Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Spadło spożycie piwa w Polsce

22.07.2004

Nie najlepsza pogoda pomieszała szyki krajowym browarom. Sprzedaż piwa planowo miała rosnąć. Tymczasem w drugim kwartale spożycie piwa znacząco spadło - pierwszy raz od wielu lat.
W drugim kwartale Polacy wypili o blisko 3 proc. mniej piwa (7,9 mln hektolitrów) niż przed rokiem. Tak twierdzi Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego, który zrzesza browary produkujące 95 proc. piwa w Polsce.

- Oczekiwania były inne. Te wyniki są zdecydowanie najgorsze od wielu lat - stwierdziła w środę na konferencji Danuta Gut, dyrektor organizacji piwowarów. Na tle całego rynku znacznie gorzej wypadły mniejsze i średnie browary. - Tutaj sprzedaż spadła aż o jedną piątą - mówił Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich (reprezentuje ok. 40 mniejszych producentów). - W ostatnich miesiącach zamknięto pięć lokalnych browarów. Zagrożona jest działalność kolejnych pięciu - dodał.

Kto winien?

Za taki stan spożycia piwa przedstawiciele browarów najczęściej obwiniają kiepską pogodę. Maj meteorolodzy okrzyknęli bowiem najzimniejszym miesiącem od 38 lat. Niewiele cieplej było w czerwcu (średnia temperatura była o kilka stopni niższa niż rok temu). - To główny sprawca tego, co się stało. Ludzie zdecydowanie mniej podróżowali - powiedziała Danuta Gut. O winie pogody świadczą też statystyki Związku - mniejsza o kilka proc. sprzedaż piwa w puszkach i w punktach gastronomicznych.

Niewykluczone, że sprzedaż spadła z powodu prywatnego importu piwa. - Na półkach sklepowych i w barach nie zauważyliśmy większej ilości piwa pochodzącego z importu. Nie zaglądamy jednak do bagażników turystów - stwierdziła Gut.

Browary źle zniosły zmianę przepisów dotyczących podatku akcyzowego, a niektóre przypłaciły bankructwem (np. Romus koło Rzeszowa, Victoria w Męckiej Woli, Grybów czy Hetman). - Po wejściu Polski do Unii Europejskiej producenci piwa musieli przekształcić się w tzw. składy podatkowe. Niektóre zadłużone browary nie spełniły jednak wymogów dotyczących niezalegania ze składkami ZUS czy podatkiem. To uniemożliwiło im sprzedaż piwa po 1 maja - tłumaczy Olkowski, przedstawiciel browarów regionalnych. - Nowelizacja narzuciła też konieczność wpłacenia zabezpieczenia akcyzowego na określoną produkcję. W praktyce oznacza to, że niektóre browary muszą płacić akcyzę z wyprzedzeniem, jeszcze przed wyprodukowaniem piwa - dodał.

W środę członkowie związku zrzeszającego browary powtórzyli, że cena piwa w Polsce jest za wysoka i powinna spadać. Wskazywali na wysokie obciążenia fiskalne, które uniemożliwiają obniżki.

- Puszka piwa w sklepie kosztuje np. 2 zł. Połowę z tego to podatek akcyzowy i VAT - uważa Marcin Piróg, prezes Carlsberg Okocim. Obecnie Związek rozmawia z Ministerstwem Finansów m.in. o możliwości obniżenia najwyższej w tej części Europy akcyzy na piwo.

Jakie prognozy?

Lato dla browarów to okres żniw, do których przygotowują się przez cały rok. Zwykle przez cztery letnie miesiące generują połowę rocznej sprzedaży. Po nie najlepszym półmetku sezonu wakacyjnego przedstawiciele branży piwnej niechętnie mówią o tegorocznych prognozach. - Szacowanie sprzedaży na kolejne miesiące czy kwartały jest obarczone dużym ryzykiem ze względu na duże zmiany pogody - mówi Piróg. W podobnym tonie wypowiada się Nico Nusmeier, prezes ZPPP i szef Grupy Żywiec. - Wszystko zależy od pogody. W Polsce sezonowość sprzedaży piwa jest bowiem bardzo duża i latem przekracza o około 40 proc. średnią sprzedaży z roku. W Holandii jest to tylko 10 proc. - stwierdził. - Mamy sporo obaw co do kolejnych kwartałów, choć długoterminowo rynek powinien rosnąć.
Gazeta Wyborcza

Andrzej Stec