Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Tysiąc pubów z literaturą w tle

04.06.2004

Weekend w Dublinie Pielgrzymowanie do świętych miejsc literatury okazuje się w sumie dosyć drogie, ale i tak tańsze niż wizyty w przybytkach irlandzkich trunków.
Dublin - miasto starych katedr i uniwersytetów, rozległych parków, eleganckich georgiańskich domów, mostów nad rzeką Liffey, dziesiątków pomników irlandzkich patriotów, legendarnych bohaterów, pisarzy i poetów. Miasto "Ulissesa" Jamesa Joyce'a i tysiąca pubów z guinnessem, whiskey i tradycyjną irlandzką muzyką. Warto tu przyjechać choćby tylko na weekend.(...)
O wyższości whiskey nad whisky

Pielgrzymowanie do świętych miejsc literatury okazuje się w sumie dosyć drogie, ale i tak tańsze niż wizyty w świątyniach narodowych trunków irlandzkich. Właściwie są dwa: irlandzka whiskey (tak właśnie pisana, z obowiązkowym "e") i guinness, ciemne gorzkie piwo z gęstą kremową pianą.

Historię whiskey poznamy w XVIII-wiecznej Old Jameson Distillery w dzielnicy Smithfield w sercu starego Dublina (wstęp 7,95 euro). Od fachowego przewodnika dowiemy się wszystkiego o procesie produkcyjnym i o rozmaitych gatunkach tego trunku. Wytłumaczy się nam przystępnie, dlaczego irlandzka whiskey jest bezwzględnie lepsza od szkockiej whisky i od amerykańskiego bourbona. Otóż jest trzykrotnie destylowana w miedzianych alembikach, podczas gdy szkocka tylko dwa razy, a bourbon zaledwie jeden raz! Jest najdelikatniejsza, bo nie ma (w przeciwieństwie do szkockiej) bezpośredniego kontaktu z dymem.

Po części teoretycznej nieodwołalnie wylądujemy w barze. Ukoronowaniem wizyty jest bowiem testowanie różnych gatunków pozbawionej dymnego aromatu whiskey. Niezależnie od pory dnia.

Guinness w barze Gravity

Zaraz potem można się udać na studiowanie guinnessa. Tylko tu, w Dublinie, zdaniem koneserów, dobrze smakuje - transportu nie znosi i powinien być pity na miejscu. Guinness Storehouse w dzielnicy Liberties (St. James's Gate, wstęp 13,50 euro) przy wciąż działającym pełną parą browarze to także połączenie muzeum z barem. Zgromadzono tu XIX-wieczne maszyny, miedziane kadzie i dębowe beczki. Poznajemy cały proces technologiczny (fermentacja i dojrzewanie trwają tydzień) i dowiadujemy się, czemu guinness zawdzięcza swój charakterystyczny ciemny kolor: część jęczmienia jest palona, tak jak ziarna kawy. Na koniec odwiedzamy przeszklony bar Gravity na siódmym piętrze, skąd przy szklance piwa można podziwiać panoramę Dublina.

Ze stylowych piwiarni słynie pięknie odnowiona dzielnica Temple Bar, ale dobry pub można znaleźć prawie na każdym rogu. Pięć lat temu w Dublinie było osiemset pubów, dziś liczba ta urosła do tysiąca. Za najstarszy w mieście i w całej Irlandii uchodzi Brazen Head (rok założenia: 1198) przy Lower Bridge Street 20. Wiecznie zatłoczony. Można spróbować szczęścia naprzeciwko, w O'Sheas Merchant z tradycyjną muzyką i stałymi bywalcami.

Nowość w dublińskim pejzażu: tłumy przed pubem, a nie w środku. To palacze. Bardzo karni. Wolą moknąć i marznąć, niż ryzykować karę 3 tysięcy euro.(...)
(Opracowanie: Bractwo Piwne)

Rzeczpospolita

ELŻBIETA SAWICKA