Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Szkło nie pęka

28.01.2004

Najlepsze piwo - tylko ze szklanej butelki!Choć spór istnieje od dawna, kwestią niewyjaśnioną pozostaje, które piwo smakuje lepiej – z beczki, puszki czy z butelki. Niektórzy piwosze twierdzą, że browar z aluminiowego opakowania śmierdzi metalem. Inni są zwolennikami złocistego płynu nalewanego do kufli wprost z beczki. Podobno wtedy najlepiej układają się bąbelki i aromat jest taki jak potrzeba. Jeszcze inni odwracają kota ogonem i przekonują, że tylko piwo butelkowe ma prawdziwy smak.
Jeśli jednak wierzyć zapewnieniom producentów, piwosze plotą bzdury. Bo z naukowego punktu widzenia żywność i napoje ze wszystkich opakowań smakują tak samo. Dbają o to sztaby chemików, którzy w pocie czoła odmierzają składniki sztucznych tworzyw. Etatowi degustatorzy, których natura wyposażyła w smak doskonały, potwierdzają tabelkowe wyliczenia.

– Zostałem specjalnie przeszkolony, mam wyczulony smak, ale i tak nie odczuwam różnicy między piwem puszkowym, beczkowym czy tym nalewanym ze szkła – komentuje Jerzy Czernik, degustator z browaru Żywca. – Zresztą gdyby tak było, to puszki zalegałyby w sklepach. Nikt by ich nie kupował. Dla mnie nie istnieje problem opakowania, tylko jakości.

Wątpliwości smakowych nie ma też degustatorka mocniejszych trunków. – Próbowałam whisky z plastiku i naprawdę nie czułam różnicy. Tyle że samo opakowanie mnie odrzucało. Może się sprawdzić w podróży, ale na pewno nikomu nie dałabym takiego prezentu. Z tego powodu wyroby spirytusowe powinny być sprzedawane w szkle

– mówi Małgorzata Szmicer z Polmosu Łańcut.

Jak kot w worku

Smakosze, bądźcie jednak czujni! Niech nikt nie wmawia wam, że wylakierowane puszki, kilkuwarstwowe kartony i nasączone konserwantami plastikowe butelki, w których sprzedaje się wino i wódkę, mogą równać się ze szkłem. Niech nie zwiodą was nowinki, które nie są niczym innym jak wyścigiem po opakowanie uniwersalne.

– Przed wprowadzeniem produktu na rynek przeprowadzamy w ośrodku badania – wyjaśnia doktor Hanna Żakowska, kierownik Zakładu Ekologii Opakowań. – Robią to dwie osoby, które doskonale odróżniają zapachy i smaki. Nie widzą się, nie mogą ze sobą rozmawiać. Jeśli wyczują różnicę, takie opakowanie nie nadaje się do wprowadzenia na rynek.

Ale tak naprawdę opakowanie stuprocentowo zdrowe nie istnieje. Choć naukowcy zasłaniają się pozytywnymi wynikami testów, my i tak zawsze kupujemy kota w worku.

Styropianowa tacka nie powinna wywoływać kontrowersji. Niestety. Co z tego, że jest niezła do pakowania owoców, warzyw i surowego mięsa, skoro w zetknięciu z potrawami kwaśnymi, wydziela substancje rakotwórcze.

Rakotwórczy lakier piwny

W 2000 roku Austriacy zakazali używania opakowań jednorazowych do wody mineralnej, piwa i napojów gazowanych. Naukowcy ogłosili, że do produkcji tworzyw, z których potem powstają opakowania żywności, używa się składników rakotwórczych, osłabiających działanie układu nerwowego, zaburzających pracę serca, mózgu oraz układu oddechowego i atakujących wątrobę.

– Niestety, czasem między tym, co badamy, a tym, co jest produkowane, jest różnica – przyznaje doktor Żakowska. – Puszki są od wewnątrz lakierowane, więc metal nie ma kontaktu z napojem. Ale zdarza się, że warstwa jest uszkodzona albo producent użył złego lakieru.

