Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwo z goryczką

12.08.2004

Nowe przepisy. Kłopoty małych browarów.
U palne dni pozwalają browarom nadrobić kiepski początek lata.
- Notujemy bardzo dynamiczny wzrost sprzedaży piwa. Sam nawet jestem zaskoczony jego skalą – mówi nie kryjąc radości Lesław Żliwko, główny ekonomista w Browarze – Śląskim w Lwówku.

Spadło zamiast urosnąć

To, co nie dotknęło niewielkiego browaru w Lwówku, uderzyło mocno w duże koncerny. Carslberg- Okocim, do którego należy wrocławski Piast, nie mógł na początku lata pochwalić się wzrostem sprzedaży, jak to robił w ubiegłym roku. Spodziewano się, że w tym roku sprzedaż piwa wzrośnie o 10 proc. Zamiast tego dotychczas spadała.
- Pogoda nie sprzyjała wynikom przyznaje Agnieszka Milewczyk, dyrektor ds. marketingu handlowego w Carlsberg-Okocim. - Zimny początek lata spowodował, iż cała branża odnotowała sprzedaż mniejszą niż zakładały prognozy, przede wszystkim piwa w kegach. Browarnicy tłumaczą, że klientom trudno korzystać z ogródków piwnych, gdy temperatura nie przekracza 15 stopni. Spadła także sprzedaż piwa w butelkach i puszkach, gdyż było mniej okazji do spotkań przy grillu.

Akcyza dla celników

Upalne dni sugerują, że powinny nastąpić piwne żniwa. Trudno jednak oszacować, jaki udział w spadku sprzedaży ma pogoda, a jaki wysoka akcyza. Po l maja 2004 roku nie ma ograniczeń w prywatnym imporcie piwa, a jednocześnie akcyza w Polsce jest 2-3 razy wyższa niż u naszych sąsiadów. I mimo wielu apeli nie została obniżona.
- Mogę potwierdzić, że piwo jest przywożone i wcale nie na prywatny użytek. Ono trafia nielegalnie do handlu - twierdzi Marek Jędrzejewski, szef nieczynnego już browaru Szwejk w Górze. Resort finansów zapowiedział jednak, że akcyzy nie obniży. Zmienić zdanie może tylko wtedy, gdy dojdzie do gwałtownego załamania sprzedaży. Dlaczego akcyza musi być tak wysoka? Lesław Żliwko z Browaru Śląskiego ma swoją teorię.
- Po wprowadzeniu nowych, unijnych przepisów, browary stały się składami celnymi. Teraz w naszym browarze przebywa bez przerwy dwóch celników. Zmieniają się co osiem godzin. I siedzą bezczynnie - opowiada Żliwko. Tak więc pieniądze z wysokiej akcyzy idą na płace celników, którzy najczęściej czytają książki. Choć piwowarzy zapewniają, że nie da się w ukryciu uwarzyć piwa, a tym bardziej sprawić, żeby niezauważone leżakowało.

Masz dług - zamykaj browar

Przez to, że browar jest traktowany jak skład celny, musiał zamknąć swój zakład właściciel Szwejka. Problem w tym, że firma prowadząca skład celny nie może mieć żadnych zobowiązań wobec budżetu państwa. Browar Szejk miał i dlatego musiał zaprzestać warzenia piwa.
- To jakiś absurd. Z czego mam spłacić zobowiązania, skoro nie mogę warzyć i sprzedawać piwa? Przez niezrozumiałe uregulowania państwo nigdy nie odzyska pieniędzy - mówi Marek Jędrzejewski, szef Szwejka.
- Na przykład w Czechach, gdzie przecież podobne przepisy weszły w życie l maja, dano browarom dwa lata na spłatę zobowiązań. A u nas... doprowadzono do likwidacji kilku browarów.

Dziennik Bałtycki

Bartosz Chochołowski