Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Pianka rodzinna

27.04.2002

Syn chciał sprzedawać piwo na stadionie żużlowym. Tata, wiceszef komisji antyalkoholowej, nie widział przeszkód. I tym sposobem podczas meczów leje się "małe”. Niejasne.
Tata: Zbigniew Bartkowiak - prezes zielonogórskiego klubu żużlowego
ZKŻ Polmos, radny, przewodniczący fundacji Bezpieczne Miasto. I wiceprzewodniczący miejskiej komisji ds. rozwiązywania problemów alkoholowych.

Syn: Piotr Bartkowiak. Pracuje u Waldemara Biela sprzedającego na stadionie napoje. Jako jedyny z jego pracowników ma koncesję na handel alkoholem. Tak jest od dwóch lat. - Reprezentował jeden z browarów, umowy gwarantowały dotacje dla sportu - mówi Z. Bartkowiak. - W ub.r. Biel wpłacił nam ponad 30 tys. zł. Browar - 85 tys. zł. Porozumienia z browarem już nie ma - ustawa zabrania reklamowania piwa. Ale jest umowa na jego sprzedaż.

Ojciec dla syna

P. Bartkowiak, chcąc sprzedawać piwo podczas meczów, musiał mieć dotychczas każdorazowo zgodę miasta. W tym roku chciał postawić ogródek piwny. Pozwolenie na handel alkoholem wydaje zarząd miasta. Opiniuje komisja przeciwdziałania alkoholizmowi. Pod dokumentem podpisał się... ojciec handlowca. - Opinię wydaje zespół, nie ja. To i tak tylko konsultacja, decyzję ostatecznie podejmuje zarząd miasta - tłumaczy Z. Bartkowiak.
Opinia komisji mogła być negatywna, ale zdaniem radnego nie było podstaw. Syn spełniał warunki określone ustawą o wychowaniu w trzeźwości. - W takiej sytuacji nie mamy prawa odmówić - wyjaśnia szef komisji Edward Markiewicz. - Nie było podstaw do odmowy - potwierdza rzecznik zarządu miasta Tomasz Burchardt.

Wiele hałasu o nic

Z. Bartkowiaka nie widzi sprzeczności między swoją działalnością antyalkoholową, a alkoholową syna. - Wcześniej kibice wnosili alkohol na stadion potajemnie. Przerzucali butelki przez mur. Nie raz leciały na głowy. Dochodziło do burd - opowiada. - Teraz piwo sprzedawane jest w plastykowych kubkach. Kibice uczą się kultury picia.
Ale czy ojciec może opiniować wniosek syna? - Tak, jeśli spełniono wszelkie warunki. Nie ma wtedy znaczenia czy opinię podpisuję ja, czy Bartkowiak - uważa szef komisji E. Markiewicz.
- To jedynie opinia, nie doszło do przekroczenia prawa - mówi prezydent Zielonej Góry Zygmunt Listowski. Nie ma racji.

Nawarzyli piwa

- Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego osoba przewodnicząca organowi administracji publicznej oraz organowi pomocniczemu winna wyłączyć się z procesu orzekania, gdy sprawa dotyczy osób jej bliskich - tłumaczy prezes zielonogórskiego Samorządowego Kolegium Odwoławczego Robert Gwidon Makarowicz. - W relacji ojciec - syn mamy do czynienia z powiązaniami rodzinnymi w trakcie prowadzonego postępowania administracyjnego. Skutkuje to koniecznością wyłączenia się osoby bliskiej (ojca - red.) z orzekania w tej sprawie. - Czy ten przepis dotyczy również opinii wydawanych przez miejską komisję ds. przeciwdziałania alkoholizmowi? - Tak, bo opinia jest elementem decyzji administracyjnej. Bez niej nie można wydać decyzji pozwalającej na sprzedaż detaliczną alkoholu. Przepis mówiący o konieczności wyłączenia się pracownika dotyczy również organów pomocniczych, jakim jest komisja rady.
Fakt podpisania dokumentu syna przez ojca może być podstawą do jego unieważnienia.
Kontrowersyjną sprzedażą piwa na stadionie zajmował się w czwartek zarząd miasta. Zapowiadana jest kontrola. Urzędnicy sprawdzą, czy handel w ogródku odbywa się zgodnie z przepisami. Wypowiedzą się też prawnicy.
- Niech kontrolują - mówi prezes klubu. - Możemy zrezygnować z piwa na stadionie. Tylko skąd wtedy brać pieniądze na żużel? Krytykują wszyscy, dotować nie chce nikt.

Zygmunt Listowski, prezydent Zielonej Góry: - Problematyczny jest już sam fakt sprzedaży piwa na obiektach sportowych. Przed sezonem sprawdzaliśmy, jak to się odbywa w innych miastach. Okazało się, że piwo sprzedaje się na prawie wszystkich stadionach żużlowych. To daje klubom dochody w czasie, gdy o sponsorów coraz trudniej. Skoro jednak sprawa budzi kontrowersje, będziemy nad nią dyskutować. W zarządzie zdania są podzielone.
Gazeta Lubuska

KATARZYNA BOREK, ALICJA BOGIEL