Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Wielki browar

13.08.2002

Dwa były w Opolu wielkie browary: Friedlaendera w miejscu dzisiejszego lodowiska Toropol na wyspie Pasieka i drugi Pringsheima przy placu Kopernika.
Oba zbudowano już w drugiej połowie XIX wieku i oba nie przetrwały ostatniej wojny; zdewastowane i zrujnowane, całkowicie wyzbyte maszyn i armatury, nie nadawały się do użytku.

Początki browaru Pringsheima wzniesionego na górze wapiennej poza miastem sięgają 1860 roku. Nie było tam wcześniej żadnej zabudowy, na stoku południowym góry znajdowało się wyrobisko i piece wapienne, a jeszcze wcześniej winnice. W 1911 roku następuje fuzja browarów Friedlaendera i Pringsheima w spółce pod nazwą Opolskie Browary Akcyjne, która pochłonęła także inne pomniejsze lokalne browary, jak: Karascha czy Konietzki przy dzisiejszym placu Piłsudskiego. W 1928 roku browary przejmie spółka Schultheiss-Patzenhofer i taki stan potrwa do końca wojny.

Bardzo podobne będą także powojenne losy obydwu browarów. Usytuowane w samym środku rozwijającego się w szybkim tempie dużego organizmu miejskiego, nie uzyskają poparcia urbanistycznego i zostaną skazane na likwidację. Łatwiej uporano się z Friedlaenderem na Pasiece, gdzie już w 50. latach pobudują się Toropol i Szkoła Muzyczna, a ostatnio w jedynym ocalałym po browarze budynku znalazło lokum także Liceum Sztuk Plastycznych z Galerią nad Odrą.

Większy problem sprawiała miastu pozostałość po browarze przy placu Kopernika. Próbę odbudowy tego browaru podejmowały kilkakrotnie władze centralne. Tylko nieustępliwości opolskich urbanistów i ekonomistów, wśród nich m.in. prof. Zbigniewa Mikołajewicza, obecnego profesora Uniwersytetu Opolskiego (artykuły w "Trybunie Opolskiej" w latach 1958 i 1959), zawdzięcza Opole rezygnację z odbudowy browaru. Przez wiele lat wykorzystywano w różny sposób budynki i tereny browaru: na magazyny, sklepy i parkingi, by ostatecznie dokonać rozbiórki zabudowań w 1977 roku.

Wielce atrakcyjny teren w środku miasta budził zainteresowanie bogatych inwestorów, rozpisywano konkursy architektoniczne: w 1975 roku na kompleks handlowo-usługowy, w 1989 roku na reprezentacyjny hotel; wreszcie ostatni z roku 1999 na centrum handlowe z multikinem, hotelem i wielokondygnacyjnym parkingiem przyniósł sukces realizacyjny architektom opolskim: Beacie i Adamowi Szczegielniakom. Olbrzymi okazały obiekt buduje się teraz w dużym tempie, po browarze nie pozostało już śladu.

Wytwarzanie i picie piwa ma na Śląsku wielowiekową tradycję. Już w X wieku w grodzie na Ostrówku warzono piwo sposobem domowym z jęczmienia i chmielu. W następnych wiekach warzenie piwa staje się przywilejem bogatych mieszczan, którzy później poprzez organizację warzelniczą ograniczą się do oddawania ziarna do browaru miejskiego, wnosząc w ten sposób swój udział do produkcji i wyszynku piwa.

W browarze za opłatą przerabiano z ziarna piwo, dochód dzieliło się zgodnie z przywilejem warów. Przywilej warzenia piwa był związany z posesją, najbogatszym domom w mieście przysługiwało od czterech do pięciu warów w roku, innym do trzech warów. Jeden war równał się wtedy pojemności kotła w browarze, to jest około 80 hektolitrom.

Wielkość produkcji piwa określała skalę zamożności miasta feudalnego na Śląsku, właściciele domów uprzywilejowanych czerpali z tego tytułu duże dochody, niezależnie od warsztatu pracy, jaki posiadali. Urbarz z 1532 roku wymienia w Opolu jeden browar i cztery słodownie, w XVII wieku piwo warzyli też franciszkanie.

W XVIII wieku browar znajdował się przy ulicy Szpitalnej, obok młyna miejskiego, dokładnie na miejscu dzisiejszego pubu Highlander (sic! tradycja miejsca), a skład słodu przy dzisiejszej ulicy Minorytów, która wtedy nazywała się właśnie Słodowa (Malzgasse).

Miastu przysługiwało tzw. prawo mili, co znaczyło, że w odległości do jednej mili od miasta obowiązywał w karczmach i gospodach wyszynk tylko miejskiego piwa. W 1775 roku magistrat opolski wydał - dla ścisłego przestrzegania tego obowiązku - odezwę do karczmarzy (uwaga, w języku polskim!): "Karczmarze z innych miejsców na skoda miastu piwo bierą. Kiedyby się u iednego albo drugiego cudze piwo znaidowało, niech będzie od kogo i skąd chce, takowe się nie ieno według prawa wezmie, ale tys nadto takowy przestępca dziesięcią Grziwnami bez wszelkiego miłosierdzia karany będzie".

Groźba konfiskaty piwa i na dodatek dziesięć grzywien bez wszelkiego miłosierdzia skutecznie chyba odstręczały od nielegalnego procederu.

Z początkiem XIX wieku te przywileje miejskie (wary) wygasają i wszędzie powstają prywatne browary, w Opolu pięć.

Tamte czasy już dawno minęły, dzisiaj jest wszystko inaczej, na naszych oczach tworzy się nowe. Zmienia się także oblicze placu Kopernika: najpierw rozebrano mury browaru, potem przekształcono stary szpital w rektorskie Collegium Maius Uniwersytetu Opolskiego i zwolniono płytę placu, przenosząc bazarowe targowisko na inne, bardziej ku temu odpowiednie miejsce. Teraz jesteśmy świadkami budowy ogromnego, nowoczesnego kompleksu handlowo-rozrywkowo-hotelarskiego. Nowa funkcja w nowym modernistycznym garniturze. Do XIX-wiecznego placu o zdecydowanie eklektycznej architekturze dopisuje się śmiałym modernistycznym akcentem wiek XX i XXI.

I będzie to także zasługa opolskich małżeństw architektonicznych: Krystyny Fułat-Szczepańskiej i Andrzeja Szczepańskiego oraz Adama i Beaty Szczegielniaków.

A piwa, choć żadnego browaru w Opolu już nie ma, póki co nie brakuje. I ulica Browarna też w Opolu jest.

Gazeta Wyborcza

Andrzej Hamada