Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwo Prometeusz z OLIMPU.

08.08.2013
Piwo Prometeusz z OLIMPU. Piwo Prometeusz z OLIMPU.

Właśnie ukazał się pierwszy produkt z piwnego panteonu, czyli nowego browaru kontraktowego, o nazwie OLIMP. Prometeusz, bo taką właśnie nazwę nosi to piwo z założenia jest niezwykle ciekawym pomysłem, a nawet określić je można patriotycznym posunięciem.

Włodarze browaru postanowili rozwinąć niezwykle ciekawą grupę piw Real Ale. India Pale Ale (IPA) to chyba najbardziej popularny styl piwny z tej grupy. Jest on swoistą eksplozją chmielową, co wynika z jego historycznej tradycji. Z czasem stał się on niezwykłą inspiracją dla licznych piwnych pomysłów, czego przykładem może być styl Imperial India Pale Ale.

Ten niezwykle ciekawy styl piwny dostrzegli, a następnie rozwinęli, piwowarzy amerykańscy tworząc A.I.P.A, (American India Pale Ale). Wyróżnia go, od pozostałych użyta wyjątkowa baza surowcowa nowych, amerykańskich odmian chmielu (Amarillo, Cascade, Chinook czy Citra). Nadają one piwu wyjątkowy aromat o kompleksowych i złożonych nutach cytrusów, kwiatów a nawet perfum.

Pomysł ten postanowiono rozwinąć, na swój sposób, właśnie w OLIMPIE tworząc P.I.P.A (Polish India Pale Ale).

Przy braku naszego Grodzisza (choć widziałem już wstępny, nowy projekt etykiety piwa będącego próbą wskrzeszenia jego) pomysł ten zaliczyć należy do ciekawych i godnych naśladownictwa. Nie jest to pierwsza próba stworzenia tej ojczystej odmiany stylu IPA, czego przykładem może być piwo Miś tandemu Kopyr & Browar Widawa. Głównym założeniem stylu Polish IPA jest wykorzystanie tylko polskich odmian chmielu: Lubelskiego, Marynki, Sybilli jak i pozostałych.

By podkreślić jego polskość, tego niezwykłego, światowego już stylu, piwo Prometeusz powstało z zastosowaniem właśnie takich, polskich odmian chmielu. Wachlarz ich rozszerzono o mniej popularną, również polską, jaką jest Iunga.

Założenie ciekawe, a piwo poraża zapachem, lecz niestety nie tym, który oczekiwano. Pozostałe jego cechy jak pienistość, barwa i oczywiście goryczka bez większych zastrzeżeń..

Cóż nie od razu Rzym zbudowano. Uważam, że tę piwną wpadkę, nie należy traktować w kategorii porażki OLIMPU. Jest to raczej nauka na własnych błędach, czego uniknąć się często nie da. Tworzenie czegoś wyjątkowego wymaga ofiar, co właśnie mieliśmy okazję zaobserwować.

Warto również odnotować fakt, że jest to kolejna próba promocji, na swój sposób, polskich odmian chmielu.

Piwu cześć
Marek Suliga