Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Opakowanie zwrotne, ale jakie?

11.05.2011
Opakowanie zwrotne, ale jakie? Opakowanie zwrotne, ale jakie?

Od pewnego czasu można zaobserwować szaleńczy wyścig producentów napojów w poszukiwaniu najbardziej oryginalnych opakowań na swoje produkty.

Nadal z przykrością stwierdzam, że niezwykłą popularnością cieszy się puszka. Choć jest ona najbardziej nieekologicznym opakowaniem, a jej wytworzenie jest bardzo energochłonnym. Do przetworzenia jednej tony aluminium potrzeba aż 294 GJ energii, czyli tyle ile prądu zużywa w ciągu całego roku 20 rodzin! Nie jest również obojętna dla środowiska ich ponowna przeróbka. Wiąże się to z emisją toksycznych odpadów i kolejnym nakładem, i to znacznym, energii.

Po dobnie jest z opakowaniem typu „pet”. W Polsce niestety bezzwrotnym.
Dla „świadomego konsumenta” takie opakowania są jednak nader praktyczne. Niezwykle lekkie, a w przypadku ich zgniecenia, co zdarza się nader rzadko, zajmują niewiele miejsca w podręcznej torbie. Na szczęście w Polsce istnieje pewna rzesza „kolekcjonerów”, którzy zajmują się ich „ zbieractwem” a w konsekwencji ich recyklingiem.

I dla producenta takie opakowania są niezwykle praktyczne.
Apogeum pomysłowości osiągnięto jednak chyba w dziedzinie produkcji opakowań szklanych, i tych zwrotnych. Wszyscy najwięksi producenci piwa w Polsce: Kompania Piwowarska (40,2% rynku-dane za 2009 r.), Grupa Żywiec (32,9%) i Carlsberg Polska (13,1%) w celu uatrakcyjnienia swojej produkcji ruszyli do szaleńczego wyścigu.
Nie miał bym i może nic przeciwko temu, gdyby nie pojawienie się opakowań szklanych bezzwrotnych. Wiem również, że taką wypowiedzią nie zyskam popularności, jednak mam prawo wypowiedzieć swoje zdanie.
Podróżując po Europie dostrzegam, że problem ten staje się już niemal globalnym. Nawet w krajach skandynawskich, gdzie kaucja za opakowanie jest chyba najwyższą, nie można dostrzec jej zasadności. Mimo, że są to dość zamożne społeczeństwa, to i tu poszanowanie opakowania, które można poddać recyklingowi, nie cieszą się zainteresowaniem. Dowodem na to są walające się liczne takie opakowania w nie zawsze właściwych im miejscach.

Od pewnego czasu w branży piwowarskiej dostrzega się wyścig w produkcji piw warzonych metodami naturalnymi. O czym ich producenci wydają się krzyczeć. Niestety część z nich pakowana jest w butelki bezzwrotne. Odnoszę tu wrażenie, że taka polityka marketingowa nie została do końca dopracowana i nie zrozumiano istoty założenia.

Prawdziwy horror, z różnorodnością opakowań, przeżywają jednak właściciele sklepów z piwem, następnie hurtownicy, a całość kielicha goryczy, w konsekwencji wypijają producenci, piwa czyli browary. W mniejszym stopniu odczuwają to koncerny, które wolą przekazać niewłaściwe opakowania na stłuczkę. Problem ten narasta jednak wśród browarów regionalnych.

W dobie gdy mniejsi producenci butelek niemal całkowicie zostali „wycięci” z rynku, rozpoczęła się walka o nie. W pierwszej kolejności zaopatrywani są ci najwięksi ze wzglądu na opłacalność zamówienia, co jest zrozumiałe. Nadwyżki produkcji sprzedawane są pozostałym. Nieustannie drożeje też wartość takiego opakowania, co nie zawsze posiada logiczne, kosztowe uzasadnienie. W tym samym czasie dostrzec można nieprzebrane ilości „walających” się w różnych miejscach opakowań zwrotnych. Mało kto jest jednak zainteresowany ich „zbieractwem”, bo nie wszędzie zwrot ich jest możliwy. Sytuację pogarsza również sprzedaż piw z Czech i Niemiec w butelce NRW (w Polsce bezzwrotnej).

Część piw z wyżej wymienionych krajów eksportuje do Polski swoje produkty w butelce VICHY LIGHT. Wizualnie bardzo podobnej do NRW lecz o około 1 centymetr niższej i lżejszej (cieńsza ścianka). Ta jest z kolei, z założenia bezzwrotna.
Może ustawowe zwiększenie wartości kaucji rozwiązałoby ten problem. Jednak musi to być połączone z innymi działaniami.
Nie chcę tu być postrzegany jako ewentualny wichrzyciel całego systemu w branży piwowarskiej. Jednak problem istnieje i nie da się go zamieść pod dywan.
Może warto się przeprosić z popularną u naszych zachodnich i południowych sąsiadów, i nie tylko, butelką NRW. Tak zwaną szpilką. Z jej zwrotem tam nie ma właściwie żadnego problemu.

Butelka ta przez wielu konsumentów, a nawet producentów, nadal uznawana jest za niezwykle ekskluzywną.
Poza tym to właśnie Czesi, Niemcy i my Polacy, w sumie stanowimy większość producentów piwa w Europie.
Już słyszę negatywne głosy części grup marketingowych na ten punkt widzenia. To przecież właśnie butelka LONG NECK, pozwoliła w odpowiednim czasie, odnieś sukces liderowi branży, Kompani Piwowarskiej i pozostawić w tyle swoich konkurentów.

Jednak obserwując jakie rezultaty osiągają w swojej pomysłowości ci, którzy użyli butelki NRW, można być chyba spokojnym o jej byt.
Są również w Polsce browary, które posługując się pomysłowością, prostotą graficzną i oczywiście wyżej wymienioną butelką, osiągnęli zamierzony cel w wielkości sprzedaży przy jednoczesnym zachowaniu prestiżu produktu.
Problem z opakowaniem dostrzegły chyba browary regionalne rozlewając piwo w butelkę AMBER. Choć i u nich wiele szkód wywołała butelka PICNIC podobna do poprzedniej lecz bezzwrotna (posiada cieńsze ścianki i tym samym jest lżejsza).
Nie nawołuję tu do zbyt radykalnych rozwiązań. Zbliża się czas wakacji i może właśnie w tym okresie warto się, podczas spaceru po lesie czy plaży, rozejrzeć się wokół siebie i dostrzec powolnie narastający problem. Ja dostrzegam go już od pewnego czasu.

Piwu cześć
Marek Suliga