Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Warzenie... przyszłości

24.05.2002

Dlaczego losem zakładu nie interesują się zabrzańscy posłowie? Klienci w sklepach chętnie sięgają po wyroby ze znakiem zabrzańskiego browaru.
Syndyk masy upadłościowej podjemuje kolejną próbę znalezienia inwestora strategicznego dla zabrzańskiej firmy. Potencjalny nabywca musi zapłacić 18 milionów złotych za zakład z Zabrza.
Syndyk działa od trzech lat. Głównym jego zadaniem powinno być korzystne sprzedanie firmy i podzielenie pieniędzy pomiędzy wierzycieli. Mimo kilku prób nie udało się zainteresować browarem żadnej poważnej firmy z branży piwowarskiej. Jest to o tyle dziwne, że przedsiębiorstwo bardzo dobrze prosperuje i nie nadąża z produkcją zamawianego piwa!
— Poprzednie zarządy nie inwestowały w warzelnię i teraz, przy nowoczesnej linii rozlewniczej, nie mamy możliwości warzenia piwa w takiej ilości, w jakiej chcielibyśmy. Szwankuje też transport. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Zarabiamy, ale pieniądze idą na podatki i na długi — mówi Zbigniew Suliga, syndyk masy upadłościowej.
Zdolność produkcyjna firmy, której losy wciąż są niepewne, określana jest na 17 tys. hektolitrów. W kwietniu browar sprzedał 20 tys. hl, a w maju padnie prawdopodobnie rekord — 25 tys. hl. Przez ostatnie trzy lata Skarb Państwa dostał z zabrzańskiego zakładu blisko 60 milionów złotych podatku z tytułu akcyzy i VAT. Gdyby udało się oddłużyć browar i gdyby zainwestować 20 mln zł w przedsiębiorstwo, produkcja podskoczyłaby do 500 tys. hektolitrów piwa rocznie. Ale tego nie może zrobić syndyk. Potrzebny jest nowy właściciel.
— Jeżeli znów nie znajdziemy inwestora, będziemy rozmawiać z wierzycielami i proponować zamianę długu na akcje. Tego zakładu nie można zamknąć skoro przynosi dochód — dodaje Z. Suliga.
W tej chwili 170 osobowa załoga ma umowę o pracę do końca czerwca. Potem ta umowa zostanie przedłużona do końca września.
— Włożyłem trochę serca w utrzymanie przy życiu przedsiębiorstwa. Ludzie mają tu lepiej niż w niejednej firmie nie będącej w upadłości. Na początku czerwca planuję urządzić spotkanie, na które chciałbym zaprosić też zabrzańskich posłów.
Podobne spotkanie odbyło się w BG rok temu. Uczestniczyli w nim posłowie Jan Chojnacki i Mirosław Sekuła. Obaj obiecali pomoc w szukaniu inwestora dla firmy. Skończyło się na obietnicach. Teraz lider zabrzańskiego SLD piastuje kolejną poselską kadencję, a jest jeszcze Józef Kubica. Czy któryś z nich przypomni sobie przedwyborcze hasła i zechce zrobić coś dla zakładu?
Dziennik Zachodni

WALDEMAR GRUDZIEŃ