Stąd wyczuwalny czasami aluminiowy posmak piwa. Jeśli więc lakier jest uszkodzony, może nas podtruć. – Nadmiar związków glinu (aluminium) w organizmie może być przyczyną wystąpienia choroby Alzheimera – stwierdzili naukowcy z Clark Institute of Psychiatry.
Nawet jeśli z puszką jest wszystko w porządku, to nie koniec problemów. Lekarze zbadali skład jednego z lakierów i stwierdzili, że może być przyczyną bezpłodności, zmian w narządach rodnych, a nawet raka. W Unii Europejskiej taka substancja jest już zakazana. Producenci z innych krajów mogą robić, co chcą.

Choć nie wygląda to najlepiej, popadać w czarną rozpacz nie ma sensu. Jest przecież szkło. – To idealny materiał, odporny na działanie różnych substancji, od silnych kwasów począwszy, na równie silnych zasadach kończąc – mówi Danuta Kujawińska z Wydziału Towaroznawstwa Przemysłowego Poznańskiej Akademii Ekonomicznej. – Dlatego pożywienie dla dzieci i markowe perfumy sprzedaje się tylko w szkle.

Kiedyś butelki wracały do producenta, były szorowane w wodzie o wysokiej temperaturze z dodatkiem detergentów. Zdarzało się, że nie zostały dokładnie domyte. – W sumie było to kłopotliwe i dość kosztowne – mówi Danuta Kujawińska. – Teraz to już rzadkość. Produkuje się je na nowo, ze stłuczki.

Aż połowa Amerykanów, nie zrażona kruchością opakowania, chce kupować napoje w szklanych butelkach. Za ciosem poszła więc firma Campbell, produkująca zupy w puszkach. Bardzo szybko wprowadziła posiłki w hermetycznie zamykanych słoikach.

Ale ze szkłem też różnie bywa. Kłopoty pojawiają się na przykład, kiedy do butelki trafi sok marchwiowy. Niektórzy producenci podają, że takie soki powinny być przechowywane tylko w ciemnym, przydymionym szkle albo kartonach, bo inaczej tracą prowitaminę A. Inni twierdzą, że ciemne szkło jest niezbędne tylko dla soków z samej marchewki, a kiedy łączy się ją z innymi składnikami, nie ma to już najmniejszego znaczenia.

Problematyczny jest transport. Trzysta litrów soku wlanego do opakowań plastikowych lub kartonowych można przewieść jednym małym samochodem. Ta sama ilość w szkle wymaga przynajmniej dwóch kursów.

Keczup na wyżynach

Dla naukowców nie ma jednak przeszkód nie do przejścia. Wymyślili butelkę, która wykonana jest ze szkła aż 40 razy cieńszego niż normalne. A przy tym jest o połowę wytrzymalsza na wstrząsy i uszkodzenia. Również w hucie szkła w Jarosławiu produkuje się takie lekkie opakowania.

Producenci wciąż szukają niepowtarzalnego sposobu na klienta. Żeby wynieść swój keczup na wyżyny, Pudliszki skusiły się na siedmiowarstwowe butelki z plastiku. Choć na oko opakowanie niczym nie różni się od pozostałych, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Plastik plastikowi nierówny – do żywności w siedmiu warstwach nie trzeba już dodawać konserwantów. Piwo i soki w takim lekkim opakowaniu produkowane są w Szwecji i w Niemczech.

Brytyjscy naukowcy z Environmental Polymers Ltd. wynaleźli tworzywo całkowicie rozpuszczalne w wodzie, ale nigdy nie udowodnili, że w kontakcie z żywnością nie zajdą w nim niepożądane reakcje chemiczne. W odwecie ich konkurenci starali się jak mogli i opracowali recepturę plastiku o właściwościach szkła. Ale tak naprawdę do szkła mu daleko. Specjalne powłoki nigdy nie będą tak szczelne i tak odporne na „obce” zapachy. Na razie szkło górą. Do czasu, kiedy jakiś zakręcony chemik znowu krzyknie: eureka!

Kulisy

MAŁGORZATA WOŹNIAK