Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Podróż bez procentów

28.03.2006

W polskich pociągach ogłaszane są komunikaty o zakazie sprzedaży i piciapiwa w czasie podróży. Skąd ten nawrót propagandy trzeźwości?
- Jeśli konduktor zobaczy osoby pijące piwo i powiadomi o tym funkcjonariusza Straży Ochrony Kolei, ten może ukarać pasażera mandatem 100 zł - mówi rzecznik PKP Przewozy Regionalne Łukasz Kurpiewski. -Żadnego alkoholu nie można pić w pociągach od 1982 roku. Zakazuje tego ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Dlaczego dopiero teraz kolejarze robią akcję informując o tym?
- Z dwóch powodów - wyjaśnia rzecznik prasowa spółki PKP Intercity Anna Rosiek. - Wielu pasażerów o tym nie pamięta i dochodzi do konfliktów z obsługą pociągów. Poza tym chcemy zwrócić uwagę na dużą sprzeczność. W całej Europie i pociągu międzynarodowym, który jedzie przez Polskę, możemy kupić piwo i spokojnie wypić. Bo w innych krajach piwo jest
traktowane jako zwykły napój, a nie alkohol. Ale nie u nas, choć jesteśmy w Unii.

Odmówiłem nawet prezesowi
Rozmowa z ROBERTEM BIERNACKIM z baru WARS-u w pociągu Intercity Warszawa - Zielona Góra.

- Mogę kupić piwo?
- Niestety nie. Chyba, że bezalkoholowe. Jak pamiętam, nigdy nie mieliśmy piwa alkoholowego.
- A pasażerowie pytają?
- Codziennie kilkudziesięciu. Od środy założyliśmy specjalny zeszyt, w którym wpisują się pasażerowie chcący,
by w barze było piwo. Na razie wpisało się 56 osób. A nie każdego pytamy o opinię. Podpisują tylko ci, którzy chcą.
- Jak klienci reagują na odmowę sprzedaży piwa?
- Niektórzy się dziwią, inni mrugają okiem, że chyba żartuję, a jeszcze inni głośno oburzają się. Są też tacy,
którzy rezygnują z zamówienia np. obiadu. Mówią, że bez piwa schabowego czy flaków nie zjedzą.
- Zdarza się, że pasażerowie sami przynoszą piwo i piją w wagonie restauracyjnym?
- Tak i wtedy niczego nie mogę zrobić. Jeśli zwrócę uwagę, to klient odpowiada, że z chęcią kupiłby u mnie. Wprawdzie mógłbym szukać kierownika pociągu, ale jeśli podróżujący
jest grzeczny, to przecież nie ma sensu. To pasażer odpowiada za złamanie zakazu picia alkoholu w miejscu publicznym.
- Czyli piwo powinno być sprzedawane w WARS-ie?
- Absolutnie tak. Nie myślę o żadnym upijaniu się, ale o wypiciu jednej butelki. Gdy jechałem do Krakowa, o piwo zapytał sam były prezes NBP Leszek Balcerowicz. Był mocno
zdziwiony, że nie mogłem mu sprzedać.
- Ale może chodzi o trzeźwość?
- Przecież teraz na każdej większej stacji wsiadają do pociągu koniki i sprzedają piwo. I pasażerowie kupują. A więc u nas też by kupili. A pijani? Jeśli nawet zdarzyło by się komuś, to jest obsługa, w tym pracownicy Służby
Ochrony Kolei. Utrzymaliby porządek.
- Dziękuję.

Czy w pociągach powinno być sprzedawane piwo?

JERZY KONJOR z Czerwieńska
- Oczywiście, że tak. W Czechach czy Niemczech możemy kupić piwo, tylko w Polsce jest inaczej. Dla mnie to żaden alkohol. Jeśli ktoś naprawdę będzie się chciał upić, to wcześniej kupi sobie wódkę.

MARCIN MARKIEWICZ z Kościana
- W wagonie restauracyjnym absolutnie tak. Przecież i tak, jeśli ktoś chce wypić piwo, to kupi je przed podróżą. Natomiast jestem przeciwnikiem wprowadzenia do sprzedaży wódki.

JUSTYNA STANEK z Sopotu
- To dobry pomysł. Pod warunkiem, że będzie sprzedawane w wagonie restauracyjnym. A dziś dzieje się tak, że amatorzy piwa kupują je u handlarzy na dworcu lub w wagonach.

TADEUSZ ROSTALSKI z Zielonej Góry
- Głosuję za wprowadzeniem piwa do wagonów restauracyjnych. Zamiast siedzieć w przedziale, z przyjemnością wybrałbym się
na szklaneczkę małego jasnego.
Gazeta Lubuska

CZESŁAW WACHNIK