Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Polskie piwo podąża za emigrantami

11.08.2006

Wyjeżdżają za pracą do Wlk. Brytanii i Irlandii i chcą pić tam polskie piwo. Browary coraz więcej eksportują na młode emigracyjne rynki.
Londyn, dzielnica Hammersmith. Na witrynach sklepów siermiężne reklamy z hasłami o "wędlinach dobrych jak za Gierka". W środku polskie piwo za 2 funty. Można je kupić w Londynie w wielu polskich sklepach, ale już nie tylko w tzw. polskich dzielnicach. Rynek wyczuli też Hindusi i Turcy, którzy sklepiki mają we wszystkich brytyjskich miastach - piwo Żywiec i Tyskie stoi tam obok klasycznego Guinnessa i popularnej na Wyspach Stelli. W Londynie coraz większe piwne obroty notują też wyspecjalizowane w handlu polskimi produktami hurtownie.

Polskiego piwa coraz częściej można się też napić w pubach, na przykład niedaleko londyńskiej Tate Gallery - w pubie Ruse przy Borrow Street. Teddy, właściciel Ruse, mówi, że drugą ze swoich knajp przygotuje specjalnie dla Polaków.

- Tylu ich tutaj jest, że będzie mi się opłacać - twierdzi. Pub, który Teddy chce przerobić na polski, nie ma dziś dobrej opinii. Teddy jednak liczy, że to się zmieni, kiedy przy polskim piwie usiądą Polacy.

Przez lata eksport polskiego piwa przypominał wożenie drzewa do lasu. Na największych rynkach piwnych świata, takich jak USA, Niemcy, Wlk. Brytania, dominują światowi potentaci: południowoafrykański SABMiller, holenderski Heineken czy duński Carlsberg. Zazdrośnie strzegą swoich wpływów, a konsumenci nie kwapią się do sięgania po obce marki.

Wyjątkiem był eksport do USA i Kanady, gdzie były duże skupiska Polonii, dla której łyk Żywca czy Okocimia przypominał o rodzinnych stronach. Teraz polskie browary zdobywają nowe przyczółki eksportowe za sprawą wielkiej fali emigracji zarobkowej, która rozlała się po Europie po wejściu Polski do Unii. Szacuje się, że za granicę w celach zarobkowych wyjechało już grubo ponad milion osób, z czego na stale przebywa tam kilkaset tysięcy.

Najwięcej piwa pod swoimi markami za granicą sprzedaje Grupa Żywiec - wicelider polskiego rynku z 34-proc. udziałem. W zeszłym roku wysłała 178 tys. hektolitrów, czyli blisko 2 proc. produkcji przekraczającej 10 mln hektolitrów. Podstawową marką eksportową jest Żywiec. Ale amatorów znajduje także Strong, Leżajsk, Warka i Tatra.

- Od wstąpienia Polski do Unii obserwujemy znaczny wzrost sprzedaży eksportowej. W ubiegłym roku najwyższą dynamikę odnotowaliśmy w Wlk. Brytanii i Niemczech. Nasz eksport do tych krajów wzrósł niemal trzykrotnie w ciągu jednego roku, a tendencja wzrostowa utrzymuje się również w roku bieżącym - powiedziała nam Justyna Piszczek, rzecznik prasowy Grupy Żywiec. Powód? Justyna Piszczek nie ma wątpliwości: - Jednym z głównych powodów wzrostu eksportu polskich produktów, i to nie tylko piwa Żywiec, jest zjawisko nowej emigracji.

Żywiec nie zasypia gruszek w popiele - nawiązuje za granicą współpracę z dużymi sieciami handlowymi i prowadzi akcje promocyjne. Kluczowe rynki eksportowe to: USA, Kanada, Wielka Brytania, Niemcy i Rosja, poza tym np. Holandia, Belgia, Francja, Austria.

Podobne optymistyczne wieści eksportowe dochodzą z innych największych browarów. Carlsberg Polska mający 14 proc. krajowego rynku podał, że w II kw. sprzedaż eksportowa marki Okocim wzrosła aż o 12 proc. Największa dynamika była właśnie w krajach młodej emigracji zarobkowej, czyli Wlk. Brytanii (43 proc.) i Irlandii (100 proc.). Rośnie też sprzedaż w USA (14 proc.), gdzie Okocim deklaruje, że jest liderem wśród polskich piw. Jako jedyny sprzedaje tam piwo beczkowe. Można się go napić w pubach w największych skupiskach Polonii. W Chicago Okocim jest dostępny w ponad stu lokalach.

- W Anglii i Irlandii głównymi odbiorcami są importerzy w Londynie oraz w okolicach Dublina. Te właśnie miasta stanowią centralne ośrodki polskiej emigracji na Wyspach. Skupiamy się na dostępności Okocimia w możliwie dużej liczbie sklepów detalicznych odwiedzanych przez "młodą" Polonię z Anglii oraz Irlandii. Przykładowo w Londynie i jego okolicach możemy kupić nasze piwo w kilkuset sklepach - powiedział "Gazecie" Bogumił Turski, menedżer ds. eksportu w Carlsberg Polska. Importerzy wskazują miejsca, gdzie mieszkają Polacy, i tam piwo trafia do sklepów.

- Eksport do Wlk. Brytanii i Irlandii rośnie proporcjonalnie do poziomu emigracji Polaków do tych krajów. Polacy chętnie sięgają po polskie piwo i z pewnością jeszcze przez długi czas obserwować będziemy tam wzrost eksportu. Nasze piwo jest dostępne w wielu pubach w Wlk. Brytanii, Irlandii czy Niemczech. Otrzymujemy wiele pytań o dostępność marki Tyskie Gronie i Lech Premium, zarówno od konsumentów, jak i potencjalnych odbiorców hurtowych - mówi Barbara Pleban, rzecznik Kompanii Piwowarskiej. Lider polskiej branży kontroluje 37 proc. krajowego rynku.

Szczegółowe dane Kompanii są objęte tajemnicą, ale wiadomo, że najlepiej sprzedającą się za granicą marką jest Tyskie. W obrębie Unii Kompania najwięcej wysyła do Wlk. Brytanii i Niemiec. Polscy piwosze uchodzą w Europie za zadeklarowanych wielbicieli właśnie krajowych, często lokalnych marek, a nie wielkich międzynarodowych, takich jak Carlsberg czy Heineken. Dlatego piwo eksportują nie tylko krajowi potentaci z branży, ale także mniejsze regionalne browary, takie jak Łomża, lubelska Perła czy koszaliński Brok.

Gazeta Wyborcza

Tomasz Prusek