Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Za Polakami

25.08.2006

W reklamach polskie piwo jest przedstawiane jako cenione na świecie.W rzeczywistości eksport chmielowego napoju mamy wciąż mały.
Polaków do rodzimych piw nie trzeba już przekonywać. Producenci szukają więc nowych rynków zbytu. Na razie piwa produkowane na eksport to mała część ogólnej produkcji polskich browarów. Ale idzie ku lepszemu.
— Na eksport przeznaczamy około miliona hektolitrów rocznie.
Przy całej krajowej produkcji, która osiąga 30 mln hektolitrów, to niewiele. Jednak eksport rośnie. Powoli, ale rośnie — przyznaje Danuta Gut, dyrektor biura zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce — Browary Polskie.

I kto to kupi?

— Polski eksport piwa można podzielić na trzy segmenty. Pierwszy to eksport tradycyjny, do krajów, gdzie znajdują się duże skupiska Polonii, czyli do Stanów Zjednoczonych,
Kanady, Wielkiej Brytanii. Ostatnio zastanawiamy się, jak
nowa emigracja, na przykład do Irlandii, wpłynie na wysokość eksportu. Tego się na razie nie da zmierzyć
— jeszcze za wcześnie. Kolejna grupa to kontrakty, które udało się zawrzeć małym browarom na rynkach, na których dotąd polskiego piwa zupełnie nie było — np. Chiny. To maleńka grupa, ułamek procentu eksportu. I ostatni, największy segment — piwo eksportowane w ramach współpracy wewnątrzkorporacyjnej. Zagraniczne koncerny produkują piwo w Polsce, a sprzedają na innych rynkach. To lwia część naszego eksportu — tłumaczy Danuta Gut.
Najwięcej polskiego piwa sprzedaje się tam, gdzie są Polacy. Dlatego strategiczne rynki eksportowe polskiego piwa to te kraje, w których jest duża emigracja.
— Zanotowaliśmy znaczny — kilkakrotny — wzrost eksportu w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ostatni kwartał był pod tym względem rekordowy. Zarówno eksport na rynek Wielkiej Brytanii, jak i Irlandii rośnie proporcjonalnie do
poziomu emigracji. Polacy chętnie sięgają po polskie piwo. Z pewnością więc długo jeszcze będziemy obserwować wzrost eksportu na Wyspy — mówi Barbara Pleban z Kompanii Piwowarskiej.
— W ubiegłym roku najwyższą dynamikę sprzedaży odnotowaliśmy
w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Nasz eksport do tych krajów wzrósł niemal trzykrotnie, a tendencja wzrostowa utrzymuje się również w tym roku — dodaje Justyna Piszczek z Grupy Żywiec.

Gusta i guściki

Czy polskie piwo może smakować cudzoziemcom? Okazuje się, że jak najbardziej.
— Preferencje różnią się w zależności od miejsca. W obydwu Amerykach i w Azji kiepsko sprzedają się piwa o intensywnym smaku. Europejczycy z kolei wolą piwo gorzkie, ale orzeźwiające w smaku. Polacy mają typowy gust europejski
— wybierają piwa jasne, o zawartości alkoholu od 4,5 do 6 proc. — zauważa Barbara Pleban.
A co z tymi, którzy mają inne wymagania? O nich też pomyśleli producenci.
— Gusta zaczynają się różnicować. Dla tych, którzy nie są wielbicielami klasycznego piwa, tzw. regularnego,
stworzono smakowe, pozbawione goryczki Po ten rodzaj piwa chętnie sięgają kobiety. Dla osób aktywnych są piwa bezalkoholowe, a dla zwolenników zdrowego trybu życia stworzona została nowa kategoria — piwo lite o zmniejszonej
zawartości alkoholu i obniżonej liczbie kalorii — dodaje Barbara Pleban.

Bez promocji ani rusz

Ale nie samą emigracją eksport piwa stoi.
— Źródeł wzrostu naszej sprzedaży na rynkach zagranicznych należy szukać też w takich zjawiskach, jak rozszerzanie dostępności naszych produktów, nawiązywanie współpracy z wiekimi sieciami dystrybucyjnymi, dbałość o wizerunek
produktów przez ich wsparcie reklamowe. Prowadzimy wiele akcji promocyjnych na kluczowych rynkach — od reklam w mediach po umieszczanie POS-ów (point of sale — rodzaj materiałów reklamowych) w punktach sprzedaży — tłumaczy
Justyna Piszczek.
Poza rynkami zbytu eksporterzy poszukują też kanałów dystrybucji. Po jakimś czasie zaczyna to procentować.
— Nasze piwo jest dostępne w sieci Tesco, w pubach w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Niemczech. Otrzymujemy wiele pytań o dostępność Tyskiego Gronie czy Lecha
Premium i od konsumentów, i od odbiorców hurtowych, którzy są zainteresowani poszerzeniem swego portfolio produktów — zapewnia Barbara Pleban.

Wartość nagrody

Co jakiś czas któreś z polskich piw otrzymuje nagrodę w międzynarodowym konkursie. Prestiż trunku rośnie, ale uznanie konkursowego jury niekoniecznie musi wpływać
na zwiększenie sprzedaży.
— Najlepiej sprzedającą się za granicą naszą marką jest Tyskie. Piwo jest jednak specyficznym produktem, aż 95 proc. spożycia przypada na marki lokalne, dlatego sukcesy Tyskiego, chociaż zauważone na świecie, zdecydowanie największe znaczenie miały dla polskiego konsumenta. Fakt, że werdykt wydała grupa niezależnych i wysokiej klasy specjalistów, zdecydowanie buduje jego przewagę konkurencyjną — mówi Barbara Pleban.
Sztandarowe marki dużych producentów piwa często otrzymują
rozmaite nagrody, nie tylko za walory samego produktu, ale też całą marketingową otoczkę.
— Dowodem na to, że marka Żywiec została doceniona na rynkach międzynarodowych, jest jej udział w prestiżowej edycji Superbrands, organizowanej w Wielkiej Brytanii i nagroda w kategorii Brands to watch. Obejmuje ona produkty, które w krótkim czasie uzyskały znaczący udział w rynku brytyjskim i mają potencjał, który może doprowadzić do uzyskania w przyszłości miana Superbrands. Nagrody takie
nie podnoszą sprzedaży marki poza granicami kraju, ale zaznaczają jej obecność — twierdzi Justyna Piszczek.
Puls Biznesu

Agata Hernik