Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Praca była całym jego życiem

04.03.2002

Wczoraj przy nasypie kolejowym na peryferiach Koszalina znaleziono zwłoki byłego dyrektora browaru Brok. Mężczyzna popełnił samobójstwo. Dwa tygodnie temu stracił pracę.
Wyszedł z domu w czwartek po szesnastej. Nie zabrał dokumentów. Wziął komórkę, ale aparat był wyłączony. Wieczorem zaniepokojeni nieobecnością przyjaciele rozpoczęli poszukiwania.
W piątek około godziny jedenastej pracownicy PKP znaleźli ciało. Mężczyzna leżał w zaroślach, przy nasypie. Małym nożem podciął sobie żyły na przegubach rąk. Nie wiadomo, o której stracił przytomność, być może wyjaśni to sekcja zwłok.
- Przestaliśmy szukać po telefonie z policji - mówi Wiesław Szopiński, były dyrektor Koszalińskich Zakładów Piwowarskich i dawny prezes Broka. - Przeżyłem szok. Zaskoczenie. Rozpacz. Był wspaniałym człowiekiem, moim kołem ratunkowym. Dużo mi w życiu pomógł. Poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy w 1976 roku, gdy po studiach rozpocząłem pracę w Chłodni. Czuję się, jakbym stracił członka rodziny.
- Nie potrafił przejść obok czyjegoś nieszczęścia - wspominają byłego dyrektora znajomi z Broka. - Kiedyś uratował życie rowerzyście. Chłopak przewrócił się, a on, jako jedyny z tłumu gapiów, pospieszył z pierwszą pomocą. Prowadził sztuczne oddychanie do przyjazdu karetki pogotowia.
O tej porze roku okolica nasypu w drodze do Skwierzynki (wieś granicząca z Koszalinem) wygląda dość ponuro. Po prawej stronie ciągną się ogrody działkowe, po lewej rośnie nowe osiedle domów jednorodzinnych. Poniemiecki tunel kolejowy łączy te dwa krajobrazy.
- Oględziny ciała, rodzaj i rozmieszczenie cięć i usytuowanie nożyka jednoznacznie wskazują na samobójstwo - podkreśla prokurator Grzegorz Klimowicz.
Prokuratura zdecydowała się jednak na wszczęcie dochodzenia.
- Chcemy poznać motywy działania samobójcy - dodaje G. Klimowicz. - Nie wykluczamy, że jednym z nich, być może najważniejszym, była utrata pracy.
Dwa tygodnie temu, po zmianach własnościowych w browarach Brok w Koszalinie, dyrektor odebrał wypowiedzenie z pracy.
Adam Brodowski, nowy wiceprezes Broka, był wczoraj wstrząśnięty wiadomością o śmierci byłego pracownika. - To wyjątkowo dramatyczne wydarzenie - powiedział. - Złożyłem rodzinie kondolencje. Zarząd spółki podjął decyzję o otoczeniu rodziny zmarłego szczególną opieką. Pomożemy jej w najtrudniejszych chwilach.
Na pytanie, czy śmierć byłego dyrektora łączy z niedawnym zwolnieniem go z pracy, prezes Brodowski odparł: - No, nie czuję się najlepiej. Przykro mi, ale zwolnienia były konieczne. Przed zarządem stoi trudne zadanie: uratować pozostałych 350 miejsc pracy. Walczymy o firmę. Osobiście nie znałem tego pana.
- Nie wytrzymał presji - dodaje Wiesław Szopiński. - Nie mógł uwierzyć, kiedy dostał wypowiedzenie.
- Nie spodziewałem się, że tak postąpi - przyznaje Zbigniew Herman, były wiceprezes zarządu Broka, inny bliski współpracownik zmarłego dyrektora. - Był wyjątkowo silnym i wrażliwym człowiekiem. Typ pracoholika. Browar był całym jego życiem. Zmarły dyrektor miał 51 lat. Z wykształcenia był inżynierem chłodnikiem. W browarze pracował od 10 lat. Miał żonę. Osierocił 24-letnią córkę.

Jedno pytanie

Czy zwolnienie może być powodem samobójstwa? Odpowiada Alicja Manikowska, psycholog z koszalińskiego Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej: Raczej nie jedynym, choć w takich sytuacjach trudno mówić o regułach. Nawet ludzie o wyjątkowo kruchej konstrukcji psychicznej nie podejmują tak desperackich decyzji po utracie pracy. Zwolnienie może być natomiast jednym z czynników wyzwalających decyzję o odebraniu sobie życia. Na każdą naszą decyzję, nawet tę najmniej istotną, wpływ ma wiele spraw.


Głos Pomorza

Piotr Pawłowski