Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Szwejk w operze

28.01.2008

Czy opera może przypominać rozmowy przy piwie? Tak, jeśli jest dziełem Leosa Janácka, jednego z twórców nurtu słowiańskiego w muzyce poważnej.

Zażywny kamienicznik Matej Broucek wpada do gospody, by delektować się piwem i wieprzowiną z kapustą. Gdy przedawkuje te specjały, morzy go sen i wówczas odbywa przedziwne wycieczki. Najpierw na Księżyc, gdzie spotyka rasę wykwintnych estetów. Zakochuje się w lunarnej piękności Etherei, ale salwuje się ucieczką na jawę, przerażony miejscową dietą - jej podstawę stanowią wonie kwiatowe i kontemplacja sztuki. Przy kolejnym ataku alkoholowej pomroczności pan Broucek trafia do XV-wiecznej Pragi w środek powstania husytów, którzy słysząc jego dziwną, bo późniejszą o 450 lat mowę, biorą go za szpiega i skazują na śmierć. I tym razem ratunek przynosi przebudzenie. 

Takie libretto ma opera "Wycieczki pana Broucka" Leosa Janácka wydana właśnie po wielu latach przerwy przez Deutsche Grammophon w brawurowym wykonaniu orkiestry BBC pod batutą Jirego Belohlávka. Dzieło uważane za jeden z najciekawszych przykładów słowiańskiego nurtu w muzyce poważnej. W historii opery nie było wcześniej bohaterów takich jak Matej Broucek Janácka. To gatunek koturnowy i dworski, najczęściej pokazujący ludzi z wyższych sfer. Tymczasem czeski kompozytor, urzeczony cyklem satyrycznych miniatur Svatopluka .Cecha, głównym bohaterem opery zdecydował się uczynić majętnego prostaka. "Brouckiády" .Cecha ukazały się drukiem w latach 1888-1892. Wkrótce kompozytor zaczął zabiegać o prawa do adaptacji operowej. Jednak dzieło wystawiono dopiero w 1920 roku, a to z powodu libretta, nad którym pracowało aż ośmiu autorów (i sam kompozytor). Praski spektakl okazał się wielkim sukcesem. Co zabawniejsze fragmenty, np. "Boj se w lásce, miluj v bázni, v kázni, bázni neuvázni'!" (Bój się miłości, miłuj w bojaźni, unikaj dyscypliny i bojaźni) weszły nawet do języka potocznego.
Janácek czekał na sukces wiele lat, zmarł osiem lat po premierze "Wycieczek pana Broucka". Wcześniej szyki pokrzyżowała mu I wojna światowa - tuż przed jej rozpoczęciem, już po pięćdziesiątce, stworzył najbardziej znane kompozycje. Niemal tuż przed śmiercią napisał militarną "Sinfoniettę", swe najsłynniejsze dzieło. Otwierająca ją fanfara to jeden z hitów muzyki poważnej. Ale to opery Janácka brzmią dziś najbardziej współcześnie i nowatorsko, o czym przekonuje album Deutsche Grammophon. 

Skąd bierze się oryginalność operowych dzieł Janácka? Przez całe lata niczym nasz Oskar Kolberg wędrował przez Morawy (z których pochodził) i zapisywał ludowe pieśni. To folklorystyczne inspiracje zaważyły na tym, że udało mu się stworzyć nową estetykę. Słuchając "Wycieczek pana Broucka", szczególnie w czeskiej wersji językowej, nie sposób nie zauważyć, że to utwór niemal pozbawiony arii, zbudowany na dialogu. Dialog zaś to przecież żywa mowa. Janácek tworzył opery korzystając z melodyki słowa mówionego, opierając je na intonacji morawskiego i czeskiego ludu, na specyficznym akcencie i brzmieniu samogłosek. Wprawdzie podobną technikę stosował już na przełomie stuleci austriacki twórca Arnold Schönberg (tzw. Sprechgesang, czyli recytatyw), ale u Janácka ma ona zupełnie inny charakter. W jego muzyce z łatwością można zaś wychwycić nuty skocznych tańców ludowych, takich jak furianty czy polki.

