Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Pierwszy minibrowar w Radomskiem

11.01.2008
Pierwszy minibrowar w Radomskiem Pierwszy minibrowar w Radomskiem

Piotr Piwoński założył pierwszy w regionie minibrowar. Ruszy w Radomiu, piwo będzie wytwarzane tradycyjną metodą.

Przez długie lata Delikatesy przy ulicy Moniuszki były dla wielu ludzi centralnym punktem handlowym Radomia. Niebawem to miejsce ma szansę stać się mekką dla smakoszy piwa. W piwnicy będzie bowiem otwarty pierwszy w mieście minibrowar restauracyjny.

Browar jest już gotowy: niemiecka firma zamontowała urządzenia w kilka dni. Obecnie trwają ostatnie prace wykończeniowe. Potem pozostanie jeszcze odbiór restauracji przez odpowiednie służby.

BROWARNIK Z WYBORU

- Przez jakiś czas zastanawiałem się, co można zrobić w piwnicy. Najpierw był pomysł: wydzierżawić i mieć święty spokój. Potem pojawiła się myśl: a może jednak spróbować coś zrobić - opowiada Piotr Piwoński, właściciel kamienicy przy Moniuszki. - Postawiłem na minibrowar, bo tego nie ma w Radomiu. Zanim zapadła decyzja pojeździłem trochę po Europie, podglądałem, pytałem. Zajrzałem do
dziesiątków takich lokali.

Od razu przyjął główne założenie: żadnych eksperymentów, ryzyka, szukania zamienników. Stąd decyzja, aby kompletny minibrowar kupić w renomowanej niemieckiej firmie Kasper Schulz. Działa ona w bawarskim Bambergu, zwanym piwną stolicą świata i specjalizuje się w produkcji urządzeń dla małych i średnich browarów. Z Bawarii będzie przyjeżdżał też do Radomia słód oraz granulat chmielowy.

- Przy okazji okazało się, że w Radomiu mamy dobrej jakości wodę. Przebadali ją bardzo dokładnie niemieccy specjaliści i stwierdzili, że nadaje się do produkcji piwa nawet bez uzdatniania - dodaje właściciel minibrowaru.

Piotr Piwoński zdał się na wiedzę specjalistów z branży przy organizacji pracy minibrowaru. Jest już zatrudniony piwowar, którym został 23-letni Dariusz Doroszkiewicz, absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Polecił go Andrzej Sadownik, wykładowca w tej uczelni i jednocześnie pasjonat browarnictwa. Młody piwowar przeszedł już szkolenie i staż, rzecz jasna również w Bawarii.

WEDŁUG STAREJ RECEPTURY

Do wyprodukowania piwa metodą tradycyjną potrzeba czterech składników: wody, słodu, chmielu i drożdży. Słód to nic innego jak skiełkowane ziarno jęczmienia lub innych zbóż. W centralnej części minibrowaru w Radomiu umieszczono już efektowne, błyszczące zbiorniki. To warzelnia, czyli serce każdego browaru. W jednym z kotłów słód będzie mieszany z wodą w odpowiednich proporcjach i temperaturze. Potem lepki płyn, zwany brzeczką, jest poddawany kolejnemu procesowi: zacierania, filtracji i gotowania.

- Zacieranie trwa około 1,5 godziny, filtrowanie około 3 godzin. Potem gotuje się płyn z chmielem, co trwa godzinę. Kolejny etap to odfiltrowanie osadów. Wreszcie gorącą odwirowaną brzeczkę przepompuje się rurociągami, zawieszonymi nad głowami gości restauracyjnych, do stacji napowietrzania - zdradza tajniki browarnictwa Dariusz Doroszkiewicz.

Potem brzeczka trafi do jednego z trzech tanków fermentacyjnych, gdzie zatrzyma się na kilka dni (od 3 do 10), a potem popłynie do tanków leżakowych, gdzie będzie przechowywana od trzech tygodni do dwóch miesięcy.

Stąd gotowe już piwo popłynie do nalewaków w barze. Gość restauracyjny, który będzie świadkiem rozpoczęcia procesu warzenia piwa i zechce je koniecznie wypić, będzie więc musiał poczekać co najmniej kilka tygodni.

KTO WYPIJE TO PIWO?

Minibrowar powstanie częściowo za pieniądze z funduszu unijnego finansującego małą i średnią przedsiębiorczość.

- W Warszawie nie dostalibyśmy tych pieniędzy, ale Radom ma duże bezrobocie, więc wniosek przeszedł łatwiej - podkreśla Piotr Piwoński.
Ile kosztowała ta inwestycja? Tego nie chce zdradzić, w każdym bądź razie dużo.

- Na Zachodzie taka inwestycja zwraca się w ciągu dwóch-trzech lat, w Polsce myślę, że trzeba będzie poczekać z pięć-sześć lat - przypuszcza Piotr Piwoński.
Nie wiadomo jeszcze ile będzie kosztowało piwo wyprodukowane w minibrowarze.

- Musimy wziąć pod uwagę zasobność kieszeni radomian, ale trzeba też pamiętać, że taka produkcja jest droższa niż w wielkoprzemysłowych browarach - mówi właściciel. - W Warszawie pół litra piwa z minibrowaru kosztuje 10 złotych, u nas na pewno będzie taniej.

 

Janusz Petz, Echo Dnia