Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

To nie Diabeł, to Judasz.

06.12.2012
To nie Diabeł, to Judasz. To nie Diabeł, to Judasz.

Wszystko zaczęło się, gdy Jan-Léonard Moortgat, wspólnie z żoną, założył browar w 1871r. Przez wiele lat eksperymentował, by metodą prób i błędów uzyskać doskonały produkt. Z czasem w rodzinny biznes zaangażowali się jego dwaj synowie, Albert i Wiktor. By uniknąć konfliktów rodzinnych wprowadzono jasny podział zakresu obowiązków: Albert zajmował się browarem, Victor był odpowiedzialny za dystrybucję piwa. Kontynując dzieło ojca dwaj bracia nieustannie poszukiwali „piwa doskonałego” eksperymentując udoskonalili recepturę. By uczcić zakończenie I wojny światowej stworzono nowe piwo zwane początkowo "Ale Victory". Od samego początku stało się ono prawdziwą rewelacją.

Podczas jednej z degustacji szewc z lokalnej społeczności, Van De Wouwer był tak zachwycony jego aromatem i zaskoczony ukrytą mocą, że zawołał: „This is a real Duvel /Devil/” (To jest prawdziwy Diabeł).


Gdy dostałem do oceny piwo KOMES POTRÓJNY ZŁOTY z browaru Fortuna z Miłosławia byłem niezwykle zaciekawiony czy jest możliwe uwarzenie w Polsce piwa mocnego, jak opisany Duvel, z klasycznym belgijskim charakterem. Podczas jego oceny spotkało mnie miłe, bo z Miłosławia, zaskoczenie. Po zapoznaniu się z zawartością etykiety i kontretykiety spodziewałem się intensywnego zapachu alkoholu. Tu spotkała mnie kolejna miła niespodzianka. Początkowo sądziłem, że to zbawienny wpływ lupuliny zawartej w chmielu. Szybko jednak zrozumiałem, że informacje zawarte na etykietach nie do końca są pełne i wiarygodne. Pomyślałem od razu: „to nie Diabeł, to Judasz”.


Piwo można z całą odpowiedzialnością zaliczyć do kategorii Belgian-Style Tripel (biorąc pod uwagę informacje z etykiety: alk. 9% obj., ekstrakt 19% wag.) choć osobicie ja wolałbym do Belgian-Style Strong Ale (uwzględniając stan faktyczny: alk. 10,5% obj., ekstrakt 19% wag.). Warzone oczywiście matodą górnej fermentacji. Piwo o lekko miedzianej barwie posiada trwałą, jasną pianę. W zapachu doskonale, bo subtelnie, wyczuwalne właściwe stylowi estry i fenole (4-winylogwajakol) co z całą pewnością jest pochodną użycia właściwego zasypu słodowego. Nieco zbyt mocno wyczuwalne alkohole wyższe, jak alkohol izoamylowy i dwufenyloetanol (pewnie efekt zbyt krótkiego leżakowania?). Co przy tej dużej zawartości alkoholu zaliczyć należy i tak z całą pewnością jako sukces. Wyczuwalna silna słodowość pochodząca od użycia trzech podstawowych dla stylu słodów (Potrójny Złoty). Kolejną cechą, nierozerwalnie związaną z belgijskimi stylami, to charakterystyczny zapach słoweńskiego chmielu Styrian Goldings. To on nadaje tym piwom przyjemny, ziołowo-korzenny aromat.
Są w Polsce browary, które ten fakt lekcewarzą koncentrując się na bawarskim Hallertau. Należy również podreślić złożony owocowy aromat piwa. Goryczka subtena, wyczuwalna doskonale zrównoważona silną słodowością. Właściwe nascenie dopełnia oczekiwany efekt.


Kwintesencją sukcesu z całą pewnością jest, prócz omówionych wcześnien cech, proces dojrzewania piwa w butelce, co przejawia się osadem w butelce, tak charakterystyczny w stylach belgijskich. To właśnie Belgowie preferują ten sposób leżakowania nazywając go swoją „méthode champenoise”. Uważają jednoczesnie, że to właśnie piwo jest ich odpowiedzią daną winnej Burgundii.


Reasumując składam gratulacje browarowi Fortuna za wytrwałość i żelazną konsekwencję w realizacji swoich zamierzeń. Od ponad roku obserwuję jak kolejne błędy sensoryczne są eliminowane. Nie uniknięto tak potrzebnej modernizacji browaru. Niektóre elementy wymagają jeszcze dalszego udoskonalenia. Jednak podstawa już w znacznym stopniu wyłoniła się.


Jest piwo, niestety nieco szwankuje jego oprawa. Pokal można uznać za udany i właściwie dopasowany. Zastrzezenia budzi etykieta. I nie koniecznie tyczy się to samej szaty graficznej ile jej wykonania a konkretnie użytego do niej surowca. Wiem, że w browarze wszyscy są swiadomi tego i ta etykieta jest tylko niezamierzonym wypadkiem przy pracy. Takie jest życie.


Najistotniejszym problemem tego ciekawego piwa będzie z całą pewnością jego wyższa, relatywnie do klasycznego lagera, cena. Nie dla wszystkich jest to jednak zrozumiałe. Wiem jednak do jakiego segmentu wielbiciela złocistego napoju jest ono adresowane.
Piwu cześć
Marek Suliga