Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Prohibicja po giżycku wypłoszy turystów?

06.07.2006

W powiecie giżyckim ludzie na imprezach chowają piwo za pazuchą. Bywa też, że "kryją" je w butelkach z coca-colą. Dlatego samorządowcy z Giżycka spytają komendanta wojewódzkiego policji, czy jego podwładny nie jest zbyt surowy w kwestii picia piwa.
Wszystko przez to, że komendant powiatowy giżyckiej policji Andrzej Mazurek wypowiedział wojnę ludziom, którzy piją alkohol poza knajpami. Mandaty dostają żeglarze za picie piwa na kei oraz uczestnicy koncertów, którzy z puszką alkoholu w ręku kołyszą się w rytm muzyki. - Turyści nam uciekną - boją się samorządowcy

- Jestem zwykłym szarym policjantem, a moja rola polega na przestrzeganiu prawa - odpowiada Andrzej Mazurek. Nakazał swoim podwładnym surowe ściganie ludzi, którzy łamią Ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Mówi ona, że alkohol można pić jedynie w wyznaczonych do tego miejscach. - Czy zapisy tej ustawy komuś się podobają, czy nie, to nie moja sprawa. Ja wykonuję swoje obowiązki - ucina Mazurek.

Mandaty nasiliły się, gdy zaczął się sezon turystyczny. Policjanci wypisują je na plażach, pod sklepami, w parkach, na parkingach i na imprezach masowych. Ile osób zostało już ukaranych za picie piwa poza knajpami? - Sądzę, że około stu. Ale policjanci wypiszą ich tyle, ile będzie trzeba -

zaznacza komendant.

Wieści o walce policji z pijącymi pod chmurką poszły w miasto. - Ludzie powtarzają sobie z ust do ust, kto już ma mandat - przyznaje Jolanta Piotrowska, burmistrz Giżycka. - Ja słyszałam o człowieku, który dostał 100 złotych za to, że wysiadał z łódki z piwem w ręku, i o panu, który siedział na parkingu w aucie na miejscu pasażera z puszką w ręku. Też dostał 100 zł - wylicza pani burmistrz.

Monika Łępicka-Gij, sekretarz gminy Wydminy w powiecie giżyckim: Ludzie, bojąc się mandatów, zaczynają kombinować. Tydzień temu na imprezie plenerowej w sąsiedniej gminie widziałam, jak mężczyźni wlewali alkohol do butelek po oranżadzie albo od razu mieszali go z colą.

Ja w ubiegłą sobotę zobaczyłam z kolei, jak na świętojańskiej nocy ukraińskiej "Niczy na Iwana Kupała" w Kruklankach, plenerowej imprezie od lat organizowanej nad jeziorem Gołdapiwo, ludzie piekli mięso na grillu, a piwo, którym zapijali, chowali pod kocami, w koszykach z jedzieniem, pod kurtkami. Gdy tylko się ściemniło, kilku panów z półlitrówką zaszyło się w krzakach nad brzegiem. - Proszę pamiętać, że na naszej imprezie nie wolno pić alkoholu - tak konferansjerzy co chwila upominali rozbawiony tłum.

- Pochowajcie piwo, policja po cywilu tu chodzi - uprzedzali biesiadników organizatorzy.

Samorządowcy z powiatu giżyckiego obawiają się, że tak skrupulatne przestrzeganie przez policję zapisów ustawy wypłoszy im turystów. Jeszcze rok temu - gdy giżycką komendą rządził inny komendant - na imprezach stały dystrybutory z piwem i np. na słynnym festiwalu szantowym każdy mógł swobodnie je pić na widowni amfiteatru. - Mimo to nasze imprezy były spokojne, nie dochodziło na nich do burd - mówi Piotrowska. - Ponieważ teraz picie piwa będzie zabronione, jeden z browarów chce się wycofać ze sponsorowania nam imprezy. To wszystko wygląda coraz mniej zabawnie...

Podobnego zdania jest Wacław Strażewicz, starosta giżycki, który w ubiegłym tygodniu zorganizował spotkanie samorządowców z komendantem Mazurkiem. - My też jesteśmy za przestrzeganiem prawa i walką z alkoholizmem, ale nie zapominajmy o zdrowym rozsądku - tłumaczy Strażewicz. - Dlatego przekonywaliśmy komendanta, by policja działała bardziej prewencyjnie, by raczej pouczała, niż karała. Tym bardziej, że w żadnej innej części Mazur mundurowi nie są tak restrykcyjni. Niestety, nie udało nam się wypracować wspólnych wniosków. Dlatego w przyszłym tygodniu wybieram się do Olsztyna na spotkanie z komendantem wojewódzkim, by porozmawiać o polityce antyalkoholowej w województwie. Albo wszędzie Ustawa o wychowaniu w trzeźwości jest restrykcyjnie przestrzegana, albo nigdzie - argumentuje starosta.

- Ugnie się Pan pod naciskiem samorządowców? - spytałam komendanta Mazurka.

- Porządek prawny jest rzeczą świętą - odpowiedział.

Gazeta Wyborcza

Joanna Wojciechowska