Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwo można nie tylko pić

20.12.2004

Robert Makłowicz został tegorocznym laureatem orderu Kawalera Złotego Chmielu, przyznawanego przez Bractwo Piwne. Uroczysta gala odbyła się w sobotę w Muzeum Kinematografii.
Towarzystwo Promocji Kultury Piwa Bractwo Piwne to jedna z najbardziej znanych polskich organizacji zrzeszających miłośników chmielowego trunku. Cel Bractwa jest prosty: promowanie i edukacja kulturalnego spożywania piwa. Złoty Chmiel, który w sobotę odebrał Makłowicz, znany smakosz i wieloletni współpracownik „Gazety”, to najwyższe wyróżnienie przyznawane przez łódzkie Bractwo Piwne. Jego laureatami byli w ubiegłych latach m.in. Kazimierz Kutz i Leszek Mazan.
- Makłowicz nauczył nas piwo jeść, bo pić już umiemy – tłumaczy decyzję Bractwa Zbigniew Olobry, Wielki Mistrz. – Piwo u niego jest nie tylko napitkiem, ale także składnikiem potrwa lub doskonałym ich uzupełnieniem. Zna się na nim i popularyzuje je. A to w Polsce wielka zaleta.
Robert Makłowicz odebrał wyróżnienie podczas sobotniej gali, która odbyła się w Muzeum Kinematografii.
- Cieszę się, że istnieją organizacje zrzeszające pasjonatów. To lepsze niż partie polityczne. Martwi mnie tylko masówka przy produkcji piwa i jego pogarszający się smak. Najbardziej żałuję nieprodukowanego już w Polsce piwa „Grodziskiego”, fantastycznego pszenicznego trunku – mówił laureat.

Robert Makłowicz
Przypomina nam narodowe, głównie galicyjskie, potrawy i uczy kuchni świata. Jest autorem i gwiazdą telewizyjnego programu „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”, który od lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród miłośników dobrego jedzenia. Kuchnią zainteresował się na studiach, w czasie swoich licznych podróży po Europie. Wtedy zaczął tez pisać o jedzeniu. Swój pierwszy tekst o sznyclu wiedeńskim pokazał koledze z krakowskiego wydania „Gazety Wybiorczej”. Zaproponowano mu stałe felietony, a potem pisanie dla ogólnopolskiego magazynu „Gazety”.
W Krakowie traktowany jest jak bohater narodowy. Jego książki o kuchni leżą w centralnym miejscu witryn wszystkich księgarni. Restauratorzy i kucharze przed nim drżą. Kiedy w swojej książce „Zjeść Kraków” pochwalił budkę z kiełbaskami pod Halą Grzegórzecką, następnego wieczora zaczęła się przed nią ustawiać gigantyczna kolejka. Kraków Makłowicza to XIX-wieczna stolica kulturalna Galicji, części cesarstwa austro-węgierskiego, które nazywa najwspanialszym kulinarnym imperium, jakie kiedykolwiek powstało. Choć to właśnie tu zjadł najgorsza potrawę pod słońcem: płucka na kwaśno w barze „Smok” przy Dworcu Głównym w Krakowie.

Gazeta Wyborcza

MAS