Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Warto zobaczyć: zamek w Chudowie

27.06.2004

Siedzę na ławeczce obok chudowskiego zamku. Dzieci, które przyjechały tu na wycieczkę, grają na łące w siatkówkę. Starsze małżeństwo wygrzewa się na słońcu, a na dziedzińcu młoda para robi sobie ślubne zdjęcia. - Pamiętasz jaka to była ruina? - mówi mężczyzna do żony.
Ja nie pamiętam. Proszę Joannę Karwetę, dyrektorkę ds. organizacji i marketingu Fundacji "Zamek Chudów", by pokazała mi dawne zdjęcia zamku.
(...)Fundacja stara się wciąż rozwijać, szukać nowych atrakcji. Dlatego lada dzień rozpocznie się budowa karczmy. Obok zamku w Chudowie odsłonięto bowiem fragmenty XIX-wiecznego browaru. O tym, że tuż za murami zamku znajduje się browar, wiadomo było ze starej fotografii, która przez przypadek trafiła w ręce pracowników fundacji. Zdjęcie przyniósł jeden z mieszkańców Chudowa. Rozpoczęto badania archeologiczne. Naukowcy krok po kroku odkopywali stary budynek gospodarczy, gdzie niegdyś warzono złocisty napój. Znaleziono fragment butelki po piwie z niemieckim napisem "Brauerei Chutow", misy, garnki i części kafli piecowych. W centralnej części budynku odkryto duży ceglany piec, składający się z dwóch komór. To w nim właśnie wypiekano chleb, zanim jeszcze ówcześni właściciele zamku wpadli na pomysł założenia browaru.

Z dokumentów dotyczących zamku wynika, że browar został zbudowany w 1845 roku przez Aleksandra von Ballego, ówczesnego właściciela wsi. Warzone w nim piwo cieszyło podniebienie tylko von Ballego i jego gości. Nie mógł nim handlować. Smak ówczesnego piwa w niczym nie przypomina znanego nam napoju. Piwo było mętne, z dużą ilością chmielu. - Można się było nie tylko go napić, ale i nim najeść - żartuje archeolog Arkadiusz Tarasiński.

Ciekawe, że nikt miejscowych nie pamięta tego browaru. Prawdopodobnie spłonął lub został rozebrany.

Nikt nie ukrywa, że karczma powstaje po to, by zarabiać pieniądze na dalszą odbudowę zamku. To kosztowne przedsięwzięcie. Do tej pory renowacja pochłonęła ponad milion złotych, a sporo zostało jeszcze do zrobienia. - Ktoś, kto raz przyjechał do Chudowa, na pewno do nas wróci. Jesteśmy jak dobra opera, która sprzedaje karnety na cały sezon - uśmiecha się pani Joanna.
(Opracowanie: Bractwo Piwne)

Gazeta Wyborcza

Tomasz Głogowski