Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Pianka już opadła

09.09.2004

Branża piwowarska walczy o obniżkę akcyzy.W tym roku wzrost sprzedaży piwa nie będzie tak dynamiczny jak w latach poprzednich. Nie wiadomo czy to wynik gorszej pogody, czy prywatnego importu od sąsiadów.
Po przejęciu przez Grupę Żywiec browarów Brau Union Polska jest ona największym graczem na rynku. W pierwszym półroczu 2004 r. zysk netto spółki wzrósł do 134 mln zł ze 101 mln zł przed rokiem. Oznacza to poprawę aż o 33 proc. Jak powiedział Nico Nusmeier, prezes Grupy Żywiec, dobrze sprzedają się flagowe produkty - Żywiec i Warka Strong. Firma chce też rozwijać nowe marki przejęte od Brau Union

- Kujawiak i Królewskie. W pierwszym półroczu wzrósł też eksport żywieckiej spółki - aż o 50 proc. Porównując pierwsze półrocza ubiegłego i bieżącego roku, sprzedaż wzrosła również drugiemu graczowi rynkowemu - Kompanii Piwowarskiej. W sumie o 7,3 proc.

A o ile wzrośnie w tym roku sprzedaż całej branży? Według Grupy Żywiec - o 2 proc.; według Kompanii - o więcej niż 2 proc. - Statystyczny Polak wypija rocznie około 74 litrów piwa, a nasi sąsiedzi dwa razy więcej, więc jest pole do wzrostu - wyjaśnia Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii. Zauważa przy tym, że tam podatek akcyzowy jest dwukrotnie niższy, dzięki czemu piwo jest tam tańsze niż w Polsce.

Przed wejściem do Unii Europejskiej wysokość akcyzy w Polsce spędzała sen z powiek naszym producentom. Obawy budziła tzw. dyrektywa horyzontalna, która pozwala przewozić przez wewnątrzunijne granice 110 litrów piwa na raz. Polacy mogli więc bez problemów sprowdzać sobie tańsze trunki.

- Trudno stwierdzić, jaki wpływ na spadek dynamiki sprzedaży miała zła pogoda, a jaki prywatny import - mówi Nico Nusmeier. Dodaje, że być może import nie jest znaczny, bo złoty jest stosunkowo słaby w stosunku do euro. Zwraca też uwagę, że polscy producenci cały czas redukują koszty produkcji. A przedstawiciele branży nadal będą prowadzić rozmowy z Ministerstwem Finansów w sprawie obniżenia akcyzy.

- Zachowanie ludzi nie musi się zmieniać od razu, więc musimy nadal obserwować rynek - dodaje Nusmeier.

Życie Warszawy

Henryk A. Sadowski