Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Oni potrafią nawarzyć piwa

01.08.2007

Borys i Magdalena Banasiakowie są chyba jedynym w Łodzi piwowarskim małżeństwem. Ich piwo „Borysowe” chwalą znajomi i jurorzy konkursów na najlepsze domowe piwo.
Borys i Magdalena pobrali się cztery lata temu. Magda nie podejrzewała wtedy, że jej świeżo upieczony małżonek będzie częściej przesiadywał w kuchni niż ona... Jakieś sześć miesięcy później Borys zaraził się nową pasją – warzeniem piwa.

– Poznałem gościa, który się tym zajmował. Trochę porozmawialiśmy i szybko złapałem bakcyla. Później wymieniałem informacje z piwowarami na forach internetowych. W końcu kupiłem zestaw do warzenia i coraz częściej zajmowałem kuchnię na kilka godzin – wspomina Borys.

Choć podczas warzenia piwa po domu roznosi się niezbyt przyjemny zapach, Magda nie miała pretensji do męża o to, że rozpoczął produkcję browaru.

– Widziałam, że warzenie piwa sprawia mu wielką frajdę, więc nie robiłam wyrzutów. Najlepiej jak żona szybko zaakceptuje hobby męża, a nawet je polubi. Ja tak zrobiłam i teraz razem warzymy piwo. Nasz wyrób nazwaliśmy „Borysowym” piwem – mówi Magda.

Jak robić piwo

Są trzy sposoby warzenia piwa w domu. Najprostszy polega na kupieniu gotowego nachmielonego ekstraktu słodowego w puszce. Miesza się go z wodą i drożdżami. Fermentacja trwa tydzień. Drugi sposób jest trudniejszy, bo ekstrakt nie jest nachmielony. Dlatego potrzebne są szyszki chmielu, które gotuje się z wodą i ekstraktem. Następnie szyszki trzeba odcedzić, a płyn tzw. brzeczkę odstawić do fermentacji. Trzeci patent – najtrudniejszy – to produkcja krok po kroku tak jak się warzy w prawdziwym browarze.
– Zaczynaliśmy od dwóch najprostszych sposobów, ale po uwarzeniu czterech warek, czyli osiemdziesięciu litrów piwa, przeszliśmy na skomplikowany proces – mówi Borys.

Mocna rzecz

Borys i Magda jednorazowo mogą uwarzyć 20-litrową warkę „Borysowego” piwa. Ma ono własne logo, etykiety, i koszulki. Banasiakowie ciągle udoskonalają smak swojego piwa. Samo warzenie trwa parę godzin, ale później trzeba przelać piwo do butelek, zakapslować i poczekać około trzech tygodni, aż dobrze sfermentuje.
Domowe piwo może zawierać od 1,5 do 12 procent alkoholu. Moc zależy przede wszystkim od drożdży i nie ma mowy o dolewaniu spirytusu. Wiele osób ma problemy z odróżnieniem dobrze uwarzonego piwa domowego od przemysłowego. To pierwsze jest mniej klarowne, ma bogatszy smak i zapach.
– Jeśli ktoś zaczął pić i polubił złocisty napój własnej roboty, to do przemysłowego raczej nie wróci – mówi Borys.
Choć Banasiakowie robią piwo przede wszystkim dla własnej satysfakcji, to czasem stają w szranki z najlepszymi piwowarami w Polsce. Tak było w Żywcu na giełdzie birofilów, gdzie wystartowali w konkursie na najlepsze piwo domowej roboty.

– Do mistrzów nam daleko, ale najgorsi nie jesteśmy. Dla nas najważniejsze jest to, że znajomym i przyjaciołom smakuje nasze piwko. Gdy idziemy na imprezę zawsze musimy zabrać kilka bądź kilkanaście butelek. Dopiero kiedy skończy się „Borysowe” piwo, ekipa rusza do sklepu – śmieje się Magda.


Echo Miasta

Dariusz Gabryelski