Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Wpadli do pianki

27.05.2002

Hurtownicy fałszowali etykiety, by wygrać dom w konkursie zorganizowanym dla piwoszy.Prawie 100 tysięcy butelek piwa z fałszywymi etykietami znaleźli policjanci w hurtowniach w Czeladzi i Sosnowcu. Okazało się, że właściciele hurtowni zrywali oryginalne nalepki... by wziąć udział w konkursie z cennymi nagrodami. Na miejsce prawdziwych przyklejali sfałszowane. Teraz zajmie się nimi prokurator.
Gra była warta świeczki, bo browar w Żywcu ufundował dla zwycięzców konkursu dom, dwa samochody terenowe i 300 rowerów górskich. Zasada konkursu była prosta – wygrywa ten, kto przyśle najwięcej etykietek. Dodatkowo, każdy kto uzbierał przynajmniej 15 nalepek dostawał latarkę. Gdyby przekręt hurtownikom się udał, wygraliby ponad 6 tysięcy latarek, no i mieli duże szanse na cenniejsze nagrody.
– Wczoraj trzej zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury. Wobec dwóch mężczyzn zastosowano dozór policyjny, trzeci wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym – mówi Janusz Jończyk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. – Prokuratura zarzuca im oszustwo i wprowadzanie do obrotu towarów ze sfałszowanymi znakami firmowymi.
Jak powiedział nam Krzysztof Rut, rzecznik prasowy Browaru Żywiec SA, konkurs – mimo wspomnianego wyżej incydentu – zostanie rozstrzygnięty. – Nie ma powodu, by go anulować, bo przecież oszuści zostali złapani – mówi Rut. – Nigdy nie mieliśmy podobnych przypadków. Ten konkurs jest bardzo dobrze przygotowany. Kontretykiety (czyli etykiety z „tyłu” butelki) są zabezpieczone prawie tak jak banknoty. Na trop oszustów wpadliśmy dzięki regularnym kontrolom naszych produktów sprzedawanych w sklepach.
Nie wiadomo, w jaki sposób hurtownicy zdołali zerwać 100 tys. nalepek i drugie tyle przykleić. Rut podejrzewa, że do tej mrówczej roboty potrzebna była spora grupa ludzi. – Może kazali to robić swoim pracownikom? – zastanawia się rzecznik. – Etykiety konkursowe są mocowane specjalnym klejem, by łatwiej je było zdjąć.
To nie pierwsza w Polsce próba poszukiwania „łatwiejszych ścieżek” do wygrania konkursu z cennymi nagrodami. Kiedy Kompania Piwowarska (do której należy m. in. browar w Tychach) ogłosiła konkurs, w którym do wygrania był dom, jeden człowiek uzbierał kilkanaście tysięcy kuponów. – Oczywiście zaczęliśmy badać tę sprawę – mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy Kompanii. – Okazało się, że ten mężczyzna specjalnie na potrzeby konkursu zatrudnił się w skupie butelek, gdzie mógł bez przeszkód zrywać etykiety. Nasi prawnicy orzekli, że to jak najbardziej legalne, więc przedsiębiorczy pan został dopuszczony do konkursu. Nie pamiętam już czy zdobył główną nagrodę.
Trybuna Śląska

GRZEGORZ ZASĘPA