Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Wojna browarów o Koźlaka

16.07.2007

Czy dojdzie do procesu między producentami piwa w Polsce? Pomorski browar Amber zarzuca plagiat warszawskiej spółce Barlan Beverages Group.

Poszło o charakterystyczny łeb koziołka, który zdobi butelki piwa produkowanego przez obydwie firmy. To piwo to koźlak, typ mocnego robionego z dużej ilości słodu trunku wynalezionego w Niemczech.

Amber z każdym rokiem zwiększa produkcję i obecnie jest w stanie uwarzyć 250 tys. hektolitrów piwa. Z kolei spółka Barlan to "spadkobierca" browaru Jurand z Olsztyna, która produkcję swoich marek zleca belgijskiemu browarowi Belgia z Kielc.

Amber, który wprowadził na rynek swojego Koźlaka przed trzema laty, czuje się oszukiwany przez stołeczną firmę, która właśnie wypuściła piwo z bardzo podobną etykietą na butelce. Marek Suliga, wielki mistrz Bractwa Piwnego, nie ma wątpliwości, że doszło do plagiatu. - Nie spotkałem się do tej pory z tak bezczelnym i celowym plagiatem. Spośród wielu przypadkowo zapytanych konsumentów, wszyscy zainteresowali się "odnowioną szatą graficzną Koźlaka z browaru Amber". Nikt nawet nie pomyślał, że jest to nowe piwo. Jeżeli tylko na takie pomysły stać dział marketingu firmy Barlan, to nie wróżę im dobrej przyszłości - mówi.

Sławomir Pahlke z browaru Amber: - To ta sama butelka, ta sama malowana etykieta. Jako niewielki browar chcieliśmy wyróżnić się na rynku. Od lat staramy się budować markę, a konkurencja chce to wziąć jak swoje - irytuje się. - To nie jest czysta gra. Sprawę oddaliśmy już w ręce prawników.

Andrzej Jackowski z zarządu warszawskiej spółki ma nadzieję, że sprawę da się wyjaśnić polubownie. Jackowski przyznaje, że etykieta na butelce jest bardzo podobna, ale się broni.

- Mamy prawa do marek Juranda i to my jako pierwsi zarejestrowaliśmy znak graficzny piwa Koźlak, który był rozlewany jeszcze w Olsztynie.

W polskiej branży piwowarskiej rzadko, mimo ogromnej konkurencji, dochodzi do tego typu konfliktów. Suliga: - Kiedyś browary w Lwówku Śląskim i w Żninie na etykiecie swoich piw posłużyły się grafiką i kolorystyką monachijskiego Paulanera. Głośny był też spór o nazwę piwa Królewskie pomiędzy browarem w Ciechanowie a Grupą Żywiec. Wszystkie te sprawy kończyły się polubownie.

- Wkrótce mamy spotkanie z przedstawicielami Ambera i sporne kwestie sobie wyjaśnimy. Nie ma więc sensu, żeby prasa to rozdmuchiwała - kończy Jackowski.


Marcin Masłowski, Jakub Wiewiórski, Łódź, Gazeta Wyborcza