Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Regionalne browary liczą na smakoszy

23.06.2006

Regionalne browary wytwarzają dziś zaledwie 4 proc. produkcji krajowej piwa, czyli nieco ponad 1 mln hektolitrów rocznie. Obecnie jest ich 34, ale ta liczba ciągle spada. Przegrywają z konkurencją gigantów.
Tradycje wielu browarów, np. we Lwówku Śląskim, w Cieszynie i w Witnicy na ziemi lubuskiej sięgają średniowiecza. Teraz podupadły, ale powoli wracają na rynek, bazując właśnie na tradycyjnej recepturze.


Metody tradycyjne

Małe browary warzą piwo metodami tradycyjnymi, z zastosowaniem otwartej fermentacji i normalnego, czyli kilkutygodniowego leżakowania, trwającego z reguły 35, a nawet 50 dni. Taki sposób warzenia, fermentacji i leżakowania daje gwarancję uzyskania piwa o niepowtarzalnym smaku i aromacie oraz charakterystycznej goryczce chmielowej.

– Jako grupa niezależnych browarów regionalnych nie możemy pochwalić się podobnym wzrostem poziomu produkcji, jaki reprezentowały w ostatnich dwóch latach krajowe fabryki piwa. Mówię świadomie fabryki a nie browary, bo to, co opuszcza zakłady będące w rękach światowych gigantów, z prawdziwym piwem ma coraz mniej wspólnego. Produkty tych fabryk są faktycznie alkoholizowaną wodą i różnią się między sobą tylko poziomem goryczy oraz alkoholu – mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, które zrzesza ponad 30, czyli większość małych browarów.

Jego zdaniem pogoń za wzrostem produkcji i obniżką kosztów doprowadziła do sytuacji, że większość dużych browarów przestała warzyć piwo, a zaczęła produkować, stosując oprócz naturalnych słodów także surowce niesłodowe i metodę high gravity, która w istocie oznacza produkowanie piwa o podwyższonym ekstrakcie, a następnie rozcieńczanie wodą dla uzyskania zakładanych parametrów.

– Ten typ produkcji charakteryzuje się wysoką wydajnością, ale w efekcie końcowym daje produkt anonimowy, bo neutralny smakowo – podkreśla Andrzej Olkowski.

Ale takie piwo, choć dobre, jest drogie, bo koszty warzenia są wielokrotnie wyższe niż w wielkich fabrykach piwa, które wytwarzają nawet po 2 mln hektolitrów. Eksperci twierdzą, że w małym browarze uwarzenie 1 hektolitra piwa jest nawet 10 razy droższe niż w wielkim, gdzie procesami produkcji sterują różne czujniki i komputery.


1 hektolitr piwa - w małym browarze jest nawet 10 razy droższy niż w wielkim, gdzie produkcją sterują komputery
10 miejsce - zajmuje Polska pod względem konsumpcji piwa na świecie


Łowcy nagród

Liczba browarów regionalnych jednak systematycznie spada. Z istniejących w 2001 roku 44 małych i średnich browarów do 2005 roku nie dotrwało kilkanaście. Te, co przetrwały, znajdują się najczęściej w rękach prywatnych właścicieli krajowych i funkcjonują jako firmy rodzinne. Browary te sprzedają z reguły na rynkach lokalnych, starają się więc dopasować charakter piwa do potrzeb i wymagań konsumentów w okolicy, często nawet osobiście znanych właścicielom browaru.

– To zaowocowało pojawieniem się całej gamy ciekawych piw ciemnych, smakowych i mocnych, które były wielokrotnie nagradzane na uznanych konkursach krajowych i zagranicznych. Kilka naszych piw zostało uhonorowanych medalami na jednym z najbardziej prestiżowych konkursów, jakim jest Beer Star, organizowany przy okazji największych targów branży piwowarskiej – Brau Beviale w Norymberdze – dodaje Andrzej Olkowski.

