, które On mógł wygłosić. Teksty, pod którymi On mógł się podpisać.


Zbigniew Olobry. Nazwisko w czarnej ramce. Tak znajome, tak bliskie litery. Tak niemożliwy kontekst. Już wydrukowane. Już nic nie da się cofnąć. Już nie ma miejsca na poprawki, na zmiany, na dogadanie. Tak znajome, tak bliskie litery? Tym razem tak obce? To chyba nie był jego podpis?

 

Zbigniew Olobry. Twórca Bractwa Piwnego, Wielki Mistrz. To tylko tytuł, ale On był wielki. Tak wielki, że eksploatowany dalej, kiedy nie pełnił już funkcji. Jego zdanie, Jego doświadczenie, Jego opinia – domagaliśmy się ich. Prosiliśmy o nie. Słuchaliśmy ich.


Nigdy nie odmawiał. Czasem żartował, że stworzy w Bractwie nieformalną „radę starców”, grupę autorytetów, która mogłaby doradzać, tak jak robił to On. Rada nie powstała, bo tylko Jego zdanie się liczyło.


Jako Wielki Mistrz Bractwa Piwnego brał na siebie dużo. Za dużo. Czasem ciężaru zobowiązań nie mogli unieść najbliżsi Mu współpracownicy. Wtedy On wszystko prostował, kończył, doprowadzał do skutku.


Jako Wielki Mistrz Bractwa Piwnego brał na siebie dużo. Za dużo. Zbyt często chyba kosztem najbliższych. Decyzja o przeniesieniu aktywności ze stowarzyszenie na powiększającą się rodzinę w Bractwie Piwnym została przyjęta ze zrozumieniem, uznaniem i szacunkiem. Dobrze, że zdążył być mężem i ojcem, że przestał się dzielić: między dom i działalność społeczną.

Zbigniew Olobry. Poznałem go na początku lat dziewięćdziesiątych, tworzył łódzkie struktury Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Kiedy PPPP poszła w stronę wielkiej polityki, On pozostał wierny ideom promocji kultury piwa. I stworzył Bractwo Piwne. A potem rok 2000. Organizował pierwsze w Polsce spotkanie Europejskiej Unii Konsumentów Piwa. Dzięki Niemu w maju 2000 roku Bractwo Piwne weszło do Unii Europejskiej. Pięć lat wcześniej, niż reszta kraju.


To On wciągnął do Europy czeskich piwoszy. Miałem zaszczyt towarzyszyć Mu w spotkaniu z przedstawicielami czeskich organizacji piwnych w opiewanym przez Bohumila Hrabala browarze w Nymburku. A potem, w obecności konsula Republiki Czeskiej i reprezentanta rządu polskiego podpisywał porozumienie o współpracy z organizacją Sdružení přátel piva. Przyjaźnie polsko-czeskie, dzięki Niemu powstałe, trwają do dziś.


Zbigniew Olobry. Uśmiechnięty, poważny, oficjalny, radosny. W koszulce, pod krawatem. Setki zdjęć. Przeglądam je teraz. Pamięć kłóci się ze wzrokiem, bo choć na fotografii On jest na drugim planie, to pamiętam Go zawsze na czele. I każde zdjęcie to kawałek historii, a to On tworzył historię Bractwa Piwnego. I dużo tych zdjęć. Tych z Nim. I nie będzie nowych?


Zdjęcia ranią. Nie tylko ostrą krawędzią. Spotkaliśmy się 17 grudnia. Uroczystość Piwo Roku 2011. Mamy wspólne zdjęcie. Nie wiem, dlaczego. Przez tyle lat, nigdy wcześniej, nie było takiego ujęcia. To było 17 grudnia 2011 roku. Pięć dni później Zbyszek zmarł.

Zbyszek, Artur, Sławek...
I inne zdjęcie, dużo starsze. Przy biesiadnym stole Zbyszek Olobry, Artur Mikulski, Sławek Pahlke. Dalej siedzą razem. Wierzę w to. Dalej planują, omawiają, proponują. Znam ich przecież! Znam ich zapał i wstręt do bezczynności. Najaktywniejsi z nas wszystkich. Zwerbowali już pewnie paru archaniołów i kilku świętych, stworzyli Niebieski Krąg Bractwa Piwnego. Wierzę w to. Są w tym Kręgu „Smoki” z Krakowa: Marek Szydłowski i Jacek Walawski. Podczas Wiecznej Biesiady nie patrzą na zegarki. Patrzą na nas. Wiedzą, że przyjdziemy.

Adam Kuźmicki