Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Powrót regionalnego piwa

28.08.2007
Powrót regionalnego piwa Powrót regionalnego piwa

Słupskie Muzeum Pomorza Środkowego chce odtworzyć produkcję niefiltrowanego piwa w odnawianej zagrodzie Albrechta w Swołowie.

Byłby to pierwszy od lat przypadek odtworzenia tradycji, z której słynął niegdyś region słupski. 

Zagroda Albrechta w Swołowie, centrum "Krainy w Kratę”, ma zostać otwarta dla zwiedzających w czerwcu przyszłego roku.

W środku oprócz samego, pięknego budynku na zwiedzających mają czekać specjały z lokalnej kuchni i... jak udało nam się dowiedzieć - niefiltrowane piwo.

- Chcemy odtworzyć przepis na ten napój i przywrócić go do życia - mówi Dawid Gonciarz, etnolog z MPŚ w Słupsku.

W Swołowie, jeszcze w latach 30., piwo warzył każdy większy gospodarz. Piwa różniły się smakiem i kolorem. Przepisy były pilnie strzeżone. Miejscowi uprawiali także chmiel. Pozostałości tych upraw można znaleźć do dziś w okolicy Swołowa.

Skromna linia

Muzeum chce stworzyć skromną linię technologiczną na produkcję piwa z jęczmienia, jednorazowo na 200 litrów.

- Staramy się odtwarzać życie ludzi w tych rejonach przed 1945 rokiem. Natrafiamy na coraz ciekawsze przepisy i historie tych ziem - mówi Gonciarz. Słupsk słynął niegdyś z doskonałego browarnictwa.

- Pod koniec XIX wieku działało tutaj pięć browarów, które wchłonął największy "Sternbraueri Stolp” przy ul. Kilińskiego. - Nie wytrzymały konkurencji - mówi Władysław Piotrowicz, znany słupski restaurator. - Odtworzenie lokalnego piwa byłoby wielkim hitem. Pamiętam jeszcze, jak na piwie Kanclerz produkowanym przez firmę Brok widniał herb Słupska, to pili je wszyscy uczestnicy wycieczek niemieckich przyjeżdżających do naszego miasta. 

Według Piotrowicza, słupskie browarnictwo za czasów niemieckich stało na bardzo wysokim poziomie.

- Do dzisiaj tradycja picia niefiltrowanego piwa jest tam bardzo silna, czego dowodem słynny October Fest.

Kwestia opłacalności

Sam Słupsk raczej nie doczeka się szybko przywrócenia tradycji browarniczych. - Produkcja jest nieopłacalna. Byłaby na nią szansa tylko przy zmniejszeniu akcyzy dla lokalnego browarnictwa - uważa Kazimierz Stępniak, współwłaściciel nieruchomości, po dawnym słupskim browarze.

Słupski browar już dwukrotnie odwiedzał właściciel słynnego wrocławskiego minibrowaru "Spiż” z zamiarem uruchomienia produkcji.

Stępniak studzi jednak te pomysły. - We Wrocławiu jest więcej turystów, chociaż myślę, że Słupsk też doczeka się kiedyś takich dobrych czasów.

 

Michał Kowalski, Głos Pomorza