Tam w 2003 roku srebrny medal zdobył browar Kiper z Piotrkowa Trybunalskiego za Jasnego Pełnego Kipera, w rok potem także srebrny medal otrzymał browar Śląski z Lwówka Śląskiego za piwo Dobre Mocne oraz browar Kormoran z Olsztyna za piwo wiśniowe Cherry. Ponadto brązowym medalem wyróżniono browar Jabłonowo spod Warszawy za piwo bananowe Banana Beer. Natomiast w 2005 roku złoty medal otrzymał browar Jurand z Olsztyna za ciemne piwo Heban. Wielokrotnie piwa regionalne nagradzały organizacje konsumenckie. Przez ostatnie kilka lat nagroda Polskiego Bractwa Piwnego – Piwo Roku wędrowała wyłącznie do browarów regionalnych: Śląskiego lub lubelskiej Perły, konsumencki portal internetowy Browar.biz nagrodził Koźlaka z podgdańskiego browaru Amber.

– W przeciwieństwie do dużych browarów stosujących metodę warzenia high gravity, w naszym browarze każdy gatunek piwa warzy się osobno. Produkujemy piwo wyłącznie z najlepszych jakościowo składników, bez żadnych domieszek i polepszaczy – mówi Andrzej Przybyło, właściciel browaru Amber.

Amber koncentruje się na rozwoju rynku regionalnego. Rozwija także dystrybucję w wielkich miastach (Warszawie, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu, Toruniu, Olsztynie). Prowadzi eksport do USA i Danii.

– Zamierzamy kontynuować strategię marek wyróżniających się – dodaje Andrzej Przybyło.


Piwa smakowe

Konsumenci nasycili się już jednakowymi pilsami i zaczynają poszukiwać nowych smaków. Poza tym rośnie spożycie piwa wśród kobiet, wynika z badań przeprowadzonych przez Browar Belgia z Kielc. Według badań ACNielsen z 2005 roku, piwa smakowe zajmują już 4,5 proc. rynku piwa, gdy w 2000 roku ich udział sięgał tylko 2 proc. Po te z dodatkiem owocowego, miodowego, imbirowego smaku coraz chętniej sięgają też mężczyźni. Według badań Kompanii Piwowarskiej stanowią oni już 40 proc. konsumentów piw tego rodzaju. Tu niewątpliwie wiele ma do powiedzenia nieduży Browar Belgia.

– Nasz browar ma bardzo mocną pozycję w segmencie piw smakowych. Gwiazdą nadal jest piwo Gingers o różnych odmianach smakowych, np. z cynamonem, a od 2005 roku piwo o smaku cytrynowym Lemon’s oraz piwo dla kobiet Shiin, nawiązujące do klimatu Dalekiego Wschodu – mówi Aleksander Chmielewski, dyrektor generalny browaru.

Piwa regionalne zostały zakwalifikowane w Unii do zdrowych produktów typu slow food. Mówi się nawet o ich leczniczych możliwościach. W Czechach takie piwo zalecają lekarze w wielu schorzeniach. Dlatego tamtejsze browary lokalne wyspecjalizowały się w produkcji piw niepasteryzowanych i tą drogą zaczynają podążać taże nasze małe browary. Chcą sprzedawać piwo zupełnie niefliltrowane, zawierające duże dawki drożdży piwowarskich. Ten proces ruszył już w Danii, gdzie w ostatnich trzech latach powstało kilkadziesiąt małych browarków, sprzedających wyłącznie świeże piwo. W Polsce mamy też pierwsze takie zakładane przy restauracjach. W ostatnich dwóch latach powstało ich kilka i przygotowują się następne. Na targach piwnych w Gdańsku wystawiano miniinstalacje browarnicze rodem z Austrii, przystosowane do ich potrzeb.

Jednak zdaniem Andrzeja Olkowskiego restrykcyjne i niestabilne przepisy podatkowe oraz dowolna ich interpretacja stosowane przez różne urzędy są największym zagrożeniem dla małych browarów regionalnych.


Gazeta Prawna

Zbigniew Żukowski