Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Skażony park

05.06.2004

Ścieki z niesprawnej oczyszczalni ścieków w Witnicy wciąż zatruwają Park Narodowy „Ujście Warty”. Władze gminy robią wszystko, by przywrócić oczyszczalnię do działania.
W piątek pisaliśmy o katastrofie ekologicznej, do której doszło kilka dni temu w otulinie parku narodowego i w samym „Ujściu Warty”. Duża ilość mocno trujących ścieków spowodowała, że miejska oczyszczalnia w Białczyku przestała działać. Od kilku dni nieoczyszczone ścieki z całego miasta płyną wprost do Kanału Małego, a stamtąd do Warty i Odry. Codziennie do wód parku uchodzi nawet do 1,2 tys. kubików nieczystości.

Bezmyślni truciciele

Jak się okazało, ścieki wypłynęły z Browaru Witnica. Wykazały to dwukrotne badania Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska (o wynikach drugiego badania dowiedzieliśmy się nieoficjalnie). W obu próbach ścieki pobrane w studzience przy browarze przekraczały ustawowe normy zawartości szkodliwych związków biologicznych, chemicznych oraz współczynnika pH. Oczyszczalnia w Białczyku czyści ścieki poprzez osad bakteryjny. Gdy ścieki są za mocno stężone, bakterie giną i oczyszczalnia nie działa.
- Niedbałość i beztroska browaru spowodowała, że system biologiczny w oczyszczalni przestał działać. Życie funkcjonuje, kiedy współczynnik pH waha się między 6 a 8. W oczyszczalni w Białczyku współczynnik pH wynosi 10. Dlatego nie ma tam życia – mówi Andrzej Gólcz z Elbląga, projektant oczyszczalni.
A. Gólcz oglądał w czwartek urządzenia w Białczyku i chce pozwać browar do sądu. – To jest moja referencyjna oczyszczalnia, jedna z najlepszych w kraju. Bezmyślne działania truciciela ją wykończyły. To nie jest pierwszy przypadek zatrucia wywołanego przez browar – mówi A. Gólcz. Nie dość, że ścieki były zbyt trujące, to jeszcze browar wypuścił ich dwa razy więcej niż zwykle.

Sprawa dla prokuratora

- Zgłoszę do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez browar. Straty są już za duże, cierpi na tym ekologia. To nie może ujść bezkarnie – mówi burmistrz Andrzej Zabłocki. Miejskie Zakłady Komunalne zapowiedziały browarowi, że 23 bm. zamkną fabryce dostęp do miejskiej kanalizacji, jeśli nie zamontuje urządzeń czyszczących ścieki.
Szef browaru Edward Szuszakiewicz nie zamierza instalować takich urządzeń. Twierdzi, że jego zakład wypuszcza ścieki zgodne z normami, nic nie wie o żadnych badaniach, a działania MZK uważa za bezprawne.
- To bzdura! Wszystko zrobiliśmy zgodnie z prawem. Pan prezes chce się wykręcić od odpowiedzialności. Ostrzegaliśmy ich już 4 maja, że ich ścieki mogą wywołać awarię oczyszczalni, ale nie chcieli nas słuchać – oburza się Wojciech Grzecznowski, dyrektor MZK.
Władze miasta robią wszystko, by ratować oczyszczalnię. W piątek przywieziono osad bakteryjny z oczyszczalni z Gorzowa. Bakterie powinny się rozmnożyć w ciągu 2-3 tygodni. W piątek oczyściła się też już rzeczka Witna płynąca przez miasto. Po południu melioranci mieli skierować wody rzeczki do Kanału Małego, by nieco rozrzedzić ścieki płynące bez przerwy do Parku Narodowego „Ujście Warty”.

Gazeta Lubuska

ARTUR ROSIAK