Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Spór o minibrowar: kto wypije to piwo

25.04.2008
Spór o minibrowar: kto wypije to piwo Spór o minibrowar: kto wypije to piwo

Parter DH "Nowy" już w czerwcu miał się zamienić w minibrowar sieci Bierhalle. Tak się nie stanie, bo radni zadecydowali, że budynek ma pójść na przetarg pod dzierżawę. Miasto chce właśnie wymówić umowę obecnemu najemcy, choć ten twierdzi, że zgodnie z obowiązującą umową nie może tego zrobić.

Plany co do budynku "Nowego" skomplikowały się, gdy radni orzekli, że budynek przy Rynku Kościuszki, tak jak wszystkie inne gminne lokale przeznaczone na gastronomię, musi trafić na przetarg pod dzierżawę. Nie przekonało ich to, że obecny podnajemca, który od 17 lat tu handluje, chciał zainwestować w budynek prawie 11 mln zł i stworzyć na jego parterze efektowną restaurację z minibrowarem. W zamian żądał gwarancji, że zostanie tu przez kolejnych dziesięć lat.

Pochodzący z Białegostoku biznesmen Roman Gościk, który jest właścicielem większości udziałów spółki pracowniczej DH "Nowy", a jednocześnie polsko-niemieckiej firmy QLT Restaurant&Bar, posiadającej sieć Bierhalle, od niemal dwóch lat starał się o pozwolenie na modernizację archaicznego handlowca. W końcu miasto zaakceptowało plany przebudowy. Jednak kiedy pomysł 10-letniej dzierżawy zakwestionowali radni, sprawa znów się skomplikowała. W efekcie - w najbliższych miesiącach miasto ponownie wystawi budynek na przetarg.

- Nie wiem tylko, jak ma zamiar to zrobić, bo na warunkach zgodnych z zawartą na czas nieokreślony umową, miasto może nam ją wypowiedzieć tylko wtedy, gdy chce przeznaczyć budynek na sprzedaż. Musi nas o tym poinformować z rocznym wyprzedzeniem. W dokumencie nie ma nic o wymówieniu w przypadku przetargu na dzierżawę - twierdzi Roman Gościk.

Biznesmen przyznaje, że teraz trudno mu podjąć jakąkolwiek decyzję o dalszym inwestowaniu w "Nowy". Z drugiej strony wie, że to najlepszy czas. Jeśli chciałby do budynku doprowadzić gaz, potrzebny do prowadzenia restauracji, musi to zrobić w momencie rozpoczynającej się lada moment przebudowy ul. Suraskiej.

- Dziwi mnie decyzja radnych, którzy nie uznali naszej oferty za atrakcyjną. Przecież chodziło nie tylko o 11-milionową inwestycję, która przeszłaby na rzecz miasta, ale także o utrzymanie miejsc pracy dla ponad 40-osobowej załogi. Nikt nie wziął pod uwagę tego, że ponieśliśmy już koszty związane z projektem. Białystok jest wyjątkowym miastem, w którym nie ma żadnych preferencji dla poważnych kontrahentów. Nie znam przypadku, w którym podnajemcy są wyrzucani na bruk, jeśli płacą regularnie czynsz - zarzuca miastu Roman Gościk.

Magistrat nie widzi natomiast żadnego problemu z zerwaniem obowiązującej umowy.

- Umowa z dotychczasowym dzierżawcą rzeczywiście przewiduje zachowanie 12-miesięcznego okresu wypowiedzenia, jeśli przeznaczamy nieruchomości do zbycia, ale ten sam paragraf zawiera zapis, że każdej ze stron przysługuje prawo do wypowiedzenia w przypadkach określonych w przepisach kodeksu cywilnego. Dzierżawę taką można więc wypowiedzieć na sześć miesięcy naprzód przed upływem roku dzierżawnego. I w takim właśnie trybie zamierzamy rozwiązać dzierżawę- tłumaczy Urszula Sienkiewicz-Nogal, rzecznik prasowy prezydenta. - Następnie, w związku z taką a nie inną decyzją radnych, ogłoszony

zostanie przetarg na dzierżawę. Oczywiście omawiane terminy można skrócić, jeśli taka będzie wola dotychczasowych najemców.

Wiceprezydent Michał Wierzbicki odpowiedzialny za miejskie mienie ma zamiar spotkać się z dzierżawcą "Nowego" na początku przyszłego tygodnia. Biznesmen zapewnia, że w razie konieczności stanie do otwartego przetargu.

Fot. Marcin Tomalka / AG
Monika Kosz-Koszewska, Gazeta Wyborcza Białystok