Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Smutny koniec browaru w Lwówku Śląskim, jednego z najstarszych w Europie

28.09.2007
Smutny koniec browaru w Lwówku Śląskim, jednego z najstarszych w Europie Smutny koniec browaru w Lwówku Śląskim, jednego z najstarszych w Europie

Ich piwo chwalił Napoleon Beczki z piwem wyjeżdżały nawet w nocy. W całym miasteczku unosił się swoisty zapach chmielowego trunku. Gród lwa słynął z najstarszej tradycji warzenia piwa w Polsce.

Zawór od pary trzeba było przesuwać co kilka godzin. Tak, aby temperatura w naczyniach warzelnianych była odpowiednia do gotowania zmielonego słodu z wodą. Po metalowych schodkach schodził pan Edward i doglądał, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Maszyny pracowały pełną parą. Przed sezonem trzeba było produkcję zwiększyć. W kadziach dodawano chmielu i drożdży. Na ostatnim piętrze zakładu słychać było buzowanie fermentacji.
W butelkowni roznosił się hałas. Tysiące butelek sunęły na taśmie. Stukot szkła w hali produkcyjnej nigdy nie przeszkadzał Bolesławowi Kuśnierzowi, który pracował w browarze przez 9 lat. – Za moich czasów piwo rozchodziło się jak ciepłe bułeczki. Sam wybierałem Książęce, nie tylko ze względu na patriotyzm lokalny – uśmiecha się.

Nie może przeboleć, że nie poczuje już zapachu warzonego w Lwówku Śląskim trunku.
Dzisiejszy zakład stoi na miejscu pierwszego w historii grodu lwa browaru, który powstał w XII wieku. – Nasza tradycja oparta jest o piwo, które było warzone w browarze działającym przy zamku. Było to w drugiej połowie XII wieku – zaznacza historyk Eugeniusz Braniewski z Lwówka Śląskiego. Tak wyglądały początki piwowarstwa lwóweckiego, z którego miasto słynęło w kraju przez blisko 800 lat.

Warzyli na zamku
Książę Henryk I Brodaty nadał mieszczanom uprawnienia piwowarskie (czyli tzw. urbarz piwny) w 1209 roku. Taki zapis widnieje w Księdze Miejskiej Wrocławia.
– Dotyczyło to zezwolenia na warzenie piwa i na jego sprzedaż w obrębie jednej mili wokół miasta – mówi Braniewski. Dzięki temu miasto prężnie się rozwijało. Domów piwnych (czyli budynków, które miały przywilej warzenia piwa) przybywało.
W 1845 roku nadzór nad produkcją przejęła rada miejska. – Utworzono wtedy wspólnotę piwowarską – opowiada Braniewski. Wybudowano nową warzelnię. Dzięki temu poprawiła się jakość chmielowego trunku. Jego smak chwalił sam Napoleon.
Obecny browar został rozbudowany, także na miejscu poprzedniego budynku, zakładu komunalnego zwanego również Kasztelańskim, przez Juliusza Hohberga w XIX wieku. Po jego śmierci browar funkcjonował jako spółka akcyjna. Zabytkowe obiekty z kotłami ocalały podczas II wojny światowej. – Radzieccy żołnierze, kiedy tu przybyli, napili się trunku do syta z tanków leżakowych. Po czym pootwierali zawory i zalali wszystko piwem. Jakby uważali, że jutro na froncie zginą i kaca mieć nie będą – żartuje lwówecki historyk.

Medalowe piwo
Od 1999 roku naturalną tradycję warzenia piwa kontynuował Wolfgang Bauer, Niemiec, który kupił browar. Marka lwóweckiego piwa cieszyła się popularnością na ogólnopolskich konkursach. Piwo Książęce i Dobre Mocne zdobywało złote medale. Sukcesów było tak dużo, że Bauer był gotów zapłacić milion dolarów dla zakładu piwnego, który by zdobył więcej medali niż lwówecki. Nikt się nie zgłosił. Przez osiem lat Browar Śląski 1209 podupadał coraz bardziej. Lokalny przedsiębiorca nie był w stanie konkurować z większymi od siebie.

Cicho i pusto
Dziś w halach produkcyjnych cisza jak makiem zasiał. Z kadzi warzelnianych nie wydobywa się gorąca para. Złotoczerwone baniaki stoją i niszczeją. Nie słychać tupotu zbiegających po schodkach pracowników. Pustymi korytarzami nie przenoszą się zapachy fermentujących drożdży. Zielone skrzynki, które jeszcze kilka miesięcy temu służyły do transportu piwa, nikomu już nie są potrzebne. Tylko żelaznej, kutej bramy wjazdowej nadal strzegą ostatni pracownicy. Na budynku wisi napis: „Dobry Boże podarowałeś nam 800 lat tradycji, dobry Boże oddajemy Ci ją, bo nie wiemy, co z nią zrobić”.
– To wielka strata dla wszystkich. Osobiście bardzo żałuję, że więcej nie napiję się naszego piwa – kwituje Bolesław Kuśnierz.
Bo próżno szukać na sklepowych półkach lokalnego trunku. Niestety, mury obronne, które z jednej strony okalają browar, nie ochroniły go przed upadkiem.

Upadł przez długi
Trwa procedura ogłoszenia upadłości Browaru Śląskiego 1209 w Lwówku Śląskim.
Jerzy Lisocki, zarządca komisaryczny, wyznaczony przez sąd, sprawdza między innymi stan majątkowy i zadłużenie zakładu. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sąd. Produkcja została wstrzymana, ponieważ nie płacono podatku akcyzowego. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, lwówecki zakład zalega z zapłatą ponad 4 mln zł. Ma długi także wobec gminy. Jeden z najstarszych browarów w Polsce, a nawet w Europie, mógłby być jedną z atrakcji, która przyciągnęłaby turystów do miasta. Jeszcze kilka miesięcy temu zagraniczne wycieczki chętnie zwiedzały zabytkowe budynki, w których stosowane były naturalne, tradycyjne metody warzenia piwa.
W 1998 roku sąd ogłosił upadłość Browaru Karkonoskiego (taką nazwę miał obecny zakład piwny). Rok później znalazł się inwestor, który kupił obiekty i reaktywował produkcję. Najpierw w Prywatnym Browarze Lwówek Śląski, potem w Browarze Śląskim 1209.
21 stycznia 2007 roku ugotowano ostatnią warkę piwa. 27 lutego właściciel ogłosił strajk, potem całkowicie zaprzestał produkcji złocistego napoju.

Katarzyna Wilk - POLSKA Gazeta Wrocławska