Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Z wizytą na Wyspach

03.09.2007

W dniu 24 sierpnia 2007 Brat Sławomir Dana i ja – Marek Płuciennik - mieliśmy przyjemność gościć na „30 Festiwalu Piwa – Peterborough 2007” w Wielkiej Brytanii.
Jest on jednym z 15-tu tego typu dorocznych festiwali regionalnych organizowanych pod patronatem potężnej brytyjskiej organizacji konsumentów piwa, jaką jest CAMRA (Campaign for Real Ale) i w tym przypadku miasta Peterborough.

Trwał on od 21 do 25 sierpnia – nam dane było spędzić tam jedynie jeden wieczór.

Wejście na teren festiwalowy płatne 5 GBF. Obowiązkowy zakup kufli lub pokali 2-2,5 GBF ( 0 plastikowych kubków). Piwa w cenie 2- 3,6 GBF za pintę (0,568 litra).

Centralnym punktem imprezy były trzy namioty o pow. około 0,5 ha każdy, dwa konsumpcyjne i jeden „dla ucha”.
W namiotach konsumpcyjnych poza stoiskami z piwami butelkowanymi i napojami typu jabłecznik i „grusznik”, dominowały dwupoziomowe regały z beczkami piw typu ALE z małych regionalnych browarów.
Tych w beczkach (nie kegach) naliczyłem ok. 350 + pozostałe, czyli razem ok. 500, nie byliśmy w stanie choćby w promilu skosztować organoleptycznie, nadrabialiśmy więc zmysłem wzroku i okiem aparatu cyfrowego HP.
Ta nasza niemoc nie wynikała li tylko z naszych znanych w Bractwie możliwości spożywczych, ile z panującego przy barach zagęszczenia osób posługujących się językiem mniej uniwersalnym niż smak piwa (ok. 30.000 tyś osób), ograniczeniem czasowym i przepustowością toalet.

Serwowanie piwa ALE z beczek jest dla nas co najmniej osobliwe, ponieważ proces produkcji odbywa się właśnie w tej beczce i opuszcza ono ją tak jak wino przez kranik po odszpuntowaniu, mając tylko własny gaz. Chłodzenie beczek polega na polewaniu wodą tkanin okrywających je. Część piw była nalewana za pomocą nalewaków ssąco-tłoczących (ozdabiających barmanki w pokaźne rumieńce i zraszające potem ich skronie).

W trosce o nasz wizerunek, barmanki i barmani nieugięcie odmawiali podania nam - Braciom Piwnym więcej niż pół pinty (0,568 litra) z piw mających powyżej 9% - cóż, co kraj to obyczaj.

Rozkosz dla smakoszy to różnorodność smaków, tego doświadczyliśmy tam maksymalnie w dostępnych nam skromnych, ograniczonych czasowo ramach. Następnym razem, jeśli będziemy mieli taką możliwość, przyjedziemy do Peterborough w przyszłym roku na całe 5 dni: 19 – 23 sierpnia 2008r. Festiwal taki jak ten polecamy smakoszom, sympatykom, globtroterom i wszystkim kochającym piwo i jego okolice.

A teraz garść nudnych i belferskich przemyśleń, wniosków, tez i dezyderatów:
1.)CAMRA to potęga - chylę czoło z pokorą.
2.)Dzięki działaniom CAMRY w ciągu jej 31 letniego działania ocalili tradycyjne angielskie piwo ALE i produkujące je regionalne browary.
3.)Mimo, że jest CAMRA organizacją masową ok. 85.000 członków, jest ona stowarzyszeniem (nie partią), jest niezależna, wpływowa i opiniotwórcza. Liczą się z jej opinią władze, browary, restauratorzy i konsumenci piwa.
4.)Formuła festiwalu umożliwiając masowość, stara się jednak eliminować element przypadkowy i koniunkturalny (opłata za wstęp, za kufle i ok. 100% marża na piwo).
5.)Pod namiotami obowiązuje całkowity zakaz palenia.
6.)Podczas konsumpcji i degustacji wskazane są dysputy, dialogi i wymiana opinii choćby o Niczem.
7.)Dla niepełnoletnich nie ma miejsca przy barach.
8.)Brak jest miejsc siedząco-sypialnych, z wyjątkiem trawników na zewnątrz namiotów.
9.)Toalety pracują optymalnie.
10.) Poziom artystyczny imprez towarzyszących jest wysoki.
11.) Doświadczenia warte próby zastosowania na naszym gruncie.


PS
Serdeczne podziękowania dla mojej kochanej córki i chrześnicy Sławka Moniki oraz Krzysztofa, Darii, Mima, Kasi, Marka i pozostałych Przyjaciół z Klubu Polskiego w Peterborough za zaproszenie, pomoc i translację.

Piwu Cześć!
Marek Płuciennik