Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

We Wrocławiu powstać ma Muzeum Ziem Zachodnich

22.04.2005

Nie mogło we Wrocławiu powstać Centrum Wypędzonych, będzie Muzeum Ziem Zachodnich. Być może będzie miało siedzibę w Browarach Dolnośląskich.
Zarząd Województwa Dolnośląskiego zaakceptował wstępny projekt muzeum. Ma dokumentować dzieje tych, co 60 lat temu przyjechali na Dolny Śląsk.

W założeniu ekspozycja będzie mieć dwie części. Pierwsza opisze dzieje regionu w końcowym okresie II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu. Od decyzji jałtańskich i poczdamskich, przez ewakuację i ucieczkę Niemców, zajmowanie ziem przez Armię Czerwoną, po osadnictwo polskie. Druga będzie Centrum Sztuki Współczesnej, prezentującym dorobek artystów związanych z regionem.

- Muzeum nie ma być kolejną instytucją kultury - deklaruje Tomasz Styś, dyrektor gabinetu Marszałka Dolnośląskiego. - To pomysł, jak rozpocząć dyskusję nad tym, co zdarzyło się na Dolnym Śląsku przez ponad półwiecze po wielkiej, wojennej migracji. Zależy nam na maksymalnie obiektywnym ukazywaniu przeszłości.

Historia ma być udokumentowana pamiątkami i relacjami. Pokazana przez pryzmat jednostkowych losów. W projekcie wymieniani są ci, którzy przeszli łagry, rzeź wołyńską, zostali tu po wyzwoleniu z obozów koncentracyjnych i jenieckich. Ale nie tylko Polacy. Organizatorom zależy też na przypomnieniu o uciekających przed represjami, przymusowo osiedlanych Romach i Łemkach po akcji "Wisła". O enklawach ludności żydowskiej czy repatriantach z Francji, Bukowiny i Jugosławii. Wspomniani są także Grecy, którzy osiedli na Dolnym Śląsku po wojnie domowej z końca lat 40.

Zdaniem pomysłodawców idea Muzeum Ziem Zachodnich nie może stać się przedmiotem kontrowersji w relacjach Polski z sąsiadami.

- Zapraszamy do udziału w projekcie również mniejszość niemiecką - tłumaczy Tomasz Styś. - Nie chcemy stworzyć Centrum Przeciw Wypędzeniom bis.

Kiedy muzeum zostanie powołane do życia? Nie wiadomo. Istnieje jednak pomysł na pozyskanie pieniędzy na jego stworzenie. Pochodzić mają z funduszy europejskich na rewitalizację terenów poprzemysłowych.

- Z moim synkiem chodzę na spacery nad Odrę koło Browarów Piastowskich - opowiada Styś. - Bardzo zależy mi, by ten ostatni piękny obiekt industrialny we Wrocławiu nie został zrujnowany. To doskonałe miejsce na muzeum.

Zarząd Województwa zaczął już rozmowy z Carlsbergiem o ulokowaniu muzeum w browarze przy ul. Jedności Narodowej.
Gazeta Wyborcza

Agata Saraczyńska