Janácek to jeden z najważniejszych twórców drugiej fali słowiańskiego nurtu narodowego w muzyce poważnej. Trudno oczywiście mówić w tym wypadku o jakiejś daleko posuniętej wspólnocie, twórcy z Czech, Polski i Rosji nie znali się osobiście, a często nie znali także swoich dzieł. Ale nie jest przypadkiem, że w tym samym czasie w naszym kraju tworzyli Karol Szymanowski i Mieczysław Karłowicz, a w Rosji Igor Strawiński i Siergiej Prokofiew. "Harnasie" Szymanowskiego, "Rapsodia litewska" Karłowicza, "Pietruszka" i "Święto wiosny" Strawińskiego, wreszcie suita "Porucznik Kiże" Prokofiewa układają się w prawdziwy atlas słowiańskiego folkloru. Podobne zjawiska obserwujemy w tym samym czasie także w innych rejonach kontynentu, by wspomnieć chociażby Węgra Bélę Bartóka czy Hiszpana Manuela de Fallę.
 

Żaden z tych twórców, poza Bartókiem i Strawińskim, nie był wielkim nowatorem. Gdyby ich rola ograniczała się do przepisywania nut ludowych, budziliby dziś wyłącznie zainteresowanie muzykologów. A jednak wciąż są grani w najlepszych filharmoniach i operach, a płyty z wykonaniami ich utworów budzą zainteresowanie. Zwłaszcza w przypadku Szymanowskiego i Janácka można mówić o coraz większej popularności na całym świecie. Skąd te sukcesy? Twórcy drugiej fali słowiańskiego odrodzenia potrafili połączyć folklor, wielką tradycję kompozytorską oraz elementy awangardowe (np. dodekafonię) w oryginalny sposób i stworzyć z nich nową jakość. 


W przypadku kompozytorów rosyjskich w tych etnograficznych poszukiwaniach dużą rolę odegrały idee panslawistyczne. Czesi i Polacy z kolei chcieli zamanifestować narodową odrębność, bo znaczna część ich utworów powstała wtedy, gdy naszych krajów nie było na mapie Europy. Nurt zrodził się dzięki romantyzmowi i koncepcji państwa narodowego Johanna Gottfrieda Herdera. W XIX wieku europejscy artyści odkryli, że folklor jest obok języka tym, na czym można budować tożsamość. Sztuka miała być narzędziem prezentowania aspiracji podbitych narodów. Chopinowskie mazurki i polonezy (i wplecione w nie oberki czy kujawiaki) to najbardziej znany nam przykład w muzyce. 

Prawdziwy rozkwit narodowej, opartej na ludowych wątkach twórczości kompozytorskiej nastąpił w drugiej połowie XIX w. Pionierem był Rosjanin Aleksander Dar- gomyżski, który wplatał folklor rodzimy w utwory symfoniczne, a w opery - recytatywy cerkiewne. Jego idee rozwinęła Potężna Gromadka, grupa pięciu kompozytorów, do której należeli m.in. Nikołaj Rimski-Korsakow i Modest Musorgski. Słynna suita fortepianowa "Obrazki z wystawy" napisana przez tego twórcę, a szczególnie jej finał "Wielka Brama Kijowska" uważane są za najważniejsze dzieło XIX-wiecznej rosyjskiej muzyki narodowej.

Dargomyżski inspirował też Stanisława Moniuszkę, który m.in. pod jego wpływem stworzył polską operę narodową. Podobny status ma nad Wełtawą Bedrich Smetana. W 1863 roku założył w Pradze szkołę propagującą muzykę czeską, a sam w operach i cyklu poematów symfonicznych "Moja ojczyzna" stworzył kanon czeskiej muzyki narodowej. Janácek jest estetycznym spadkobiercą Smetany, ale w jego twórczości jest pewien rys odróżniający go od innych twórców muzyki inspirowanej słowiańszczyzną, takich jak Szymanowski czy Prokofiew. W operze o panu Broucku wprowadził pogodny humor, który stereotypowo uważa się za kwintesencję czeskiego humoru, a premiera opery odbyła się w 1920, na rok przed wydaniem pierwszego tomu przygód pewnego idioty w szeregach armii austro-węgierskiej, powszechnie znanego jako Józef Szwejk.


Filip Łobodziński, Newsweek