Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Twórca reklamy kontra lubelska Perła

19.04.2008

Perła Browary Lubelskie nie zapłaciła za pomysł reklamy, której używa na swojej stronie internetowej. Jego autor domaga się pieniędzy.

"Masa perłowa" to jedna z e-kartek, które można wysłać do znajomego ze strony Perły. Przedstawia mnóstwo butelek stojących obok siebie. Wymyślił to Przemysław Dziedzic. Projekt reklamy został złożony przez Dziedzica w dziale marketingu Perły w styczniu 1999 r. Potwierdzają to pieczątki i podpis ówczesnego dyrektora działu Martina Szmita. Jednak nikt z pracowników producenta nie zainteresował się projektami.

Okazało się, że w końcu komuś z Browarów Lubelskich pomysł się spodobał. - W czerwcu 2007 r. otworzyłem stronę Perły i zobaczyłem na niej swój projekt i hasło promujące piwo. Nikt z pracowników browarów nie skontaktował się wcześniej i nie zapytał mnie o zgodę na wykorzystanie mojego pomysłu - twierdzi autor reklamy.

Przemysław Dziedzic próbował skontaktować się z działem marketingu Perły. W sierpniu 2007 r. wysłał drogą elektroniczną list, który pozostał bez odpowiedzi. Po miesiącu po raz kolejny wystosował e-maila. Odzewu ponownie nie było. W końcu zadzwonił do szefowej biura marketingu firmy Agnieszki Komarzeniec i przedstawił jej swoje żądania. Chciał, żeby Perła mu zapłaciła 15 tys. zł.

- Minęły dwa miesiące, a odpowiedzi nie mam. Szefowa działu pozostaje obojętna na moje telefony - twierdzi Dziedzic.

Browary Lubelskie nie wypierają się swojej winy. Jednak Agnieszka Komarzeniec twierdzi, że inaczej umawiała się na załatwienie sprawy z autorem.

- Prosiłam pana Przemka o przesłanie nam podania ze swoimi żądaniami. Chciałam, żeby to zrobił za pośrednictwem poczty, bo korespondencja przesyłana e-mailem często się gubi - tłumaczy Agnieszka Komarzeniec. Na pytanie, czy firma zapłaci Dziedzicowi za reklamę, stwierdziła, że to sprawa między Perłą a autorem.

Sam Dziedzic utrzymuje, że nikt nie poprosił go o przesłanie listu za pośrednictwem poczty. - Według mnie zarząd browarów gra na zwłokę. Sprawa toczy się już pół roku i ciągle jestem zbywany. Chciałem rozwiązać sprawę polubownie, ale do tej pory się to nie udało - mówi poirytowany Dziedzic.


Aleksandra Smyk, Gazeta Wyborcza Lublin