Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwo domowe

19.03.2001

Czy lokatorom sprzedanej zakładowej kamienicy w Słupsku grozi eksmisja na bruk?Czy słupski browar działa niezgodnie z ustawą o mieszkaniach zakładowych? Tak twierdzą lokatorzy kamienicy, którą firma sprzedała tanio na wolnym rynku. - Tu czuć korupcją - skarżą się niepewni swojego losu mieszkańcy. Browar i nowy właściciel budynku zapewniają, że w sprawie nie ma żadnego przekrętu.
Brok SA pozbył się dwóch kamienic - jedną oddał wspólnocie mieszkańców, drugą zaś wraz z lokatorami sprzedał na wolnym rynku.
- W obu budynkach mieszkania zakładowe znajdowały się od lat. Trzy rodziny zamieszkujące sprzedaną kamienicę nr 17 wspominają, że ich krewni mieszkali tam już w latach 40. Najpierw komunalny budynek przejął browar, a po jego prywatyzacji w latach 90. kamienica stała się częścią majątku Koszalińskich Zakładów Piwowarskich Brok SA.
- Zawsze mówiono nam, że budynek idzie do rozbiórki. Browar w niego nie inwestował. Remonty były symboliczne - opowiada Krzysztof S., mieszkający w kamienicy od 1990 r. Dopiero dwa lata temu lokatorzy dowiedzieli się, że Brok zamierza pozbyć się budynku.
- Wysłaliśmy do Koszalina, gdzie znajduje się główna siedziba Broka, pismo, że jesteśmy zainteresowani wykupem mieszkań. Chciałem na ten temat rozmawiać z wiceprezesem zarządu Zbigniewem Hermanem. Nie udało mi się do niego dostać. Szef słupskiego browaru zawsze machał rękami i mówił, że nic nie wie - dodaje Jacek W., który w browarze pracował rok.
Lepsi i gorsi
Wkrótce w kamienicy pojawili się przedstawiciele Agencji Nieruchomości Delta ze Słupska, którzy na zlecenie Broka przeprowadzili inwentaryzację i przygotowali budynek na sprzedaż. Latem 2000 roku na kamienicy zawisł transparent informujący, że jest na sprzedaż.
- Kilka miesięcy przed sprzedażą nagle w budynku wymieniono całą instalację gazową. To było bardzo podejrzane - uważa Sylwester A., który zajmuje w kamienicy mieszkanie po dziadku.
- Nikt nie złożył nam oferty kupna. Sami dowiedzieliśmy się, że kamienicę wyceniono na ponad 150 tys. złotych. Dla nas to była za duża suma. Później ustaliliśmy, że nowy właściciel nabył budynek za 85 tysięcy. Tyle to i my byliśmy w stanie zebrać, choć do tej pory nie rozumiemy, dlaczego Brok oddał za symboliczną sumę kamienicę obok, w której powstała wspólnota mieszkaniowa złożona z najemców mieszkań zakładowych. Zrobiono tak, choć tam też nie wszyscy wówczas byli pracownikami browaru. Oni kupili budynek za cenę gruntu i koszty aktu notarialnego, a nas oddano człowiekowi z zewnątrz. To wygląda na przekręt - dodaje Krzysztof S.
Nowe rządy
30 października zeszłego roku zarząd Broka poinformował lokatorów, że od sześciu dni nowymi właścicielami nieruchomości są państwo Wiesława i Sylwester F. ze Słupska.
"Państwa prawa, jako najemców, pozostają bez zmian" - napisano w zawiadomieniu. Po dwóch tygodniach nowi właściciele przysłali lokatorom nowe umowy najmu.
- Wynikało z nich, że czynsz wzrośnie o ponad 200 procent. Prawnik doradził nam, aby tych umów nie przyjmować, bo wówczas przestanie nas chronić prawo mieszkaniowe. Tak zrobiliśmy - mówią lokatorzy. Nowemu właścicielowi płacą czynsz w starej wysokości - w sumie ok. 500 zł.
Według mieszkańców stosunki z nowym właścicielem od razu się popsuły. Szybko poinformował ich, że mają się wyprowadzić. Najpierw do końca grudnia, teraz do końca kwietnia.
Lokatorzy zapowiadają, że spróbują podważyć akt kupna-sprzedaży budynku, bo według nich Brok działał niezgodnie z ustawą o mieszkaniach zakładowych. Dodają jednak, że mają kłopot, bo pan F., były radny i przedsiębiorca budowlany, jest człowiekiem wpływowym i prawnicy nie chcą poprowadzić sprawy przeciwko niemu.
Inwestycja na przyszłość
- Wszystko zostało załatwione legalnie. Po prostu zobaczyłem na kamienicy ogłoszenie o sprzedaży budynku, złożyłem ofertę, że mogę go kupić za 85 tys. zł i właściciele Broka ją przyjęli. Tak mógł zrobić każdy. Dla mnie to była inwestycja na przyszłość - wyjaśnia Sylwester F. Przedtem z Brokiem nic go nie łączyło. Oczywiście przed kupnem nieruchomości sprawdzał, jaka jest sytuacja prawna lokatorów: Brok zapewnił go, że nie mają już praw do mieszkań. Prawnik nowego właściciela to potwierdził.
- Chciałem z nimi dobrze żyć. Podniosłem czynsze o 100 procent, bo dotychczasowe - niespełna 500 zł z całej kamienicy - nie pokrywało nawet bieżących kosztów eksploatacji, które zgodnie z obowiązującą umową w znacznej części spoczywają na właścicielu. Gdyby do tego doliczyć podatek od nieruchomości i gruntu oraz podatek za wynajem, to musiałbym do interesu dokładać. Mam wobec budynku swoje plany, ale najpierw musi się rozstrzygnąć sytuacja prawna lokatorów. Jeśli sąd uzna, że mają prawo do mieszkań zastępczych, to im je zapewnię - deklaruje pan F.
Właściciel ma prawo
- Właściciel ma swoje prawa. Lokatorzy kamienicy sami są sobie trochę winni, bo wiedzieli, że szykuje się sprzedaż budynku. Oni chyba liczyli, że nikt go z nimi nie kupi i wtedy Brok odda go im za darmo. Zarząd browaru wolał jednak mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu. Po prostu pozbył się kłopotu - ocenia Mirosław Chumek, szef Agencji Nieruchomości Delta. Według niego lokatorzy nie potrafili się zorganizować i zaproponować Brokowi korzystnego rozwiązanie, jak to zrobiono w budynku obok.
Kinga Kobalczyk, rzecznik browaru, twierdzi, że nie można porównywać sytuacji prawnej lokatorów obydwu budynków. W momencie sprzedaży kamienicy nr 17 żaden z członków rodzin tam zamieszkałych już w Broku nie pracował. Pod względem prawnym nie były to więc mieszkania służbowe.
- Lokatorzy byli poinformowani o zamiarach właściciela budynku. Są na to dowody. Ale nie skorzystali z oferty - mówi rzeczniczka.
Tymczasem pan F. nie ukrywał, że jego prawnik już kończy pozew przeciw jednemu z lokatorów.


Życie

Zbigniew Marecki