Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Samorząd nawarzy piwa?

27.05.2002

Browar jest w pejzaż Ostrowa wpisany od ponad 160 lat. Wychodził obronną ręką z wielu trudnych okresów, ale ,,poległ’’ rok temu. Dziś nieczynny zakład zamierzają kupić władze samorządowe.
Najstarszy zapis z księgi wieczystej Archiwum Notarialnego Sądu Rejonowego w Ostrowie informuje, że w 1839 roku browar istniał już w obecnym miejscu, przy ulicy Raszkowskiej.
Browar w dobre ręce
W 1992 roku zakład wszedł w struktury spółki Lech - Browary Wielkopolski. Gdy dwa lata później uruchomiono najnowocześniejszą wówczas warzelnię piwa w Polsce, wydawało się, że przed browarem rysuje się świetlana przyszłość. Jednak gdy w 1998 roku Lech i Tyskie Browary Książęce utworzyły Kompanię Piwowarską zaczęto coraz częściej mówić o zamiarze sprzedaży ostrowskiego browaru. - Na pewno nie będziemy się spieszyć. Oddamy browar w dobre ręce - zapewniał wówczas prezes Lecha Paweł Sudoł. 23 marca 2001 roku całą załogę oficjalnie poinformowano o zamknięciu browaru.
- Było wiele firm zainteresowanych nabyciem browaru, ale z żadną z nich nie udało nam się dojść do porozumienia - tłumaczył powody tej decyzji rzecznik Kompanii Piwowarskiej Paweł Kwiatkowski. - Ponieważ w tym samym czasie wygasła umowa z głównym odbiorcą ostrowskiego piwa, Zarząd Kompanii podjął decyzję o zamknięciu browaru.

Pracował bez strat

Szefowie Kompanii wyjaśniali, że ostrowski browar odstaje technologicznie od zakładów w Poznaniu, czy Tychach i nie można w nim produkować sztandarowych marek piwa. Z drugiej jednak strony przyznawali, że pracował bez strat. Przed rokiem wypowiedzenie otrzymali wszyscy zatrudnieni, z wyjątkiem tych, którzy zostali aby pilnować majątku.
- Zaapelowaliśmy do międzynarodowych organizacji o wywarcie nacisku na SAB, głównego inwestora Kompanii Piwowarskiej - mówił szef ,,Solidarności’’ w Kompanii Piwowarskiej Arkadiusz Kozłowski. - Zarząd opowiada bzdury, mówiąc, że w Ostrowie nie można produkować Lecha.

Miasto chce kupić

Protesty i pikiety nie przyniosły żadnych efektów. Ostrowscy handlowcy wspominali nawet o gotowości bojkotu Tyskiego i Lecha. Skończyło się jednak na deklaracjach i liście otwartym. Również miasto nie przejawiało większego zainteresowania losem browaru. I nagle teraz, po roku, pojawił się nagły zwrot w tej sprawie. 15 maja prezydent Ostrowa Mirosław Kruszyński poinformował o planach zakupu browaru przez miasto.
- Zarząd Miasta zaakceptował moją propozycję wystąpienia do właściciela browaru z ofertą nabycia zakładu - powiedział Mirosław Kruszyński. - Chcemy zakupić cały browar, wraz z urządzeniami. One nie mogą stać bezużyteczne. Przecież na Zachodzie z powodzeniem działa wiele lokalnych browarów. My także, jeśli tylko będzie taka możliwość, wznowimy produkcję piwa. Uruchomienie browaru to przecież miejsca pracy.

Nabrali piwa w usta

Próba reanimacji zakładu wynika nie tylko z chęci przeciwdziałania bezrobociu, ale także z rachunku ekonomicznego firm komunalnych. Tylko w ubiegłym roku z powodu zaprzestania produkcji przez browar ostrowski Wodkan odnotował mniejsze wpływy aż o 600 tys. zł.
W Kompanii Piwowarskiej nikt nie chce oceniać, czy plany miasta mają szansę się urzeczywistnić. Poproszony o komentarz do tej sprawy kierownik ostrowskiego browaru Józef Wajs odesłał nas do Poznania, do prezesa Sudoła, ten natomiast od razu kieruje do rzecznika prasowego.

Arkadiusz Kozłowski, szef ,,Solidarności’’ w Kompanii Piwowarskiej
- Browar ostrowski przy mądrym zarządzaniu mógłby z powodzeniem dać pracę nawet 160 osobom. Gdyby wybudować tu nową linię produkcyjną, mógłby wytwarzać nawet milion hektolitrów piwa rocznie
Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej
– Zaprzestanie produkcji przez browar w Ostrowie było spowodowane restrykcyjną polityką państwa wobec naszej branży. Nie pozwalała ona na rozpoczęcie produkcji w Ostrowie nowego gatunku piwa. Chcieliśmy sprzedać browar jeszcze wówczas, gdy on działał. Negocjacje na pewno potrwają przez jakiś czas. Nie chciałbym powiedzieć niczego, co w jakikolwiek sposób mogłoby zaszkodzić rozmowom.
Gazeta Poznańska

MWE