Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Szlakiem złocistego napoju

14.10.2005

Zwiedzanie zabytków techniki - kopalń, hut, zwodzonych mostów i zapór - staje się w Europie coraz popularniejsze. Ta moda dotarła też do nas. A do odwiedzania browarów i degustowania piwa nie trzeba chyba szczególnie zachęcać.
Wycieczka po Amsterdamie bez wizyty w Heinekenie czy w Kopenhadze bez spędzenia godzinki w Carlsbergu jest prawie jak zwiedzanie Paryża z ominięciem wieży Eiffla. W Polsce też mamy browary z tradycjami. Zachodni turyści odwiedzający nasz kraj najpierw zachwycają się smakiem polskiego piwa, potem chcą jechać do jakiegoś browaru. I tu się pojawiają trudności. Bo choć zwiedzający Kraków mogą wyskoczyć do niezbyt odległego Żywca czy Tych, w Wielkopolsce jest udostępniony turystom Browar Lech, to pozostała część kraju jest pod tym względem czarną dziurą. Na szczęście to się szybko zmienia. Od święta można zwiedzać już m.in. browary w Szczecinie (Bosman), Białymstoku (Dojlidy), Warce, Ciechanowie i Cieszynie. Wkrótce pewnie zostaną w nich wytyczone stałe trasy dla turystów, a w ich ślady pójdzie konkurencja.

Żywiec: na kufelek do Habsburga
Najsłynniejszy polski browar leży u podnóża Beskidów, w Żywcu. To ponoć woda ze źródła Leśnianka pod Skrzycznem przesądza o wyjątkowym smaku żywca. Adres łatwo zapamiętać: ul. Browarna 88. Aby rozpocząć zwiedzanie, trzeba zebrać grupę około 10 osób. Na dobry początek: przyzakładowa knajpka i pierwsza ekspozycja - ozdobne kufle z różnych krajów stojące na półkach. Podziwiając dziwaczne kształty i napisy na szkle, słuchamy historii browaru, założonego w roku 1856 przez arcyksięcia Albrechta Ferdynanda Habsburga (piwo warzono w Żywcu od średniowiecza).

Wycieczka przez sale browaru trwa około półtorej godziny. Każdą grupę oprowadza przewodnik - z reguły jeden z emerytowanych pracowników zakładu. Wszyscy są chodzącymi skarbnicami wiedzy o historii browaru, gatunkach piw oraz niewyczerpanymi źródłami anegdot piwnych.

Niektóre ściany są ze szkła, możemy więc obejrzeć zarówno zabytkowe elementy i urządzenia dawniej służące do produkcji piwa, jak i dzisiejszą linię produkcyjną. Drewniane beczki (kilka z nich zachowanych stoi na dziedzińcu) zostały zastąpione kadziami stalowymi, dwie o średnicy 12,4 m - tak wielkich jest na świecie podobno tylko dziesięć! Dalej widzimy cały system do przesiewania, mieszania, produkcji słodu, a także palenia go (na potrzeby wyrobu piwa ciemnego). Słuchamy miniwykładu o procesach warzenia piwa, fermentacji, dojrzewania, pasteryzacji i butelkowania.

Większość czynności kontrolują komputery. Sama wędrówka przez sale wzmaga pragnienie, wycieczka kończy się więc w Pijalni Żywieckiej. Możemy tutaj nie tylko napić się piwa (w cenie biletu mamy degustację jednego kufla), ale i kupić gadżety związane z Żywcem.

Tychy: cały równik piwa
"Tradycje zobowiązują" - tak musieli pomyśleć właściciele tyskiego browaru i rok temu, w 375. rocznicę powstania zakładu działającego nieprzerwanie do dziś, założyli najnowocześniejsze w kraju Muzeum Piwowarstwa. W Tychach lubią się zresztą chwalić różnymi naj... Takimi jak największy browar, największa produkcja itp. Do wyobraźni przemawia nie tyle fakt rozlewania rocznie 5 mln hektolitrów piwa, ile informacja, że wszystkie puszki i butelki wyprodukowane w tym roku w zakładzie, gdyby je ustawić jedna obok drugiej, stworzyłyby szlak opasujący kulę ziemską wzdłuż równika (nawet z pewnym zapasem).

W tyskim muzeum historię browaru oglądamy w trójwymiarowym kinie. Przewijają się postacie założyciela, księcia pszczyńskiego Zygfryda Promnickiego (von Promnitz), potem kolejni właściciele i piękna, bogata księżniczka angielska Daisy, żona Jana Henryka Hochberga, który pod koniec XIX wieku wzniósł współczesne budynki browaru. Historia warzenia piwa przeplata się tu z dziejami tych ziem: XIX-wieczne niemieckie naklejki i napisy w latach 20. XX wieku zastępują polskie. Swoistym kuriozum jest "etykieta zastępcza" piwa Koźlak - kartka z fioletową pieczątką. Pochodzi z początku lat 80., gdy zapanował taki kryzys, że nie dało się wydrukować kolorowej etykietki na butelkę.

