Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Polskie browary zalewają świat

15.01.2005

Browar Żywiec może w tym roku nawarzyć więcej piwa niż którykolwiek inny browar należący do Heinekena. Kompania Piwowarska i Okocim też stały się filarami swoich akcjonariuszy - najpotężniejszych browarów świata. A polscy menedżerowie robią już kariery za granicą.
Po otwarciu granic Unii nasze browary, zamiast zostać zalane
przez importowane tańsze piwo. same przeszły do eksportowej
ofensywy. Według danych uzyskanych przez „Gazetę" w branży w zeszłym roku eksport został podwojony. Heineken (właściciel Żywca) i Carlsberg (należy do niego Okocim)
warzą swoje flagowe marki w Polsce i wysyłają za granicę. Opłaca się, bo nasze browary mają niższe koszty, a pod względem technologicznym należą do najnowocześniejszych
w Europie. W zeszłym roku Żywiec, lider z 37-proc.
udziałem w rynku, po raz pierwszy w historii naszej branży uwarzył ponad 10 mln hektolitrów piwa. Ale jego menedżerowie
po cichu pomstowali na zimne lato. które przeszkodziło polskiej spółce zdobyć pałeczkę lidera pod względem
wielkości sprzedaży w całej sieci należących do holenderskiego Heinekena browarów.
Tylko dzięki temu pozycję numer jeden utrzymały jeszcze browary hiszpańskie. Ale co się odwlecze, to nie uciecze.
W tym roku Żywiec, jeśli dopiszą polscy piwosze, nie powinien zmarnować szansy.
Obecnie 9 proc. światowej produkcji Heinekena pochodzi z Polski, a wyniki finansowe Żywca mają kapitalne znaczenie
dla głównego właściciela.
To nie wyjątek. Zawrotną karierę w grupie SABMiller zrobiła Kompania Piwowarska (produkuje m.in. Tyskie, Lecha i Żubra). W kraju ma ok. 36-proc. udział w rynku, warzy już rocznie blisko lO mln hl i zapewnia ponad 7 proc. całej produkcji światowego giganta. Daje to Polsce trzecią pozycję w świecie - po USA i RPA. Z kolei Okocim jest na czwartym miejscu u Carlsberga w Europie - po Niemczech, Wlk. Brytanii i Danii.
Za zeszły rok obrotowy (trwa od marca do marca) blisko jedna piąta zysku grupy SABMiller wyrażona w dolarach pochodziła właśnie z Polski.
Zarabiają nie tylko właściciele browarów. Branża jest bardzo ważna ze względu na dochody budżetowe - w zeszłym
roku z tytułu VAT i akcyzy trafiło do skarbu państwa ok. 6 mld zł. Według danych Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego (ZPPP) tylko wpływy z akcyzy były wyższe o blisko ćwierć miliarda złotych od zapisanych w budżecie.

Świat nas chwali

Rosnącą w siłę pozycję Polski dostrzegają analitycy. W listopadowym raporcie firma Canadean podkreśla rosnące
znaczenie dynamicznie rozwijających się piwnych rynków aż o prawie 60 proc., zaś kluczowymi graczami regionu zostały Rosja i Polska. Obydwa kraje należą do pierwszej piątki
najszybciej rosnących rynków na świecie
To ważne, bo zachodni piwowarzy rwą sobie włosy z głowy, patrząc, jak kurczą im się tradycyjne rynki zbytu. W Niemczech, największym piwnym rynku Europy,
w ciągu ostatnich pięciu lat rynek kurczył się średnio o 2-3 proc. rocznie. Według danych Deutscher Brauer Bund (organizacji zrzeszającej niemieckich piwowarów) w 2003 r. spożycie po raz pierwszy od początku lat 90. spadło
poniżej 100 mln hl, a statystyczny Niemiec wypił „ledwie"
117 litrów piwa - o dziesięć mniej niż pięć lat temu.
A u nas? Przez ostatnie 13 lat produkcja
podskoczyła o ponad 130 proc.
W zeszłym roku statystyczny Polak wypił 75 litrów piwa, dwukrotnie więcej niż dziesięć lat temu. Pod koniec lat 90.
specjaliści z branży piwowarskiej mówili, że nasz rynek ma szansę wzrosnąć jeszcze nawet do 80 litrów na głowę,
dziś już podnoszą prognozę do 90, a nawet 100 litrów.

Blisko miliard euro inwestycji

Zawrotny sukces polskich browarów nie wziął się z powietrza. Zaczynało się niewinnie w połowie lat 90. Nasze czołowe browary dopiero stawały technologicznie na nogi po siermiężnych latach PRL-u, gdy spragnieni piwosze byli gotowi wypić każdą butelkę, byle trąciła nieco chmielem. Królem trunków była jeszcze wódka, gdy najwięksi gracze na światowym rynku piwa dostrzegli Polskę. Holenderski
Heineken kupił w połowie lat 90. Żywiec, Carlsberg-Okocim, a South African Breweries (obecnie SABMiller) wszedł do Lecha Browarów Wielkopolski i do Browarów Tyskich.
W ten sposób zdobyli piwne przyczółki i zabrali się do inwestycji na ogromną skalę. SABMiller wyłożył w Polsce
ok. 300 mln euro, Carlsberg - 215 mln, a Heineken
- ponad 400 mln euro.
Wielkie inwestycje oddane dosłownie w ostatnich miesiącach świadczą, że właściciele polskich browarów wcale nie
zamierzają spoczywać na laurach. We wrześniu w należącym do Żywca browarze w Warce, zmodernizowanym kosztem 40 mln euro, ruszyła jedna z najnowocześniejszych warzelni w Europie. Może produkować 64 tyś. litrów piwa na godzinę.
Dzięki temu Warka prawie podwoiła moce produkcyjne. Kilka miesięcy wcześniej podobną inwestycję uruchomiono w Lechu Browary Wielkopolski.
- Dla wielu firm w ramach SABMiller Polska jest punktem odniesienia i przyjeżdżają się tu szkolić nasi koledzy z innych krajów - mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej.
- W polskich browarach drzemie potencjał i nikt w świecie nie może tego lekceważyć. Średnią europejską spożycia 85
litrów na głowę możemy osiągnąć w ciągu dwóch-trzech lat - mówi Danuta Gut, dyrektor biura zarządu ZPPP.


Rosnące znaczenie naszych browarów w macierzystych koncernach otworzyło drzwi do międzynarodowej kariery polskim menedżerom.
Piotr Jurjewicz awansował w grupie SABMiller na szefa
marketingu na Czechy, Rosję i Polskę. Obecnie jest w zarządzie browaru w Rumunii.
Jacek Michalak z Okocimia objął stanowisko wiceprezesa
ds. finansów w Carlsberg-Tetley Brewering w Wielkiej Brytanii, największej firmie całej grupy Carlsberga.
W 2003 r., gdy Heineken przejął austriacki Brau Union,
menedżerowie z Żywca zostali postawieni na świeczniku w przejętej spółce. Dotychczasowy prezes Żywca Holender Nico
Nusmeier został członkiem zarządu, a wiceprezes Stefan Orłowski dyrektorem operacyjnym.
Gazeta Wyborcza

TOMASZ PRUSEK