Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Piwa przeróżne, których nie ma

21.06.2008

Czy ktoś pamięta, jak podkreślano przed przystąpieniem do Unii zalety wspólnego rynku? Na którym dobre towary przepływają swobodnie z jednego kraju do drugiego. Szukam dobrych piw, które tak "przepływają" do Polski. I nie znajduję.

Piwo może wydać się niektórym tematem nie całkiem poważnym. Ale tak nie jest. Impulsem do napisania tego tekstu była zorganizowana niedawno w Warszawie dyskusja o mediach w Polsce. Jeden z polityków dał przykład ciekawy: "Mimo że mamy wspólny, wolny rynek unijny w Polsce praktycznie nie ma w sprzedaży innego piwa niż polskie. Nie jest to jednak przedmiotem dyskusji publicznej, bo browary są przecież jednym z największych reklamodawców. Gdyby więc któraś gazeta odważyła się zapytać, dlaczego nie ma w polskich sklepach dobrego piwa z różnych krajów Unii Europejskiej, to boleśnie mogłaby to odczuć finansowo. Lepiej więc milczeć i udawać, że problemu nie ma."

Przypomniałem sobie wtedy własne i znajomych oczekiwania bezpośrednio przed 1 maja 2004 roku. Każdy miał wspomnienia o jakiś dobrych i wcale nie tak drogich piwach, które pił w różnych krajach. Na wakacjach, podczas służbowego wyjazdu, czy krótkiego wyskoku przez granicę. Nawet ci najbardziej leniwi i niechętni do wyjazdów zagranicznych wspominali z sentymentem piwa słowackie i czeskie. Naprawdę dobre, przeróżne i w porównywalnych jak w Polsce cenach. Pamiętano różne nazwy: Zlatý bažant, Smädný mních, Topvar, Budvar i Staropramen. Nie było niekiedy jasne, pewnie to wstyd, które są czeskie a które słowackie.

Można było oczekiwać, że wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej staną się one normalnością w polskich sklepach. Tym bardziej, że takie otwarcie nastąpiło w sprzedaży win. Wina nie miały jednak silnej polskiej konkurencji. Piwa miały i mają. Stąd zmian w polskich sklepach nie sposób dostrzec. Niepolskie piwa pojawiły się wprawdzie, ale jako egzotyczna i droga ciekawostka. Można ją kupić raz na jakiś czas, ale nie może być konkurencją dla produktów z polskich browarów.

Robię więc szybką inspekcję w kilku wielkich supermarketach. W każdych zagraniczne piwa są, ale są takim właśnie ekstrawaganckim dodatkiem. Jest ich niewiele, zaczynają się od 3 zł, niektóre kosztują 5-6 zł. Czyli praktycznie są dwa razy droższe niż piwa polskie. Inne jeszcze więcej. Rozumiem to w przypadku uznanych marek, jak Budweiser, czy Guinness. Ale jako uniwersalna zasada?

Wniosek nasuwa się prosty, aczkolwiek trudno weryfikowalny. Nie jest to naturalny układ, kierujący się zasadami wolnego rynku. Wyraźnie działają w nim inne mechanizmy, skutecznie blokujące niewygodną konkurencję. Wyłączającą firmy i osoby, które chciałyby sprowadzać konkurencyjne, niepolskie piwa. Monopolizujące rynek. Jeżeli ktoś chciałby szukać "układu", to jest to chyba obszar, w którym można go znaleźć najszybciej. I niewątpliwie jest to "układ" atrakcyjny, w którym w grze są wielkie pieniądze. 

Piotr Madajczyk, Wiadomości24.pl