Zwiedzanie browaru odbywa się w czasie, gdy produkcja idzie pełną parą - wrażenie robią olbrzymie kadzie, w których miesza się woda ze źródła Gronie spod Mikołowa ze słodem, czyli zmielonymi ziarnami jęczmienia i chmielem.

Najbardziej nastrojowo jest jednak w starej warzelni, np. w piwnicach fermentacyjnych. Na dziedzińcu z kolei zwraca uwagę piętrowa willa - w niej mieszkał dyrektor browaru. Główny piwowar miał do dyspozycji małą, parterową chatkę. Musiał próbować piwa z każdej beczki, dlatego oszczędzono mu chodzenia po schodach...

Poznań: skok do puszki giganta
Choć poznański browar nie ma takiej renomy jak Żywiec i tak długiej tradycji jak Tychy, to, paradoksalnie, pierwszy w Polsce postawił na turystów. Centrum wycieczkowe przedsiębiorczy Wielkopolanie utworzyli tu już ponad dwa lata temu.

Skoro nie ma się co chwalić ledwie kilkudziesięcioletnią historią, to lepiej postawić na nowoczesność. Dlatego zwiedzanie zaczyna się od wizyty w hali produkcyjnej: turyści podziwiają warzelnię z miedzianymi kotłami i zaciernymi kadziami. Chętni mogą spróbować gorzkiego chmielu z jednego z pojemników. Dalej są komputerowo sterowane taśmociągi - do magazynów w ciągu godziny trafia prawie 200 tysięcy puszek i butelek.

Potem następuje oglądanie filmu (10 min) o browarze. Jego autorzy skupiają się na działaniach promocyjnych firmy, w tym sponsorowaniu reprezentacji piłkarskiej. Przychodzi czas na atrakcje: można wejść do gigantycznej puszki lecha, zrobić sobie w niej zdjęcie i rozesłać e-mailem do znajomych. W poznańskim browarze warto zapamiętywać przeróżne informacje podawane przez przewodnika - może zaprocentować to zdobyciem nagród podczas konkursu. Kto nie będzie miał szczęścia, po degustacji lecha ma szansę kupić pamiątkowy kufel, szklanicę, otwieracz czy inną pamiątkę.

Mniejsze browary: czekanie na okazję
Udostępnianie wnętrz browarów zwiedzającym jest opłacalne (działa promocyjnie, tworzy wizerunek marki) - wiedzą o tym właściciele i powoli otwierają podwoje kolejnych zakładów - zarówno tych zabytkowych, jak i nowoczesnych. Na razie zapraszają turystów i mieszkańców z okazji różnych rocznic, festynów, świąt. Jednak nawet bez okazji, po wcześniejszym umówieniu się, w co najmniej kilkuosobowej grupie, można zwiedzić większość polskich browarów: od szczecińskiego Bosmana po podkrakowski Okocim i od Głubczyc po białostockie Dojlidy.

Dużo łatwiejsze są odwiedziny w małych browarach. Znajdują się one na ogół w jednym budynku z salą konsumpcyjną, gdzie wnętrze produkcyjne oddzielone jest od gości szybą. Tak więc możemy znad kufli spoglądać na kadzie, w których dojrzewa piwo. Tak jest na przykład we wrocławskim Spiżu, który działa od 1992 r. Oprócz piwa ciemnego i jasnego produkuje się w nim również pszeniczne fermentacji górnej. Na zdrowie!

JAK WEJSĆ DO BROWARU

Browar Żywiec,
ul. Browarna 88 w Żywcu, www.zywiec.com.pl, piwiarnia.zywiecka @grupazywiec.pl, informacja o zwiedzaniu tel. (0-33) 861 24 51, czynne od poniedziałku do piątku w godz. 8.00 - 16.00, bilet - 5 zł

Tyskie Browary Książęce,
ul. Mikołowska 5 w Tychach, www.kp.pl, wycieczki.tyskie@kp.pl tel. (0 32) 327 84 30, czynne od wtorku do piątku w godz. 10 - 18, w soboty 10 - 14, wstęp bezpłatny.

Piwne Centrum Wycieczkowe
w Poznaniu, ul. Szwajcarska 11, www.kp.pl, swiatlecha@kp.pl, tel. (0 61) 87 87 460, czynne w poniedziałki i środy w godz. 10 - 20.30, we wtorki, czwartki i piątki w godz. 10 - 14, wstęp bezpłatny.

Uwaga!
We wszystkich browarach, poza poznańskim, turyści proszeni są o umówienie terminu wizyty. W każdym browarze jednym z punktów zwiedzania jest degustacja (po jednym półlitrowym kuflu), dlatego wstęp mają tylko osoby pełnoletnie.


Rzeczpospolita

DARIUSZ ROSTKOWSKI, ADAM GĄSIOR