Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Ulicznym kafejkom grozi likwidacja

26.08.2008
Ulicznym kafejkom grozi likwidacja Ulicznym kafejkom grozi likwidacja

Urzędnicy chcą nam zaserwować droższe piwo na Kazimierzu i na zabytkowych uliczkach! Jakim cudem? Przygotowali projekt nowej uchwały, która sześciokrotnie podwyższy kwoty za zajęcie tzw. pasa drogowego. Jeśli zostanie przyjęta, drastycznie wzrosną opłaty za postawienie na Grodzkiej czy placu Nowym kawiarnianych ogródków, reklamowych okrąglaków czy stoisk odpustowych.

Właściciele pubów są wściekli i klną na czym świat stoi. Teraz płacą 50 gr za metr kwadratowy ogródka dziennie. Po podwyżce płaciliby aż 3 zł. Twierdzą, że w tej sytuacji zlikwidują zbyt drogie ogródki, albo po prostu podwyższą ceny jedzenia czy picia. W efekcie zapłacimy więcej za piwo czy kawę pitą w kawiarnianym ogródku przy ul. Brackiej i Miodowej. Urzędnicy tłumaczą, że wzrost kosztów jest nieunikniony, bo wszystko drożeje. Liczą, że podwyżka będzie sporym zastrzykiem gotówki dla miasta. Zdaniem szefów knajp stanie się na odwrót - wiele parasoli zniknie, zmniejszy się ilość osób zatrudnionych do ich obsługi, a turyści stracą szansę na miłą sjestę pod gołym niebem. Wśród przedsiębiorców aż huczy. - Ta podwyżka to jakiś chory pomysł - denerwuje się Adrian Klesyk, współwłaściciel Le Scandale przy pl. Nowym.

- Już teraz większość ogródków z trudem zarabia na siebie. Gdy opłaty wzrosną kilka razy,właściciele lokali, aby się utrzymać będą zmuszeni do windowania cen - dodaje. Artur Dziurman, aktor i właściciel Moliere przy ul. Szewskiej także jest zaskoczony. - No nie, to chyba jakieś żarty - irytuje się. - Wystawiam na chodnik przy ulicy Szewskiej cztery stoliki. Nie zarabiają na siebie. Jeżeli będę musiał za nie płacić jakieś chore pieniądze, to je zlikwiduję - odgraża się Dziurman. Obecnie właściciel Moliere płaci 225 zł miesięcznie za parasolki. Po podwyżce musiałby wyłożyć z kieszeni 1350 zł.

Szefowie ogródków dziwią się miastu. - Chyba chcą odstraszyć nam kolejnych turystów wyższymi cenami - uważa Zofia Miroszewska, właścicielka Coffee Republic przy ul. Brackiej. - Droższe piwo i kawa będą naturalną konsekwencją podwyżki za zajęcie pasa drogowego - dodaje. Urzędnicy miejscy myślą jednak całkiem inaczej. - Chcemy uporządkować sytuację w pasie drogowym - tłumaczy Jacek Bartlewicz, rzecznik prasowy ZDiT. - Ceny za zajęcie pasa drogowego nie zmieniły się od 2004 r. - wtóruje Jan Machowski z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa. - Czas je dostosować do realiów, bo wszystkie opłaty rosną. Miasto będzie mieć więcej pieniędzy z opłat.

Mamy też nadzieję, że uda się wyeliminować przypadki nielegalnego zajmowania pasa drogowego, bo automatycznie wzrosną za to kary - dodaje Machowski. Projekt uchwały w sprawie podwyżek będzie omawiany w środę na sesji Rady Miasta.
Wiemy, że nie podoba się niektórym radnym. - Będę głosował przeciw - zapewnia Paweł Sularz z PO. - Ta uchwała doprowadziłaby do likwidacji ogródków, które tworzą klimat Krakowa - podkreśla radny.

Małgorzata Stuch - POLSKA Gazeta Krakowska