Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Tajemnice zamku w Raciborzu

01.12.2002

(…) Już w XVI w. na zamku powstał browar. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi co prawda z 1567 r., ale na pewno był o wiele starszy, bo już w 1559 r. istniała karczma zamkowa. Jego wielki rozwój przypadł za czasów rządów książąt z rodu Hohenlohe-SchillingsfĂĽrst, którym przysługiwał tytuł Herzog von Ratibor und FĂĽrst von Corvey. Rodzina ta przejęła w latach 30. XIX w., obok zamku w Raciborzu, także pocysterskie opactwo w Rudach, które zamienione na pałac magnacki stało się jej siedzibą. W starym piastowskich grodzie znalazła swe miejsce kamera książęca, czyli urząd zarządzający dobrami ziemskimi.
Raciborskie piwo z browaru rodziny Hohenlohe - SchillingsfĂĽrst pito w kantynach przy śląskich zakładach, potem także w karczmach ziemi hulczyńskiej. Powszechnie widywano tam wozy ozdobione herbem księcia raciborskiego i załadowane beczkami piwa. Po pożarze zamku z 19 stycznia 1858 r., który objął również stary browar, książę sfinansował budowę nowego przybytku złocistego napoju. Stary zakład zburzono, a na miejscu po nim zasadzono drzewa. Nowy, o wiele okazalszy, tworzy dziś zachodnie skrzydło zamku. Był ogromną konkurencją dla browarów miejskich, których w tym czasie istniało jeszcze dziewięć. Nie miały jednak maszyn parowej - wielkiego osiągnięcia techniki tamtych czasów.

W latach 1896-1897 browar książęcy został całkowicie zmodernizowany. Powstały: nowoczesna warzelnia, maszynownia, kotłownia, chłodnia, suszarnia słodu, leżakownia i skład piwa oraz dom dla czeladników piwowarskich. Pięćdziesiąt pięć osób ruszyło z produkcją w 1898 r. pod kierunkiem piwowara Kaufmanna. W 1899 r.

na zamku warzono już piwo pilzneńskie.

O jego jakości decydowały: staranna uprawa, zbiór i czyszczenie jęczmienia w majątkach komory książęcej; znakomita woda doprowadzana drewnianym rurociągiem z Obory i bardzo dobrej jakości chmiel sprowadzany z Hallertau w Bawarii lub z czeskich Sudetów. Do 1945 r. w browarze książęcym w Raciborzu używano wyłącznie drewnianych beczek, choć w latach 30. XX w. powszechne były już metalowe. Fermentacja główna i wtórna w piwnicy leżakowej następowała w kadziach, a potem kufach leżakowych z dębu. Wtórna trwała zresztą aż trzy miesiące, co było już niespotykane w górnośląskim browarnictwie. Beczki przed ponownym napełnieniem były smołowane i czyszczone. Otrzymywano więc produkt wręcz idealny, czym można tłumaczyć jego wielkie powodzenie na całym Śląsku.

Podczas I wojny światowej i po niej stracono, niestety, rynki zbytu i pojawiły się kłopoty z importem półproduktów. Zmarł niezastąpiony piwowar Kaufmann, nie przekazując nikomu tajników receptury. W latach 30. XX w. na rynek wkroczyły duże koncerny piwowarskie. Ich tańszy, ale i gorszy jakościowo produkt wyparł z rynku raciborskiego pilznera.(…)

Do 1945 r. zamek był miejscem zamieszkania książęcych urzędników. Z działań wojennych, mimo że

doszczętnie zrujnowały śródmieście

Raciborza, wyszedł bez szwanku. Umieszczono tu archiwum państwowe, a w browarze na powrót uruchomiono produkcję piwa. Po wyprowadzeniu archiwum władze PRL-u nie miały pomysłu na przyszłość zabytku. Wyposażenie kaplicy zdemontowano i w większości zniszczono. Cała część mieszkalna ze świątynią zaczęła popadać w ruinę. Wskutek pożaru zburzono budynek wschodni. Ze względu na niebezpieczeństwo wystąpienia katastrofy budowlanej rozebrano budynek wozowni i krużganki.

W latach 90. XX w. dzięki dotacji z budżetu miasta odrestaurowano ściany kaplicy i kamieniarkę okienną. Niestety skarb państwa, do którego obiekt należy, nie ma pieniędzy na dalsze prace renowacyjne i konserwatorskie. W 2001 r. na mocy porozumienia władz powiatu i miasta dziedziniec zamkowy oddano do organizacji imprez kulturalnych - koncertów i turniejów rycerskich.

"Na gruntach północnego i zachodniego skrzydła wzniesiono browar parowy. W środku podwórza stoi studnia. Zachowała się podłużna, masywna brama wejściowa, ozdobiona książęcym herbem. Za nią po lewej stronie, na wystającym, ostrym narożu domu, jest zamurowana kamienna głowa, której oczy skierowane są na studnię lub trochę wyżej. Chociaż niepodobna do oblicza tatarskiego, jest jednak uważana za głowę tego księcia mongolskiego, który w XIII w. został tu pokonany. Z tą dziwną postacią związana jest legenda, że dokładnie w tym miejscu, na które skierowane są kamienne oczy,

znajduje się wielki skarb.

Zmarły 29 marca 1880 r. dyrektor generalny Gustaw Adolf von Wiese żądnym wiedzy obcym, którzy uważnie przyglądali się tej architektonicznej zabawce, potwierdzał prawdę mówiąc żartem: legenda jest prawdziwa, ta głowa spogląda na prawdziwy skarb, przy czym miał na myśli znajdujący się naprzeciw browar" - wspomina ks. Augustyn Weltzel.(…)

Odkrywca

GRZEGORZ WAWOCZNY