Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwo przed sądem

07.07.2004

Byli właściciele walczą o Browary Warszawskie.Ruszył proces, który ma utorować drogę do odzyskania Browarów Warszawskich przez spadkobierców przedwojennych akcjonariuszy spółki.
Spadkobiercy byłych właścicieli obiecują, że jeżeli odzyskają fabrykę, to nie zaprzestaną produkcji piwa. - Może byłby to mały browar, a może coś większego, stworzonego wspólnie z innym inwestorem - marzy głośno przedstawiciel spadkobierców i akcjonariuszy przedwojennego Browaru Warszawskiego i członek zarządu spółki Haberbusch i Schiele Witold Taraszkiewicz. W spełnieniu nadziei ponad 20 spadkobierców, ojców piwa Królewskiego, ma pomóc sąd. Wczoraj ruszył proces o unieważnienie umów, na podstawie których sprywatyzowano browar. ŻW jako pierwsze pisało o roszczeniach i zapowiadało sprawę przed sądem.

Chodzi nie tylko o złoty trunek, ale o ogromny majątek wart setki milionów dolarów. Sama działka przy ul. Grzybowskiej, na której stoi browar, warta jest ok. 150 mln dol. O odzyskanie utraconego po wojnie mienia spadkobiercy walczą już prawie 15 lat. - To, co wydarzyło się z fabryką, to przejaw całkowitego zdziczenia obyczajów - mówił dziennikarzom Witold Taraszkiewicz. - Jak można sprzedawać majątek, kiedy o jego odzyskanie starają się byli właściciele.

Przypomina, że w 2000 r. podpisano akt notarialny prywatyzujący browar, a potem sprzedano go austriackiej spółce Brau Union. Dziś Browary Warszawskie należą do holenderskiego Heinekena, który zdecydował o przeniesieniu produkcji Królewskiego z Warszawy do Warki.

Pełnomocnicy skarbu państwa, Browarów Warszawskich i wojewody przekonywali wczoraj sąd, że spadkobiercy nie mają tzw. interesu prawnego do tego, by podważać jakiekolwiek umowy w sprawie przedsiębiorstwa. - Po wojnie browar był w gruzach - mówił mec. Cezary Wiśniewski, pełnomocnik Browarów Warszawskich. Tłumaczył, że przedwojenna fabryka to nie to samo przedsiębiorstwo, które dziś produkuje Królewskie. Pełnomocnik wojewody przypominał zaś, że minister finansów zajmuje się sprawą unieważnienia decyzji nacjonalizacyjnej. - Jeśli spadkobiercy tam wygrają, to będą mogli starać się o odszkodowanie - zauważył.

Życie Warszawy

ANETA POLAK